Dzień dobry w ten piękny październikowy poniedziałek! 😀

Wiem, od tygodnia nie publikowałam nic… Ale miałam swoje ważne powody! To, że nie publikuję, nie oznacza, że leżę i gapię się całymi dniami w sufit.

O, nie. Kiedyś górę nade mną brała prokrastynacja, ale dzisiaj, po latach pracy nad sobą – w co dalej jest mi ciężko uwierzyć – mogę się z czystym sumieniem nazwać tytanem pracy.

Mimo, że pracy na etacie nie mam, a dochody… cóż, jakie są, takie są.

Ale jeśli codziennie wstaję o 6 rano, piątek, świątek czy niedziela  (dla freelancera nie ma pojęcia weekend – jest zlecenie to trzeba wykonać), a czasem kładę się spać koło północy (ktoś powie, że chodzi spać nawet grubo po północy? A niech chodzi. Dla mnie bardzo ważne jest minimum 7 godzin snu, inaczej następny dzień jest kompletnie zwalony. A poza tym najlepiej pracuje mi się właśnie między 6 a 12) i cały dzień robię coś związanego z pisaniem, podróżami, blogiem, wyprawami autorskimi, blablabla, to jednak mogę się nazwać tytanem pracy.

A właściwie… chyba jestem pracoholiczką.

– Cześć, jestem Hania i jestem pracoholiczką.
– Cześć, Hania!

Najgorsze w byciu jakimkolwiek –holikiem jest to, że nałóg przeszkadza w życiu codziennym. Jak nie umiemy powiedzieć stop, to już jest źle.

Ostatnio 2 dni z rzędu nie zmyłam podłogi w mieszkaniu, bo ciągle siedziałam przy kompie. Już czas na terapię?!

Muszę wprowadzić stałą godzinę wyłączenia komputera. Powiedzmy, że 18. I muszę się do tego przyzwyczaić, bo jak zdarzy się czasem, że wyłączę komputer wcześniej, to mnie ręce świerzbią, żeby odpalić go ponownie. A, smartfona na noc zostawiam w innym pokoju. Żeby mnie Twitter i Instagram nie kusiły.

No, to tyle tytułem wstępu. Właśnie się dowiedzieliście, że też mam swoje problemy i nie zmywam podłogi.

Ok., tydzień był męczący, ale BARDZO udany!

Razem z innymi blogerami podróżniczymi rozpoczęliśmy pewien projekt, ale szczegółów nie będę tutaj wrzucać, bo to takie nasze wewnętrzne sprawy. Powiedzmy, że założyliśmy taką grupę wsparcia.

Poza tym dwa razy wybrałam się na zwiedzanie Warszawy w ramach poziomu miejskiego mojego projektu Wyzwanie Bucket List.

Na 26 obiektów/atrakcji w Warszawie do tej pory zwiedziłam 17. Co prawda niektóre z atrakcji muszą poczekać do lata (np. pokaz w Multimedialnym Parku Fontann), a nawet do roku 2017, ponieważ Muzeum Warszawy (dawniej Muzeum Historii m.st. Warszawy) przechodzi właśnie bardzo gruntowną modernizację, która pozwoli tej instytucji znaleźć się na poziomie takich muzeów jak the Museum of London czy Museo di Roma. Więc, gdy muzeum zostanie wreszcie otwarte, bardzo chętnie je odwiedzę.

Poziom miejski Wyzwania Bucket List pozwolił mi również dowiedzieć się czegoś więcej o samej Warszawie i podejmowanych tu inicjatywach. Np. nie miałam wcześniej zielonego pojęcia o otwartych dla zwiedzających Piwnicach Staromiejskich, a także rekonstrukcji komnat księcia Józefa Poniatowskiego w Pałacu pod Blachą. I z tego co się zdążyłam zorientować, wiele osób, które mieszkają w Warszawie dalej nie mają o tym pojęcia!

Zwiedzanie Warszawy jednak przynosi takiemu amatorowi historii jak ja wielką frajdę. Już nie mogę się doczekać zwiedzania Powązek! Przyznaję, nigdy tam nie byłam… Ale do tego trzeba się solidnie przygotować. Jakby ktoś pukał się w czoło jak w ogóle można chcieć zwiedzać cmentarz, tłumaczę – jestem tanatoturystą, czyli interesuje mnie wszystko związane ze śmiercią. Ale o tym innym razem.

Tak czy tak, bez mojego Wyzwania Bucket List, pewnie nigdy nie wybrałabym się na aż tak gruntowne zwiedzanie stolicy! A tak? Jestem z siebie bardzo zadowolona. 🙂

Ach, no i wreszcie wypadałoby, żebym przedstawiła Wam nowego członka naszej ekipy! 😀 No tak, wybaczcie, ten tydzień tak szybko zleciał! 😀

A więc:

Uwaga, uwaga! Moi Drodzy! 😀

Oficjalnie przedstawiam Wam… Polę! 😀

gowithpola chopin

Pola to mała Łowiczanka, o trochę jędzowatej twarzy i ironicznym poczuciu humoru. Powoli zdobywa Instagram robiąc za mini-przewodnika, pozując do zdjęć przy zabytkach i opowiadając ciekawostki na ich temat.

Ma nawet swój własny hashtag, więc jeśli chcecie ją znaleźć, wpiszcie: #gowithpola 🙂 Albo możecie też przez moje konto na Instagramie: http://instagram.com/hanna_travel 🙂

gowithpola stare miasto

Kiedy ktoś patrzy z boku, jak cykam Poli zdjęcia, pewnie myśli sobie, że jakaś szurnięta jestem, ale… chyba lepiej robić zdjęcia kolorowo ubranej laleczce niż sobie słitaśne selfie? A przynajmniej ja tak uważam. Niekoniecznie lubię siebie na zdjęciach. (Pewnie dlatego mam ich tak mało z podróży!)

gowithpola wilanow

Plany na drugą połowę października?

Oczywiście są! W ostatni weekend miesiąca odbywają się w Poznaniu Targi Turystyczne razem z Festiwalem Podróżniczym Śladami Marzeń, na które się wybieram. Halo, podróżnicy! Ktoś jeszcze będzie? 🙂

Zamierzam to połączyć z kolejną częścią Wyzwania Bucket List: Polska, czyli ze zwiedzaniem Poznania oczywiście. Ponieważ lista z PTTK jest trochę skostniała (Szanowne PTTK, kiedy wreszcie wyjdziecie naprzeciw młodym ludziom i zaczniecie ICH zachęcać do zwiedzania naszego kraju, a nie tych, co to osobiście znali Stalina?! Oni już i tak dużo nie pozwiedzają!), będę musiała zrobić małą sondę, co warto, a czego nie warto zwiedzać. Ale to innym razem. Może w piątek?

Dzisiaj rozpoczynamy nowy tydzień i życzę Wam i sobie, żeby był bardzo, ale to bardzo udany! Miłego! 🙂

Ten wpis powstał podczas słuchania 4 Pór Roku Antonio Vivaldiego. Sztuka jest zajebista!