Nie pamiętam już kiedy dokładnie to było, ale chyba jakieś 10 lat temu. Już. Rany, jak ten czas szybko płynie. Pamiętam, że oglądałam nałogowo filmy dokumentalne BBC o świecie i mówiłam, że też będę podróżować. Że to będzie mój sposób na życie.

Wtedy jeszcze nie byłam świadoma tego, że żeby spełniać swoje marzenia, nie wystarczy zapisać ich na kartce. Trzeba się trochę postarać, postawić ten pierwszy krok. Wyjść ze strefy komfortu, bo dopiero poza nią jest prawdziwe życie. W wieku 15 lat jest się jeszcze mało świadomym wielu rzeczy.

A dzisiaj mam marzenia na kartce, dopisuję kolejne, które akurat wpadną mi do głowy. Niektóre z nich to takie mniejsze marzenia – marzonka – bo po prostu uważam, że żyje się tylko raz i dlatego trzeba w życiu wszystkiego spróbować. Ale mam też coś, czego nie miałam 10 lat temu – świadomość i determinację, żeby to wszystko zrealizować.

Spisane marzenia bardzo mi pomagają. Kiedy widzę np. “przejść Israel National Trail (około 1000 km)” zdaję sobie sprawę, że nie wystarczy tylko polecieć do Izraela i wejść na szlak. To wymaga przygotowania. I fizycznego, i psychicznego.

Psychiczne przygotowanie to nie tylko nastawienie się do podjęcia jakichś konkretnych działań. To przede wszystkim bycie dojrzałym do tego, żeby wreszcie postawić pierwszy krok.

To jest jak z zakładaniem rodziny. Zaskoczy i przerazi kogoś, kto nie jest na to gotowy, ale będzie budziło ekscytację i cieszyło każdego, kto długo się do tego przygotowywał i naprawdę już nie może się doczekać. Chociaż to też trochę przeraża, ale ten strach schowany jest pod grubą warstwą podniecenia.

Tak naprawdę przeraża nas wszystko, co nowe i nieznane. Nawet jeśli coś zostało już zbadane i opisane przez innych, to dla nas ciągle jest to terra incognita. Sami musimy na nią wkroczyć, żeby ją poznać.

Tak więc właśnie wyruszam na poznanie kolejnej ziemi nieznanej, a właściwie dwóch. Jedną jest Sri Lanka, której nie planowałam ostatnio w ogóle zobaczyć. Tak naprawdę myślałam o Zanzibarze, ale akurat była promocja lotów na Sri Lankę. A skoro i tak jednym z moich największych marzeń jest odwiedzić każdy kraj na świecie, to czemu nie skorzystać? Ale drugą ziemią, którą dopiero poznam, jestem ja sama zdana tylko na siebie na drugim końcu świata.

10 lat temu powiedziałam sobie, że kiedyś wezmę plecak i pojadę gdzieś zupełnie sama. Mogłam to zrobić już 5 lat temu, ale nie zrobiłam. Dlaczego? Dlatego, że nie dojrzałam jeszcze do zrobienia tego kroku i nie miałam przy sobie osób wspierających. Dzisiaj takie osoby mam i jestem gotowa, żeby spełnić to wielkie marzenie.

Czy się boję? Nie wiem. Bo tak jak napisałam – jeśli jesteśmy na cos gotowi, bardziej nas to ekscytuje niż przeraża. Wiele osób mówi mi, że jestem bardzo odważna, żeby lecieć sama bez męża na Sri Lankę, a ja naprawdę zastanawiam się co jest w tym takiego odważnego? Bo ludzie mają inny kolor skóry, inaczej się ubierają? Bo mówią w innym języku? Bo komunikacja jest chaotyczna? Nie wiem, co miałoby mnie przerażać i dlaczego. Sprawdziłam się już kilka razy w różnych warunkach i wiem, że dam radę. Nauczyłam się polegać na swojej intuicji i ona jedzie ze mną. To będzie wyjazd taki jak pozostałe, tylko trochę inny. 🙂

Przeglądam po raz kolejny swoją bucket list i wiem już, że to, iż niektóre marzenia są na niej już kilka lat wcale nie znaczy, że muszę od razu je spełnić. Najpierw muszę do tego dojrzeć, przygotować się. I wtedy spełnienie tego marzenia będzie sprawiało mi jeszcze większą radość. Jeśli spełni się przypadkiem – wykreślę po prostu z listy, ale nie wiem czy aż tak bardzo będę potrafiła je docenić.

A ten samotny wyjazd zamierzam docenić bardzo. Nie tylko wyciągnąć z niego jakieś wnioski, ale przede wszystkim nauczyć się wielu nowych rzeczy o sobie samej. Tym najbardziej się ekscytuję – mam właśnie możliwość po raz kolejny przesunąć swój horyzont. Przygotować się do spełniania kolejnych marzeń, wyboru kolejnych miejsc do odwiedzenia.

Czuję, że przywiozę z tej podróży niesamowity materiał. O miejscach, kulturze, którą odwiedzę, ale też spostrzeżenia, wnioski. Kto wie, może powstanie z tego coś więcej niż blog?

A Ty? Masz takie marzenie, do którego musisz dojrzeć? 🙂