Petra to starożytne skalne miasto Nabatejczyków w Jordanii. Dziś opowiem Wam jak skradła moje serce, co można tam zobaczyć i dlaczego kilka godzin na zwiedzanie to za mało.

Ach, Petra! Już wzdycham z utęsknieniem… Po raz pierwszy byłam w skalnym mieście w 2002 r., miałam wtedy 14 lat. Z tamtego wyjazdu zapadło mi w pamięć kilka scen, miejsc, wrażeń. Bardzo mi się wtedy podobało, choć nie wiem dlaczego konkretnie (może sentyment?). Jednak zawsze chciałam wrócić do Jordanii. Poczułam ogromną chemię do tej części świata.

Kiedy w końcu nadarzyła się okazja, postanowiłam wyciągnąć z Petry najwięcej jak się da i spędzić tam 2 pełne dni. Wszystkim polecam taką opcję, a jak przygotować się do wyjazdu dowiecie się z mojego praktycznego wpisu.

Skalne miasto w Petrze odwiedziła też Ewa blogująca na Daleko Niedaleko. Zachęcam Was serdecznie do zapoznania się z jej wpisem, bo mnie osobiście Ewy zdjęcia powalają!

Witajcie w Petrze!

Zatrzymujemy się w jednogwiazdkowym hotelu Sunset Hotel, 5 minut spacerem od wejścia do Petry. Jest skromny, owszem, ale śniadania tu mnie powalają. Widoki z jadalni na okoliczne skały, za którymi kryje się skalne miasto sprawiają, że wcale nie spieszę się z jedzeniem. Cieszę oko pustynno-skalnym krajobrazem Jordanii.

Bilety do Petry kupujemy w wielkim centrum obsługi klienta przypominającym bardziej galerię handlową z pamiątkami. Za wejście na jeden dzień do Petry płaci się 50 dinarów (280 zł). Jordania wie jak trzepać kasę na turystach… Wstęp na 2 dni natomiast kosztuje… 55 dinarów! Tylko 30 złotych więcej? Nie mamy wątpliwości – zostajemy tu dłużej. Tym bardziej, że to miejsce jest wielkie i jeśli naprawdę chcemy spokojnie zobaczyć każdy zaułek to jeden dzień nam nie wystarczy.

Już idąc ulicą do słynnego wąwozu Al-Siq widzimy pierwsze wykute w skale grobowce i świątynie. To jednak tylko przedsmak tego co nas czeka za chwilę. Mnie dużo bardziej kręcą Beduini na koniach i wielbłądach, którzy wyglądają tak majestatycznie i orientalnie (mimo jeansów i t-shirtów), że mam wrażenie, że urodzili się w siodle. Chociaż… w sumie chyba tak jest. To przecież jeźdźcy pustyni.

Wreszcie wchodzimy do siqu, czyli długiego na 1,5 km wąskiego kanionu. Mamy szczęście – pierwszego dnia naszego zwiedzania w Petrze prawie nie ma turystów. W kanionie spotykamy dosłownie kilka osób. Jest cicho, spokojnie. Chociaż we mnie wszystko krzyczy z radości i podniecenia.

petra-jordania-skalne-miasto

droga przez al Siq

Idziemy powoli, dostrzegamy detale wąwozu, który już się trochę dłuży… I wreszcie – jest! Między skałami widzimy wspaniały, słynny Skarbiec. Jeśli oglądaliście Indianę Jonesa i Ostatnią Krucjatę, to pewnie kojarzycie miejsce, gdzie był ukryty Święty Graal. Jeśli nie, to obejrzyjcie poniższy fragment. Chyba każdy ma minę taką, jak bohaterowie filmu w pierwszym momencie ujrzenia Skarbca.

Petra – czym właściwie jest i skąd się wzięła?

Pierwsze osady w okolicy powstawały już 7 tysięcy lat p.n.e., ale skalne miasto tak naprawdę jest dziełem Nabatejczyków, kupieckiego plemienia, które przybyło tu w VI w. p.n.e. Przez ponad 500 lat budowali oni swoje miasto i monumentalne grobowce wykuwając je w okolicznych skałach. Rozwój miasta zapewniło idealne położenie na szlakach handlowych łączących Półwysep Arabski z Morzem Śródziemnym i Palmyrą w dzisiejszej Syrii. W okresie szczytowym (8 r. p.n.e. – 40 r. n.e.) mieszkało tu około 30 tysięcy osób! Miasto było często niszczone przez trzęsienia ziemi, a ostatecznie opuszczono je w VI w. n.e.

Od tego czasu pomieszkiwali tu Beduini, którzy trzymali miasto w sekrecie, ale w 1812 r. odkrył je Johann Ludwig Burckhardt, Szwajcarski podróżnik i orientalista, który dostał się do Petry przebrany za muzułmańskiego pielgrzyma. Skalne miasto i ówczesna Jordania (choć jeszcze Jordanią nie była) przykuły uwagę świata, a w 1929 r. przybyła tu pierwsza ekipa archeologów.

Warto wiedzieć, że Nabatejczycy nie mieli własnego typowego stylu architektonicznego, ale jako nomadzi mieli okazję podglądać inne i z nich czerpać wzorce. Petra jest więc mieszanką sztuki egipskiej, asyryjskiej, mezopotamskiej, hellenistycznej i rzymskiej.

Chociaż nazywane jest miastem, przede wszystkim była to nekropolia – przeważająca większość budowli to grobowce, a jako ciekawostkę podam, że ich fasady wykuwano w skałach od góry do dołu.

Skarbiec, najsłynniejsza budowla Petry

Najsłynniejszą budowlą w Petrze, której z niecierpliwością wypatrują turyści, jest Skarbiec (Al-Chazna). Widać go już wychodząc z siqu, kiedy częściowo zasłaniają go wysokie skały. Skarbiec został wybudowany w hellenistycznym stylu jako królewski grobowiec, jednak nazwę swoją zawdzięcza legendzie o skarbie egipskiego faraona ukrytym w urnie w fasadzie.

petra-jordania-skalne-miasto

Przed Skarbcem często widać konne dorożki, wielbłądy i osiołki. Beduini zbijają tu niezłą kasę na turystach, dla których przejażdżka na zwierzęciu jest atrakcją. Jednak dziś nie ma tłumów, jest wręcz pusto. Mężczyźni proponują nam zwiedzanie na wielbłądzie za 5 dinarów. Bezcen. Jutro kwota będzie 10x wyższa, ale znajdą wielu chętnych. Dziękuję, szokran, wolimy zwiedzać pieszo.

Od Skarbca prowadzi tzw. Ulica Fasad, gdzie skupionych jest ponad 40 domów i grobowców. Wejścia do niektórych znajdują się poniżej dzisiejszego poziomu drogi i pokazują o ile ten podniósł się przez setki lat.

Tuż za Ulicą drogi rozchodzą się – można iść w prawo, dołem do centrum Petry albo wejść na górę do Najwyższego Miejsca Poświęcenia. Wybieram pierwszą opcję, drugą zostawiam na jutro.

petra-jordania-skalne-miasto

 

Petra: skalne miasto i Królewskie Grobowce

Wejście do centrum skalnego miasta można rozpoznać po wykutym w skałach teatrze. Dookoła niego znajduje się mnóstwo grobowców i domów, ale największe wrażenie robią Królewskie Grobowce w skałach po lewej stronie. Ich fasady dosłownie powalają, trudno jest oderwać od nich oczy. Powstawały one od początku naszej ery przez kolejne 400 lat.

Niektóre fasady są proste, inne posiadają dużo więcej detali. Ale tak naprawdę, jeśli przyjrzymy się dokładnie, wszystkie budowle posiadają pewne charakterystyczne szczegóły.

Do najpiękniejszych fasad zaliczymy Grobowiec Sekstiusa Florentinusa z widoczną uszkodzą przez erozję głową gorgony czy Grobowiec Pałacowy z mnóstwem wyrzeźbionych kolumn. Moim ulubionym jest jednak Grobowiec Urny, do którego prowadzą schody wsparte na kolumnach.

Nie spieszymy się. Mamy w końcu dwa dni. Pod Grobowcem Urny robimy w cieniu krótki postój, siedzimy na poduszkach, jest cicho, spokojnie. To niesamowite, ale dziś miasto jest prawie puste i możemy cieszyć się niemal bezludnymi widokami. Te kilkanaście osób odwiedzających skalne miasto razem z nami w ogóle nam nie przeszkadza.

Stąd właśnie podziwiamy ruiny centrum Petry. Tak pięknie położone pomiędzy wielkimi rudymi skałami, zupełnie ukryte przed światem. Wzdycham zachwycona i wyobrażam sobie, co mógł przeżywać w 1812 Burckhardt, kiedy w przebraniu odkrywał to miejsce. Dziś chyba wszyscy je znają, ale wtedy? Owiane tajemnicą, zapomniane, niedostępne… Mnie ono wprawia w osłupienie pomimo restauracji, turystów i straganów z pamiątkami. Jak więc czuł się podróżnik, który wkraczał w zupełnie wyludnione skalne miasto?

Chociaż Petra nazywana jest skalnym miastem, to w skałach tak naprawdę znajduje się nekropolia, a centrum to część wybudowana z kamiennych bloków, bardziej przypominająca ruiny rzymskiego miasta. Nie powinno to jednak dziwić, bo wiele z budynków i detali tutaj powstało w czasach, kiedy to miejsce było stolicą rzymskiej prowincji. Znajdziemy tu ulicę z kolumnami, Nymfeum, czyli publiczną fontannę (tak, teoretycznie w Petrze nie ma wody, ale miasto leży w dolinie okresowej rzeki Wadi Musa, a w starożytności wybudowano tu specjalny system kanałów i cystern zbierający deszczówkę i wodę ze skalnych źródełek), ruiny pałacu, łaźni, świątyń.

Zawsze w takich miejscach próbuję wyobrazić sobie jak wyglądało tu życie, kiedy budynki nie były jeszcze ruinami, a na głównych ulicach panował gwar, ludzie handlowali, plotkowali, kłócili się, śmiali…

Beduini w Petrze

Dzisiaj natomiast, oprócz samych ruin, zdumiewają mnie stragany z pamiątkami prowadzone przez Beduinów. Można tu na przykład kupić kamień. Kamyczek, kamulec, w paski lub gładki. Do wyboru, do koloru, panie!, takich kamieni w Petrze nigdzie nie znajdziesz! Wiele straganów jest opuszczonych, chociaż roi się na nich od pamiątek. Dlaczego? Bo Beduini nie kradną od siebie nawzajem. Zabrania tego kodeks honorowy.

Przez setki lat w wielu miejscach na pustyni kupcy mieli swoje „magazyny” na wodę i żywność. Jeśli ukradniesz im ich zapasy, mogą zginąć. Wiadomo, zabije ich pustynia. Dlatego jeśli sam nie chcesz zginąć, nie narażaj na to innych, Beduinie.

petra-jordania-skalne-miasto

Wiele się oczywiście zmieniło, nie można wszystkim ufać. Ale często słyszałam historie, że ktoś, turysta, zgubił w Petrze portfel czy aparat. Zostawił gdzieś po prostu podczas odpoczynku. Kiedy wracał po niego w dane miejsce, ze zgubą czekali Beduini. Pilnowali jej. Ale nie wezmą w nagrodę znaleźnego, bakszyszu. Nie wypada, przecież to kwestia honoru, że przypilnuję twoją zgubę.

A przynajmniej ja ciągle w to romantycznie wierzę. Ale podróże nauczyły mnie, że ludzie są z natury dobrzy. Więc czemu miałabym nie wierzyć?

Klasztor i najlepszy widok w Petrze

Na zakończenie pierwszego dnia wybieramy się do Klasztoru, jednego z najsłynniejszych grobowców. Jest ukryty w górach i wejście tam zajmuje 45 minut. Liczący ponad 2 tysiące lat szlak miejscami jest wąski i wytarty. Zimą, gdy pada, może być nawet niebezpieczny. Niektórzy wjeżdżają tu osiołkiem, ale taka „przyjemność” kosztuje nawet 30 dinarów…

Klasztor, Al-Dajr, jest imponujący. Fasada trochę przypomina Skarbiec, jednak Al-Dajr jest większy – mierzy 50 metrów szerokości i 45 metrów wysokości. Został wybudowany w III w. p.n.e. jako grobowiec, ale nazwę zawdzięcza temu, że podobno w czasach bizantyjskich wykorzystywany był jako kościół.

petra-jordania-skalne-miasto

Klasztor

petra-jordania-skalne-miasto

Tuż przed nim znajduje się knajpka, w której chętnie odpoczywamy i cieszymy widokiem. Odczuwam ogromną satysfakcję, że zdecydowaliśmy się zwiedzać to skalne miasto w dwa dni, bo w ogóle nie musimy się spieszyć i przed Klasztorem zostajemy dobrą godzinę.

Stąd można wdrapać się jeszcze wyżej i rzucić okiem na przepiękną rozciągającą się za górami dolinę Wadi Araba, której czarne kolory przypominają trochę tolkienowski Mordor. 😉 Oczywiście nie zabraknie i tutaj miejsc do odpoczynku – dookoła znajduje się co najmniej kilka „kafejek”, czyli namiotów Beduinów, a do każdego prowadzi drogowskaz „the best view in Petra”.

Petra: zachód słońca i nocne zwiedzanie

To miejsce mogę śmiało polecić na oglądanie zachodów słońca. Sama jednak wybieram dziś zachód w dolinie Wadi Musa, czyli w centrum Petry. Niesamowite, że już praktycznie nikogo nie ma w całym mieście. Jesteśmy zupełnie sami, raz na jakiś czas tylko Beduin przejedzie na osiołku czy wielbłądzie. Dookoła panuje cisza, a my możemy spokojnie podziwiać zmieniające się kolory fasad grobowców.

Wychodzimy z Petry, kiedy Beduini rozstawiają przed Skarbcem lampiony. „O, szykują nocne zwiedzanie” mówię… i wychodzę! Hana, serio?! Zamiast zwolnić i obejrzeć Skarbiec oświetlony setkami lampionów, my odpuszczamy całe wydarzenie! Normalnie za nocne zwiedzanie trzeba dodatkowo zapłacić 12 dinarów, a my mogliśmy po prostu posiedzieć w Petrze chwilę dłużej i załapać się na ten spektakularny moment. Przecież i tak już wydaliśmy na wejście 300 zł! A jakby ktoś miał nam zwrócić uwagę (choć strażników tam nie widziałam) to byśmy po prostu powiedzieli „sorry, nie wiedzieliśmy” i wyszli. Ale można było spróbować…

Petra w 2 dni

Kiedy wchodzimy do Petry drugiego dnia okazuje się, że z nami płyną hordy turystów. W Siqu jest tak głośno, że ledwo słyszymy co mówimy do siebie – rozmowy setek osób po prostu odbijają się echem po kanionie i w efekcie wszyscy krzyczą. Jak najszybciej też uciekamy spod Skarbca, jest tu zbyt tłoczno i gwarno…

Na szczęście na drugi dzień w skalnym mieście zostawiliśmy sobie Najwyższe Miejsce Poświęcenia, gdzie nie docierają tłumy. Szlak na górę zajmuje 45 minut, jak do Klasztoru. Będąc na miejscu poświęcamy trochę czasu na dokładne poznanie szczytu. Okazuje się, że wejście na główny ołtarz, gdzie składano w ofierze zwierzęta, nie jest aż tak łatwo widoczne i o mało go nie przegapiliśmy. Za ołtarzem natomiast, z drugiej strony szczytu rozciągają się wspaniałe widoki na skalne miasto w Petrze i… tłumy turystów. Tu gdzie jesteśmy nie ma nikogo.

petra-jordania-skalne-miasto

Schodzimy inną drogą, przez Wadi Farrasa, jakby tyłami Petry. Po drodze widzimy płaskorzeźby w skałach, systemy kanalizacji i rynien oraz grobowce, których nikt z turystów nie odwiedza, bo w ciągu jednodniowego zwiedzania nie ma na to czasu. Schodzimy do centrum miasta. Mimo tłumów, my spotkaliśmy na szlaku zaledwie 3 osoby (i nogę osła, ale nie chcę wiedzieć skąd się tam wzięła – może innych turystów na tym szlaku też coś zjadło…?).

Jeszcze raz kręcimy się trochę po centrum, ale dziś nie sprawia nam ono aż takiej satysfakcji. Jest tłoczno i bardzo gorąco, gorzej niż wczoraj. Wychodzimy wcześniej niż zamierzaliśmy. W sumie i tak spędziliśmy tu mnóstwo czasu: pierwszego dnia 12 godzin, a drugiego kolejne 6. Nie mamy niedosytu. Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się zobaczyć Petrę tak dokładnie i bez biegania. 🙂

petra-jordania-skalne-miasto

Kilka godzin zwiedzania, które oferują wycieczki fakultatywne z Izraela i Egiptu, to według mnie bardzo mało. Uwielbiam to skalne miasto, jego monumentalne fasady i widoki i uważam, że warto tu spędzić więcej czasu, obejrzeć je dokładnie, bez pośpiechu. Dlatego naprawdę gorąco POLECAM je na 2 dni! Skoro już i tak płacimy tę horrendalnie wysoką opłatę za wejście, to wykorzystajmy to na maksa!

Czy Petra jest na Twojej liście miejsc do odwiedzenia choć raz w życiu? A może już miałaś/eś okazję tam być? Jak wspominasz to miejsce? Podziel się opiniami w komentarzu pod spodem!

petra-jordania-skalne-miasto

Petra w Jordanii – informacje praktyczne

Wstęp do Petry to przykład, że Jordania wie, gdzie trzepać kasę na turystach. Za jednodniowe zwiedzanie zapłacimy 50 JD, za 2 dni 55 JD, a za 3 – 60 JD. Kupując bilety należy okazać paszport. Bilety są imienne.

Jeśli przyjeżdżacie do Jordanii tylko na kilka dni, max 2 tygodnie to kupcie wcześniej przez internet Jordan Pass – kartę, w którą wliczone są już wiza i wstępy do wielu atrakcji, w tym Petry.

Tak jak podkreślałam przez cały post – osobiście polecam Petrę na 2 dni. Jest to wystarczająco dużo czasu, żeby dobrze poznać i nie zmachać się. Szczególnie, jeśli jedziecie od czerwca do września, bo upały wtedy mogą być naprawdę wysokie i będą Was spowalniać!

Jakie zakwaterowanie na miejscu polecam? Przede wszystkim takie, które będzie niedaleko wejścia do Petry. Jeśli szukacie tańszej opcji to polecam Sunset Hotel, który co prawda liczy 1*, ale za nocleg w pokoju 2-osobowym ze śniadaniem (całkiem niezłym) zapłacicie 25 dinarów. Jeśli natomiast wolicie luksusową opcję to koniecznie Movenpick Resort Petra, 5* z basenem, niekwestionowany wybór, jeśli ma być wysoki standard!

Inne opcje zakwaterowania w Wadi Musie znajdziecie pod tym linkiem.

Pamiętajcie, że na terenie skalnego miasta nie ma żadnych hoteli ani campów, a oficjalnie zostawanie tam na noc jest zabronione.

Jeśli chodzi o wyżywienie – w Petrze znajdują się knajpki i restauracje, ale ceny są dość wysokie. Lepiej kupić sobie w Wadi Musa w sklepie własny prowiant i w Petrze po prostu piknikować.

Jak dojechać do Petry? Z Ammanu codziennie kursują minibusy (z dworca Wahadat) za 7 dinarów, podróż trwa 4-5 godzin. Z Akaby jeżdżą 4 busy dziennie, przejazd kosztuje również 7 dinarów, trwa 2,5 godziny.

Z Petry można dojechać do Wadi Rum. Bus kursuje o 6 rano. Dobrze jest zarezerwować sobie miejsce dzień wcześniej. Przejazd kosztuje 7 dinarów, też. 😉

Kiedy jechać do Petry? Zimą nie polecam, bo przy ulewnych deszczach Petra jest zamykana. Wiosną kwitnie aloes i wtedy ceny są najwyższe i turystów jest najwięcej. Latem upały bywają nieznośne, a jesienią… Jesienią jest spoko 😉

Jeśli planujecie odwiedzić Petrę z Izraela, to polecam skorzystanie ze zorganizowanego wyjazdu (również szytego na miarę). Ekipa Petra from Israel oferuje zwiedzanie Petry w 1, 2 lub 3 dni, a także ma w ofercie inne miejsca w Jordanii. Wyjazdy organizowane są z Eilatu, Tel Awiwu i Jerozolimy.