Rok 2011 powoli dobiega końca.

Przyniósł nam coś dobrego: plany na przyszłość i drogę, którą chcemy podążać do szczęścia. Pozwolił nam zrozumieć, czego chcemy od życia.

Więc jaki był właściwie ten nasz 2011?

Podróże:
– 3 wyjazdy weekendowe w Polskę,
– tydzień w Alpach na nartach,
– 16 dni w Laponii.

Ten ostatni wyjazd był dla nas szczególnie ważny. Mogliśmy zebrać trochę doświadczenia, które na pewno przyda nam się w przyszłości. No, i złapaliśmy bakcyla na tego typu podróże!
Mimo to czujemy niedosyt. Niestety, dopóki jeszcze studiujemy, koliduje nam to z dłuższymi wyjazdami. Na szczęście zostało nam już mniej niż więcej.

Dla mnie to był chyba dość ważny rok, ponieważ zaczęłam pracować jako pilot wycieczek. Pojawiła się też okazja pisania nie tylko do szuflady, co będzie widać już wkrótce. No i ten blog. Jakoś mnie mobilizował do tego wszystkiego, do pisania, do stawiania sobie celów. I trochę rozwinął kreatywność.

Miał 2 819 odsłon, średnio 8 dziennie. Nie wiem czy to dużo, bo to dopiero jego pierwszy rok, ale liczę na tendencję wzrostową 🙂

Sebastian w tym roku osiągnął kilka sukcesów w sporcie. Ukończył Ełcką Zmarzlinę na 6. miejscu (pierwszy raz tak wysoko), samotnie Kierat (100 km) i pierwszy w życiu maraton z czasem 3 godz. 9 min. Pękamy z dumy 🙂

Jaki będzie rok 2012?

Mamy nadzieję, że tylko lepszy, ponieważ wyznaczyliśmy sobie cele, do których chcemy dążyć. Jednak wszystko pokaże czas.

Na pewno chcielibyśmy trochę więcej podróżować, ale będzie trudno, bo Sebastian studiuje zaocznie w prawie wszystkie weekendy. Planujemy dwa dłuższe wyjazdy: w maju na Kretę, a potem jakoś w sierpniu-wrześniu, ale jeszcze nie wiemy dokąd. Pewnie znowu będzie niedosyt, ale jakoś się z tym uporamy.

Sebastian planuje po raz czwarty pobiec w Rzeźniku, wystartować w jakimś maratonie, ukończyć przynajmniej 3 marszobiegi na 100 km na orientację, pojechać w góry i zrobić 2 biegi przez całą długość Tatr (od Palenicy do Doliny Kościeliskiej), zdać egzamin na trenera pływania i wystartować w jakimś triathlonie. No, wariat, co poradzisz 😀

Cóż, ja przy nim wypadam dość blado… Chcę dalej zajmować się turystyką (może jakiś kurs doszkalający i praca w biurze podróży?) i podróżami, więcej pisać i fotografować, przeczytać jak najwięcej książek z mojej listy literatury podróżniczej, zdać certyfikaty z angielskiego i niemieckiego, i zacząć naukę jakiegoś nowego języka, może rosyjskiego?

No i mamy nadzieję, że uda nam się zacząć remont mieszkania. Musimy wreszcie zebrać w jednym miejscu wszystkie nasze pamiątki i zdjęcia z podróży i cały sprzęt 😉

Mam nadzieję, że wszystkie wasze plany i marzenia się spełnią.

Szczęśliwego Nowego 2012 Roku!