Czasem podróżuję sama i dostaję co jakiś czas sygnały – i od kobiet, i od mężczyzn – że to co robię jest super, jest inspirujące i pełne podziwu. Ba, mój mąż nawet dostaje takie sygnały: Ta Twoja żonka jest taka odważna! Nie boisz się jej puszczać samej w świat? Chciałabym wtedy powiedzieć: hej, przecież Ty też tak możesz! Każda z nas może podróżować solo*!

[*Wolę określenie ‘podróżować solo’ niż ‘samotnie’. Bo mnie osobiście jeszcze nigdy nie zdarzyło się być samotną w takiej podróży, a ‘solo’ po włosku oznacza po prostu ‘sam’ – sama podejmuję wszelkie decyzje na temat mojej podróży, nie ma ze mną nikogo, kogo musiałabym pytać o zdanie. Język polski niestety bywa ubogi w tego typu zwroty, więc sama muszę je wprowadzać. Tak więc umówmy się, że podróżuję solo, ok?]

Chciałabym tak właśnie powiedzieć. Chciałabym zachęcić do spróbowania. I pewnie jeszcze kilka lat temu bym to zrobiła. Bo kilka lat temu naiwnie myślałam, że jeśli ja często idę pod prąd i jest to dla mnie dość naturalne (w końcu jestem zodiakalnym Wodnikiem :P), to znaczy że całemu światu to też przychodzi z łatwością. Ale w międzyczasie życie rzuciło mnie pomiędzy różnych ludzi. Ludzi, którzy mają różne charaktery, różne poczucie własnej wartości, różne zobowiązania.

I teraz, kiedy ktoś mówi, że to co robię jest niesamowite i inspirujące, wolę po prostu powiedzieć ‘dziękuję’, bo wiem, że jednak nie każda z nas może i nie każda z nas będzie podróżować solo. Prawdopodobne jest, że kilka osób marzących o takiej podróży się na nią zdecyduje, jednak dla przeważającej większości marzenia pozostaną marzeniami.

samotne podrowanie

źródło: fotolia

Zapytałam kilku blogerów jak to jest, że nie każda kobieta się tego podejmie, mimo że w głębi duszy chciałaby spróbować chociaż raz. Wiele powodów jest do siebie podobnych lub nawet się powtarzają.

Jednym z nich jest samotność. Paradoksalnie, podczas podróży solo wcale nie jest się samotnym. Ok, wsiadasz sama do samolotu, na miejscu korzystasz z transportu też sama, ale w czasie swojej podróży możesz poznać tyle osób, że uczucie osamotnienia może być zupełnie obce.

Wspomina o tym Adelina Wong z bloga Pack Me To (obserwuj na Facebooku):

‘Podróżuję sama, ale nie nazwałabym tego samotnym podróżowaniem. Połowę czasu zwykle podróżuję z kimś innym. Nie mam nic przeciwko podróżowaniu w pojedynkę i kilka razy wyjechałam na własną rękę, ale lubię mieć do towarzystwa inną osobę. Widzę w podróży sposób na łączenie się z innymi – to przecież powód, dla którego zaczęłam pisać o moich podróżach – i nie ma lepszego sposobu na poznanie ludzi niż podróżowanie z nimi. Poza tym, zawsze miło mieć kogoś, kto rozumie wszystko, co widział i z kim można powspominać dobre wydarzenia i śmiać się niepowodzeń.’

Wydaje mi się, że jeśli jesteśmy otwarci na nowe znajomości, to nie powinnyśmy mieć problemów ze znalezieniem towarzystwa w podróży. Zwykle trafi się ktoś, kto będzie miał podobne plany jak my i można pojechać gdzieś razem na dzień lub dwa.

Chociaż zdarza się, że akurat miejsce, w którym się zatrzymamy, nie sprzyja zawieraniu nowych znajomości, co potwierdza Ivana Cheong, autorka blogu Wandergazer (Facebook):

‘Największą trudność mi sprawia – poza ograniczonym czasem – wyjście ze strefy komfortu. Miałam duże oczekiwania co do moich pierwszych wyjazdów, bo myślałam, że (zwłaszcza, że nie podróżuję z przyjaciółmi) z łatwością poznam nowych ludzi w hostelu lub poprzez różnego typu aktywności. Jednak to się zupełnie nie udało. Próbowałem się uśmiechać i witać, kiedy tylko mogłam, nawet jeśli wykonanie pierwszego kroku jest dość niekomfortowe dla mnie. W pokoju wspólnym w hostelu zwykle było kilka osób, ale większość z nich gapiła się w telewizor, telefon lub laptopa. Było kilka grup znajomych z Europy i Australii, którzy byli najbardziej rozmowni, ale oni trzymali się w swoim towarzystwie, nawet nie próbowali rozmawiać z nikim innym. Wymienialiśmy tylko ‘cześć’, a ja do tej pory słyszałam mnóstwo historii o tym, jak ludzie poznają się nawzajem w hostelach, bawią się i przeżywają razem różne przygody. Albo to nie był zbyt społeczny hostel, albo ja po prostu nie miałam szczęścia.’

Ivany to jednak nie zraża i w tym roku chce podróżować jeszcze więcej. Chociaż mimo wszystko trochę się boi i waha, właśnie ze względu na swoją płeć, wiek i azjatycki typ urody. Te lęki potęgowane są jeszcze przez wątpliwości jej rodziców.

Właśnie, czy nie jest tak, że czasem rezygnujemy z podróży solo lub innych marzeń właśnie przez opinię osób trzecich? Osób, które nie mają doświadczenia w tym, czego właśnie chcemy się podjąć i myślą trochę stereotypowo, ale często udaje im się w nas zaszczepić ten lęk, który nas później powstrzymuje przed działaniem?

Z drugiej strony, Ivana wspomniała także, że często zbyt chcemy polegać na doświadczeniu innych, chcielibyśmy przeżyć dokładnie takie same przygody. Boimy się jednak, że nasze doświadczenie osoby początkującej nam tego nie zapewni, nasza podróż się nie uda, więc zostajemy w domu.

Czy nie jest tak, że niektóre osoby za bardzo słuchają innych? Że za bardzo dają wiarę ich doświadczeniu, a przecież każdy człowiek ma zupełnie inne doświadczenie życiowe. Czy nie lepiej by było po prostu polegać na swojej intuicji zamiast słuchać kolejnego Wujka Dobra Rada? Albo wyłączyć się na te wszystkie oczekiwania świata wobec nas samych?

A może nie chodzi o czyjeś doświadczenie tylko nasze własne? W końcu taka podróż to opuszczenie swojej strefy komfortu, znanego i bezpiecznego otoczenia i wejście w ten nowy, nieznany świat? Czy to nas za bardzo nie przeraża, ten świat, w którym nie wiemy jak się poruszać, w którym musimy uczyć się wszystkiego od nowa?

Dodatkowo, czy nie potęguje tego poczucie obowiązku – bo wszyscy jakieś mamy – które zostają na miejscu? Czy nie zdarza się, że ktoś myśli, że jeśli zostawi nawet na chwilę te wszystkie obowiązki, to nie będzie do czego wracać? Nawiązuje do tego Marissa Dookeran z bloga MAD Travel Diaries (Facebook):

‘Podczas gdy niektóre kobiety są zajęte budowaniem własnego świata pod ich pasję, a nie pod oczekiwania innych ludzi, nadal istnieje wiele osób, które boją się wyjść poza ramy i podróżować solo. Wielu moich czytelników i przyjaciół podróżuje pośrednio przez mój blog i zawsze fascynował ich mój styl życia, a ja pytam ich, dlaczego nie zrobią podobnie? To nie musi być długa podróż, może być krótki city break lub weekend w spa nawet. Dzieci? Pieniądze? Utrata pracy? Ograniczony urlop? Kredyt hipoteczny? Strach? Samotność? Niektóre kobiety nie podróżują w pojedynkę, ponieważ nie są na tyle pewne siebie, by podjąć ten krok, i tak naprawdę nie wierzą we własne możliwości, nieważne, że w głębi duszy też by chciały tak podróżować. Są na tyle silne, aby poradzić sobie z problemami w domu, ale po opuszczeniu znanego im świata wszystko się zmienia. Gdyby tylko wiedziały, że nawet krótkie podróżowanie solo może być rodzajem terapii, zwłaszcza w budowaniu własnej pewności siebie, w odnalezieniu się, w wierze, że są w stanie zrobić o wiele więcej i w tym, że mogą dokonywać wyborów!…’

Tak się zastanawiam teraz nad tym, co napisała Marissa. Czy wyżej wymienione powody są w stanie powstrzymać przed spełnianiem marzeń? Znam mnóstwo osób, których nie ogranicza ilość dni urlopowych w roku czy pieniądze, wręcz przeciwnie – jest to po prostu argument do główkowania i kombinowania, oby tylko dopiąć swego.

A rodzina, dzieci? Czy jeśli zostawię ich na tydzień czy dwa, to będę złą matką, bo chcę spełniać marzenia? Czy nasze społeczeństwo nie jest pod tym względem na tyle konserwatywne, że jeśli kobieta się realizuje (a podkreślmy, że całej rodzinie to odpowiada) to jest od razu oceniana jako ta wyrodna, ta egoistka, co to się nie potrafi dzieciom poświęcić?

Tutaj chciałabym przytoczyć co napisał Angel Moreno-Herrera, autor bloga Anywhere at Home (Instagram):

‘Zostałem wychowywany przez kobietę, która zawsze marzyła o poznawaniu nowych kultur, nowych miejsc, nowych ludzi. Jednak nie była w stanie tego zrobić, bo wychowywała dwóch chłopców. Mój ojciec był nieobecny przez większość mojego dzieciństwa, więc to moja mama zawsze się zajmowała mną i moim bratem. W międzyczasie dzieliła się historiami i zdjęciami z czasopism oraz tym, jak bardzo chciała podróżować po świecie. Z drugiej strony jednak bała się nas zostawić; że nie będzie jej przy nas, kiedy najbardziej będziemy jej potrzebować. Poza tym, to nie jest łatwe, aby zaoszczędzić pieniądze na podróże, gdy większość dochodu przeznaczana jest na dzieci.’

Nie mam jeszcze swoich dzieci i nie wiem jak będę postępować, kiedy będę matką. Nie chcę też oceniać innych i nie mam najmniejszego zamiaru tego robić, ale mam jednak w głowie kilka pytań. Czy jeśli matka przez swoją miłość do dzieci jest w stanie zrezygnować z pasji, to czy tęsknota za tą pasją nie będzie jej frustrować? I czy ta frustracja kumulowana w niej latami w końcu nie odbije się na dzieciach?

Angel napisał mi w kolejnym mailu, że jego mama nie żałuje takiej decyzji, ponieważ wybrała ważniejsze priorytety. On sam natomiast jest jej wdzięczny, ponieważ żadne dziecko nie byłoby szczęśliwe słysząc, że mama zostawia ich dla podróży.

Z drugiej strony znam osoby, dorosłe już i mające swoje własne życie, które przyznają, że wolałyby, żeby jednak ich mama od czasu do czasu pojechała gdzieś sama. Nie, żeby „zostawiła ich”, ale jeśli oderwałaby się na chwilę od tych obowiązków życia codziennego i spełniła jakieś swoje podróżnicze marzenie, byłaby po prostu szczęśliwsza. Jako dzieci tego nie dostrzegali, a nawet jeśli to nie rozumieli, ale teraz wiedzą, że wszyscy by skorzystali na tym, gdyby mama się realizowała.

Zastanawia mnie to wszystko, ile tak naprawdę może istnieć powodów, które powstrzymują nas przed podróżowaniem solo? Właściwie to nawet nie musi być podróżowanie, to może być jakakolwiek inna pasja czy marzenie. Czy nie jest tak, że jesteśmy po prostu bombardowani negatywnymi informacjami, doświadczeniami i przekonaniami, że i w nas samych w końcu się one zakorzeniają?

A może to wszystko to są tylko wymówki, a jedynym prawdziwym powodem jest pewność siebie, a raczej jej brak? Tak jak napisała Marissa – kobieta potrafi być supermenką, mistrzynią organizacji, perfekcyjną panią domu we własnych czterech ścianach, ale gdyby rzucić ją na nieznany jej teren, wpada w panikę. Może wiele osób właśnie tej paniki się boi, że przecież jak być perfekcyjnym w miejscu, które na każdym kroku może nas zaskoczyć? I stąd właśnie te wymówki, że dzieci, że praca, że samotność…?

Marissa napisała, że samotne podróżowanie jest formą terapii. Podpisuję się pod tym, szczególnie właśnie jeśli chodzi o nabieranie pewności siebie. Już zresztą pisałam o tym, co mi dała moja podróż na Sri Lankę, jak mnie zmieniła. Dzięki niej czuję się świetnie, wiem, że mogę wszystko. Ale gdybym się nie odważyła postawić tego pierwszego kroku, dalej ten strach przed działaniem by mnie paraliżował i dyktował jak mam żyć. Jeśli jakaś kobieta chce nabrać pewności siebie, niech weźmie plecak i pojedzie na koniec świata.

Jestem ciekawa Waszej opinii na ten temat. Czy znacie jeszcze jakieś powody, dla który kobiety (a także mężczyźni) nie podróżują solo? Znacie historie osób, które odmieniło podróżowanie w pojedynkę? A może same tak podróżujecie i chcecie powiedzieć innym co Wam to dało? A może zupełnie się nie zgadzacie i uważacie, że jeśli kobieta podróżuje solo i zostawia bliskich, to po prostu jest egoistką, która ma nierówno pod sufitem? Podzielcie się swoją opinią w komentarzach pod spodem!