Przypadek sprawił, że wybrałam Sajgon (Ho Chi Minh City) w Wietnamie na moje tymczasowe miejsce do życia. Jak wygląda moja codzienność w tym azjatyckim megamieście, pełnym francuskich pozostałości sąsiadujących z komunistycznymi czerwonymi flagami z sierpem i młotem? Dzisiaj o tym na blogu!
Listopad to był bardzo intensywny miesiąc. Pełen emocji, zabawy, miłości, śmiechu, muzyki, niesamowitych ludzi i łez po rozstaniu z nimi. I jak zwykle listopadów nie lubię, tak mogę powiedzieć, że ten był jednym z najlepszych w moim życiu!
Dziś mija 15 miesięcy od kiedy wyjechałam z Polski. Nie wiem czy kiedykolwiek przestanę to liczyć, bo jestem po prostu z siebie dumna. W końcu od 15 miesięcy realizuję swoje marzenie o życiu w podróży. I te małe miesięcznice mi o tym przypominają. :)
Zauważyliście, że nie było na blogu podsumowania sierpnia, czyli 13 miesiąca w Azji? Dlatego, że był on tak nudny, że po prostu nie dało się o nim nic napisać. Praca tak mnie wciągnęła, że nawet nie zauważyłam, kiedy minął sierpień.
Tunele Cu Chi to chyba jedno z ciekawszych miejsc związanych z wojną w Wietnamie. Położone są one między Sajgonem a granicą z Kambodżą i są idealne na półdniową wycieczkę z Miasta Ho Chi Minha. Jak dojechać do tuneli? I czy w ogóle warto odwiedzić tunele Cu Chi? O tym w poniższym poście!
Rok w Azji. 12 miesięcy. 365 dni. Nie mogę uwierzyć, że już tyle czasu tu jestem. Że dokładnie rok temu wsiadłam w samolot na Sri Lankę i postanowiłam nie wrócić. Że wreszcie spełniłam moje największe marzenie odkładane przez 10 lat na później.
Phu Quoc to największa wyspa Wietnamu. Położona jest zaledwie 4 km od wybrzeża Kambodży. Spodziewałam się tam jedynie plaż i owoców morza, a okazało się, że wyspa to dużo więcej niż typowe plażowanie. Co robić na Phu Quoc? O tym w dzisiejszym poście!
Dokładnie rok temu przygotowania do mojego wyjazdu w świat szły pełną parą. Autostopem pojechałam do Berlina do siostry. Łapałam dodatkowe zlecenia, żeby uzbierać pieniądze. Zamawiałam ostatni sprzęt foto, szukałam odpowiedniego ubezpieczenia. Bilety lotnicze już były kupione i zaczęłam odliczać dni do wylotu.
Maj w Wietnamie przeleciał mi tak szybko, że nie pamiętam już, że w ogóle się wydarzył. Tak myślę sobie teraz, że poprzednie miesiące były bardziej interesujące, bo podróżowałam i co chwila coś się działo. A życie w Sajgonie... Ot, jak życie.

