Na razie Kutaisi nie zachwyca. Ani urodą, ani zabytkami, których zresztą nie ma tu zbyt wiele. Ale z czasem powstanie większa baza noclegowa, a stare kamienice wypięknieją. Pieniądze się znajdą, spokojnie. Na nowo otwartym pod miastem lotnisku pierwsze samoloty tanich linii lotniczych Wizzair wylądowały w lutym 2013 roku przywożąc turystów z Europy. A jak wiadomo turyści to kasa.

Nawet lotnisko jest jeszcze w powijakach, nie ma tam żadnej gastronomii, sklepów itd. Ale jest czynne! I to tu właśnie lądują przyjezdni z Zachodu, głównie z Polski. To wykorzystają władze miasta, zresztą – jaki inny sens byłby w budowie portu lotniczego? Tbilisi ma już swoje lotnisko, ale Gruzji potrzebne było jeszcze jedno, tańsze. Jest też lotnisko w Batumi, ale to już Autonomiczna Republika Adżarii, czyli inny świat. Lotnisko im. Dawida Budowniczego w Kutaisi okazało się strzałem w dziesiątkę.

Gruzja

Bo normalnie do Kutaisi  (czyt. Kuta-is-i, z akcentem na ‘a’, a nie Kutajśi :D) nikt by nie przyjechał. Miasto samo w sobie zbyt wiele nie oferuje, ale za to w jego okolicy jest wiele do zobaczenia (o czym opowiem następnym razem). A na pewno nie da się tego zwiedzić w jeden dzień, więc trzeba przenocować właśnie w Kutaisi, a i na jakąś kolacyjkę wyskoczyć czy zrobić zakupy. Baza noclegowa powiększy się, będą czynne nowe restauracje. A jak ktoś już tu zostanie, zobaczy przy okazji, nawet z nudów, co też jest w tym drugim pod względem wielkości gruzińskim mieście.

Pewnie nawet się nie domyślacie, ale w swojej edukacji szkolnej krążyliście wokół Kutaisi, nie mając o tym zielonego pojęcia. Każdy chyba słyszał mit o Jazonie, Argonautach i wyprawie po Złote Runo? A nawet jeśli nie zna całego mitu, to któraś z wymienionych nazw na pewno obiła mu się o uszy.

Zanim Gruzja stała się Gruzją, na tych ziemiach, zajmując wybrzeże Morza Czarnego i wchodząc pomiędzy zbocza Kaukazu i Kaukazu Małego, było państwo o nazwie Kolchida. Istniało między VI – I w. p.n.e., wspominali o nim w swoich dziełach Ajschylos, Pindar, Ptolemeusz, Pliniusz Starszy, a przede wszystkim historyk Herodot. Grecy wiązali z nim mitycznego króla Ajetesa, który nad rzeką Phasis założył miasto Aja (czyli dzisiejsze Kutaisi nad rzeką Rioni).

Kolchida

Ajetes miał w swoim posiadaniu Złote Runo – skórę cudownego baranka. Pewnego dnia na dwór króla przybył Jazon ze swoimi 52 towarzyszami, Argonautami (byli wśród nich m.in. Herakles, Tezeusz – pogromca Minotaura i pieśniarz Orfeusz). Jazon był prawowitym następcą tronu w Jolkos, który odebrał mu stryj, a żeby go odzyskać, musiał zdobyć złote runo.

Wyprawa Argonautów pędzla Lorenza Costy

[Wiadomo, że w każdej legendzie jest ziarnko prawdy, a każdy mit też powstaje w jakiś sposób. Skąd w ogóle wzięło się złote runo na tych terenach? Ano stąd, że od wieków rzeki Gruzji niosą swoim nurtem złoty pył, który najłatwiej wyławiać jest baranią skórą. Wełnę zanurza się w rzece, a potem suszy na słońcu, a kiedy już wyschnie, wytrąca się z niej okruszki cennego kruszcu. Tę metodę stosuje się do dziś w niektórych rejonach Gruzji.]

Ajetes nie zgodził się tak łatwo oddać swojego skarbu, ale wystawił młodzieńca na próbę: Jazon najpierw miał zaprząc w jarzmo byki, które ziały ogniem, i zaorać nimi pole, a w powstałych bruzdach zasiać zęby smoka i pokonać wojowników, którzy z nich wyrosną. Ten zgodził się, chociaż wiedział, że nie uda mu się wykonać zadania.

Król Kolchidy miał córkę Medeę, która była czarodziejką i kapłanką bogini Hekate. Medea pokochała Jazona od pierwszego wejrzenia i podsłuchawszy rozmowę ojca z przybyszem, postanowiła mu pomóc.

Medea, obraz Fredericka Sandysa

W sekrecie podarowała młodzieńcowi maść chroniącą przed ogniem byków i zdradziła, że jeśli rzuci kamieniem w jednego z wojowników, ten, myśląc iż to jeden z jego towarzyszy, rzuci się na pozostałych i w efekcie powybijają się sami.

Dzięki Medei udało się Jazonowi przejść próbę pomyślnie, ale król Ajetes stwierdził, że przybysz sam musi zdjąć runo z drzewa rosnącego w świętym gaju Aresa. Był to oczywiście podstęp – skarbu pilnował smok. Ale Medea znów pomogła ukochanemu i uśpiła potwora przy pomocy czarów. Jazon przysiągł Medei wieczną miłość i małżeństwo i zabrał ją wraz ze złotym runem na swój statek Argo, po czym odpłynęli.

Jazon ze Złotym Runem przed Ajetesem

Wściekły Ajetes rzucił się w pościg za Argonautami, ale okręt króla nagle zwolnił, a marynarze zaczęli wyławiać coś z wody. Medea wytłumaczyła Jazonowi, że aby zyskać na czasie, zabiła i poćwiartowała swojego brata, bo wiedziała, że ojciec zawróci, aby wyprawić mu pogrzeb.

Tyle, jeśli chodzi o obecność Jazona w Kolchidzie. Polecam jednak poznać ich dalsze losy, a w szczególności poczytać trochę o Medei. To chyba jedna z najbardziej żądnych krwi postaci w całej mitologii greckiej.

Wracając jednak do Kolchidy: podbiło ją Imperium Rzymskie szalejące po antycznym świecie i uczyniło z niej swoją prowincję. Przez kolejne 600 lat przechodziła ona na zmianę z rąk Bizancjum w ręce Persów i odwrotnie. Potem jeszcze na scenę wkroczyli Arabowie, a po nich od końca IX wieku Gruzja zaczęła się jednoczyć. Kutaisi w tym czasie (806 – 1122 r.) było stolicą Abchazji i to właśnie tutaj Dawid IV Budowniczy koronował się na króla Gruzji. A potem stolicę przeniesiono do Tbilisi, gdy to zostało odbite z rąk Seldżuków. Późniejsze czasy to okres najazdów Tatarów i Turków, kiedy Kutaisi było plądrowane i niszczone. A w XIX wieku te tereny zajęła Rosja.

Kutaisi od zawsze leżało na skrzyżowaniu trzech szlaków handlowych, potem stało się ważnym miastem przemysłowym i kulturalnym. Obecnie jest siedzibą rządu Gruzji. Wydawałoby się, że ma wszystko, żeby przyciągnąć turystów.

A jednak pierwszy kontakt z Gruzją w postaci wizyty w Kutaisi nie robi najlepszego wrażenia. Obdarte kamienice, niektóre w zapomnieniu od tak dawna, że w połowie ich już nie ma, a chwasty zajęły to, co się ostało. Nad rzeką Rioni wiszą slumsy, które wyglądają, jakby za chwilę miały wpaść do wody. Po detalach widać, że kiedyś była to piękna gruzińska zabudowa, ale dziś to jedynie obraz nędzy i rozpaczy. Sama rzeka też nie wygląda najlepiej – gliniaste dno nadaje jej szary, cementowy kolor.

stara zabudowa nad rzeką Rioni

że też to się jeszcze trzyma…

Może nie doceniam tego miasta? Na pewno kamienice, gdyby im się lepiej przyjrzeć, wydałyby się ładne. Ale nie ukrywam – całemu miastu przydałby się lifting. Niedawno odnowiono plac Dawida Agmaszenebelego, wielkie rondo, w środku którego stoi fontanna ociekająca przepychem, a stojące na niej złote konie nawiązują do dawnej Kolchidy (podobne figurki znaleźli archeolodzy).

źródło: flickr.com

fontanna za dnia…

… i w nocy

Nad placem widać w oddali katedrę Bagrati, czyli Katedrę Zaśnięcia Bogurodzicy. Jest to najcenniejszy budynek sakralny w mieście pochodzący z XI wieku. Wzniósł ją krół Bagrat III (potoczna nazwa świątyni pochodzi właśnie od jego imienia). Tak naprawdę to, co oglądamy dzisiaj nie jest oryginalną budowlą, ale odnowioną. Wojska osmańskie w 1692 roku wysadziły katedrę w powietrze i od tego czasu pozostawała w ruinie. Odrestaurowywać zaczęto ją dopiero w 1965 roku, a w 1994 roku została wpisana na listę UNESCO. Potem UNESCO sprzeciwiało się dalszej renowacji, która mogłaby osłabić oryginalną konstrukcję budowli, przez co obiekt umieszczono na Liście Dziedzictwa Zagrożonego.

Dzisiaj w katedrze bardzo rzadko odprawiane są nabożeństwa, jest to raczej symbol gruzińskości górujący nad miastem. Trzeba przyznać, że odrestaurowana świątynia prezentuje się naprawdę dobrze (i dlatego wiele par przyjeżdża tu na ślubne sesje zdjęciowe). Szkoda tylko, że miasto rozciągające się u stóp wzgórza nie robi już tak dobrego wrażenia…

W Kutaisi jest także Muzeum Historyczne (wt.-nd., 10:00 – 18:00, wstęp 3 lari). Miłośnicy historii i archeologii powinni pokusić się o zwiedzanie go, ponieważ w zbiorach muzeum jest ponad 160 tys. eksponatów związanych z dziejami Gruzji. Podzielone są one na działy (np. archeologiczny, etnograficzny itd.), co ułatwia zwiedzanie.

Na Kutaisi można przeznaczyć 2 dni, jeśli ktoś naprawdę chce poznać miasto. Ale po rozmowach z osobami, które tu były zauważyłam, że na razie więcej osób chce stąd jak najszybciej uciekać i poznać inne miejsca w Gruzji, które mogą zachwycić.

Mimo wszystko myślę, że miasto będzie pięknieć. Sądząc po innych większych i mniejszych miejscowościach w Gruzji – są na to spore szanse.

A na koniec jako ciekawostkę podam Wam, że w Kutaisi urodził się  Władysław Raczkiewicz – prezydent RP na uchodźstwie w latach 1939-1947, a także piosenkarka Katie Melua. 🙂

prezydent Raczkiewicz w 1930 r.

WSKAZÓWKI:
Dojazd do Kutaisi z lotniska: Cena za taksówkę z lotniska do miasta wynosi 20 lari (nie dajcie się naciągnąć na więcej!). O wiele taniej, bo za 1-2 lari można się dostać do Kutaisi marszrutką. Ale uwaga: marszrutką nie odjeżdżającą z parkingu przed lotniskiem! Dosłownie przed terminalem przebiega główna droga z Kutaisi do Batumi (stojąc tyłem do lotniska, Kutaisi będzie po prawej stronie) i wystarczy stanąć na poboczu i machnąć ręką na pierwszą lepszą nadjeżdżającą marszrutkę. I tak wszystkie jadą do miasta.

Główny dworzec autobusowy znajduje się przy McDonaldzie, jakieś 3 km od centrum miasta (między centrum a dworcem kursuje marszrutka nr 1, cena za przejazd: 0,30 lari).

Z głównego dworca autobusowego można dojechać do:
– Tbilisi: 10 lari, czas przejazdu 4 h, 12 marszrutek dziennie
– Gori: 8 lari, czas przejazdu 2,5 h, tylko o 12:00
– Zugdidi: 7 lari, 2 h, 12 dziennie (do Zugdidi trzeba się dostać, żeby tam złapać transport do Swanetii)
– Batumi: 10 lari, 2,5 h, 9 dziennie
– Poti: 7 lari, 2,5 h, 12 dziennie
– Borjomi: 8 lari, 3 h, 3 dziennie: 8:20, 8:50 i 13:30

W Kutaisi jest też dworzec kolejowy (ul. Tamar Mepe) skąd odjeżdżają pociągi do:
– Tbilisi: 00:57 (3 klasa, 5 lari, 5,5 h) i 12:30 (2 klasa, 10 lari, 6 h)
– Batumi, a właściwie Makindżauri pod Batumi: 2 dziennie, 2-4 lari, 3-4 h
– Zugdidi: 00:20, 2 lari, 3,5 h
Nie wiem jak aktualne są te dane, więc proponuję sprawdzić na stronie kolei.
Zakup biletów: www.railway.ge
Jazda pociągiem w Gruzji to trochę hardkor (głównie ze względu na czas przejazdu), ale miłośnicy kolei powinni się pokusić. Tak jak ci, co narzekają na nasze PKP, żeby się nauczyć pokory.

Na booking.com i hostelworld.com są dostępne tanie noclegi w Kutaisi. Do wyboru, do koloru.