No i teraz mogę oficjalnie (i skromnie) się pochwalić, że wreszcie ktoś docenił mój mały talent literacki.

Wczoraj na blogu TUI został umieszczony pierwszy wpis mojego autorstwa. Tym samym zaczynamy cykl krótkich artykułów poświęconych miejscom, do których można się wybrać z TUI Poland, oraz innym tematom związanym z podróżowaniem i ogólną turystyką. Zainteresowanie jest chyba spore, co stwierdzam po facebookowej stronie TUI, więc tym bardziej trzeba korzystać z okazji i pisać, pisać, pisać. Będę drugą Pawlikowską 😀

Trochę to jednak spowolniło tworzenie relacji z mojego samotnego Eurotripu, ale łapiemy wiatr w żagle i teraz tworzymy i tu, i… TUI 🙂 Jak najszybciej zamierzam wrócić do rytmu, chociaż chyba mam coraz mniej czasu na co dzień. Ogólnie zalatana jestem. Np. za tydzień lecę na weekend do Londynu!!! Ale nie usprawiedliwiam się. Biorę lapka do pociągu i piszę, bo słyszę głosy, że zaniedbałam bloga (pozdro dla Huba :P). A ponieważ taki pasjonat jak ja nie może zaniedbywać swoich pasji, trzeba się szybko wziąć w garść (albo jak niektórzy mówią: wziąść w garć) i tworzyć.

Więc na blogu Plecak i walizka powstaje wpis o Genui, na blogu TUI powstaje wpis o Turcji – zapraszam do polubienia obu blogów na fejsbuku, a w mojej głowie powstaje ambitny plan samorozwoju, bycia lepszym człowiekiem, korzystania z życia, spełniania marzeń i ogólnie carpe diem, ale o tym może napiszę innym razem 😉 Zdradzę tylko, że zawsze marzyłam, żeby zostać travel writerem więc jeśli właśnie moje marzenie się spełnia, to należy mu pomóc spełniać się jak najdłużej! 🙂