Wietnam, Phu Quoc: plaże, sos rybny, perły i inne atrakcje wyspy

Phu Quoc to największa wyspa Wietnamu. Położona jest zaledwie 4 km od wybrzeża Kambodży. Spodziewałam się tam jedynie plaż i owoców morza, a okazało się, że wyspa to dużo więcej niż typowe plażowanie. Co robić na Phu Quoc? O tym w dzisiejszym poście!

Uwielbiam ocean i jeśli mam dobrą książkę i słuchawki w uszach, to poplażować też lubię. Jednak gdy leciałam na Phu Quoc (a raczej Phú Quốc według poprawnej pisowni, ale nie pytajcie mnie o wymowę, bo słyszałam ze trzy różne wersje – co chyba zależy od konkretnego dialektu) właśnie zaczynała się na południu Wietnamu pora deszczowa, która trwa tu od czerwca do września i nawet jak nie pada to jest bardzo pochmurno. Plażowanie więc odpadało.

Na szczęście uwielbiam też zwiedzać i okazało się, że wyspa Phu Quoc może być bardziej interesująca niż się spodziewałam.

Napisałam też post pełen informacji praktycznych, który może się przydać przy organizowaniu wakacji w Wietnamie. Zachęcam do lektury! 😉

Phu Quoc – pogoda na wyspie, kiedy jechać?

Ponieważ wyspa znajduje się na południu Wietnamu, to klimat dzielimy tutaj na dwie pory roku – deszczową i suchą.

Wysoki sezon, czyli pora sucha, trwa od listopada do marca – wtedy powinno padać jak najmniej (ciężko przy obecnych zmianach klimatu obiecać, że nie będzie padać w ogóle…). Wtedy też jest najmniejsza wilgotność powietrza, która i tak jest tysiąc razy większa niż ta u nas. 😉 Tak czy tak, pogoda jest bardziej znośna, a temperatura wynosi ok. 35 stopni. Dni są słoneczne, a wycieczki na morze odbywają się praktycznie codziennie. Można też wtedy spodziewać się tłumów…

 

phu quoc wyspa wietnam kiedy jechać

Od czerwca do września nad południowym Wietnamem wieje monsun, czyli trwa pora deszczowa. Jeśli lubicie oglądać spektakularne burze, a te w tropikach robią naprawdę ogromne wrażenie, to jak najbardziej polecam ten okres. Jeśli jednak chcecie plażować, to nie polecam wyspy w tym okresie. Potrafi padać bez przerwy przez 3 dni, zdarzają się podtopienia, a temperatura wtedy spada do ok. 24 stopni i wieje wiatr. Krótko mówiąc – jest chłodnawo. To nie jest dobry okres na plażowanie na wyspie. Wycieczki się nie odbywają, a życie zamiera…

Jeśli chodzi o okres przejściowy czyli październik i kwiecień, to my właśnie byliśmy w kwietniu. Pogoda była w kratkę – czasem wychodziło słońce i wtedy było cieplej, a czasem padało, choć nie były to wielkie ulewy, a raczej ciepły, choć intensywny deszcz. Na wyspie kręcą się turyści, ale nie można mówić o tłumach. Nie wszystkie wycieczki też dochodzą do skutku, szczególnie te nurkowe na morze. Zależy to po prostu od pogody.

Phu Quoc – gdzie spać?

Sama zatrzymałam się w miasteczku Duong Dong, które jest tak malutkie, że na przedmieścia dojdziecie z centrum w 15 minut spacerem. Sama plaża w Duong Dong (za rzeką, przy ulicy Tran Phu) jest nieszczególna – to plaża lokalna i jest niestety bardzo brudna.

Dużo lepsza, choć też ma swoje gorsze momenty, jest Long Beach na południe od rzeki przy ul. Trang Hung Dao. Tutaj znajduje się też większość resortów, barów i restauracji.

phu quoc wietnam plaże
jeden z beach barów

Hostele i pensjonaty 

Na Phu Quoc jest dość duży wybór zakwaterowania w niskiej cenie typu guesthousy albo hostele, które polecam szczególnie jeśli podróżujecie solo albo chcecie poznać innych podróżników. Z wielu opcji dostępnych wybrałam te, które uważam, że są najbardziej atrakcyjne.

9 Station Hostel – jeden z najlepiej ocenianych hosteli na wyspie zapewniających dużo opcji rozrywki, np. bilard, piłkarzyki basen. Świetna opcja, jeśli chcecie poznać ludzi. Dodatkowo hostel jest fajnie i przyjemnie urządzony. Nie jest jednak przy plaży i kilka minut spacerem od centrum miasta. Rezerwujcie przez ten link. 

Island Life Hostel – bardzo towarzyski i fajnie urządzony hostel położony ok. 10 minut spacerem od plaży; hostel jest również bardzo wysoko oceniany. Przez ten link możecie dokonać rezerwacji.

Phu Quoc An Guesthouse – przyjemny pensjonat bardzo blisko plaży, są tu tylko pokoje prywatne, choć trochę dziwnie urządzone (te łazienkowe kafelki na ścianach?). Pokoje na szczęście są klimatyzowane. Jednak pensjonat ma wysokie oceny i myślę, że jest w całkiem niezłej cenie jak na swoją lokalizację. Rezerwujcie tutaj.

Średnia półka

Viet Thanh Resort** – hostel i guesthouse bardzo blisko plaży (prywatnej!) i to w sumie jest jego największy atut, są tutaj też bungalowy; pokoje wieloosobowe urządzone są bardzo skromnie i nie mają klimatyzacji tylko wiatraki, rezerwując pokoje dwuosobowe trzeba zwrócić uwagę na klimatyzację, bungalowy są wszystkie klimatyzowane. Rezerwujcie tutaj.

Phu House** – pensjonat i hostel w bardzo fajnie urządzonym wietnamskim domu z klimatem. Pokoje prywatne mają bardzo ładny wystrój, w pokojach wieloosobowych łóżka mają zasłonki i lampki. Do tego jest niedaleko do plaży. Rezerwujcie przez ten link.

Wyższy standard

Langchia Village*** – tu zatrzymali się moi rodzice, w niewielkich bungalowach nad basenem pośród bardzo zielonego ogrodu. Trochę dalej od plaży (trzeba przejść przez ulicę), ale ciągle spacerem od miasteczka. Standard zakwaterowania jest bardzo fajny, łóżka wygodne, śniadanie całkiem niezłe. Miejsce przystępne cenowo. Tutaj możecie dokonać rezerwacji. 

 

Wild Beach Phu Quoc Resort** – bungalowy dosłownie na prywatnej plaży, gdzie także jest urządzona restauracja. W obiekcie nie ma basenu. Trochę dalej na północ od miasteczka (ale przy ładnej plaży Ong Lang), ale dla tych, którzy szukają spokoju od hałasu i chaosu Wietnamu. Rezerwujcie przez ten link.

Golden Topaz Phu Quoc Resort*** – fajnie urządzone zakwaterowanie, niedaleko plaży Ong Lang, ale także z basenem. Na północ od miasteczka Duong Dong, gdzie wybrzeże jest ładniejsze. Tutaj można dokonać rezerwacji. 

Mango Bay Resort*** – cenowo top end. Resort z willami i bungalowami urządzony w zgodzie z naturą. I te łazienki w połowie w ogrodzie na powietrzu! Do tego obiekt położony jest bardzo blisko plaży i otoczony zielenią. Miejsce zdecydowanie dla estetów ceniących sobie wysoki standard. Tutaj można rezerwować. 

Phu Quoc – gdzie zjeść owoce morza?

Phu Quoc to tropikalna wyspa, tutaj na każdym kroku znajdziecie świetne owoce morza! Rozglądajcie się, jadajcie w różnych miejscach. Polecam szczególnie dania typu hot pot, czyli podany w garze gorący bulion, do którego wkłada się poszczególne składniki – surowe owoce morza i warzywa, a także makaron. Następnie po ugotowaniu nakłada się porcje do małych miseczek i wcina z apetytem przy pomocy pałeczek i łyżki (ja tam bulion zawsze wypijam!). Hot pot to typowe danie w Wietnamie, a także świetny sposób na wspólne spędzanie wolnego czasu!

phu quoc co jeść wyspa wietnam

Tuż obok naszego resortu trafiliśmy zupełnie przypadkiem na dwie knajpy, w których próbowaliśmy owoców morza. No, bo co innego jeść na tropikalnej wyspie? 😉

Pierwsza knajpa to Cami. Tutaj tak naprawdę schowaliśmy się tylko przed deszczem, a w efekcie zamówiliśmy trochę przekąsek – krewetki z czosnkiem, panierowane kalmary i sajgonki. Wszystko było naprawdę pyszne, a że ja jestem niepoprawną miłośniczką owoców morza i praktycznie żadne inne mięso może dla mnie nie istnieć, to jestem bardzo uczulona np. na niedogotowane lub rozgotowane krewetki, a także na gumowe kalmary. Tutaj wszystko było idealne.

phu quoc

Drugą knajpką jaką znaleźliśmy obok naszego resortu, i do której wracałam z rodzicami dwa razy, a potem jak już wyjechałam to moi rodzice jedli tam jeszcze kolejne dwa razy, była świeżo otwarta restauracja Linda. Jej właściciel wcześniej pracował w innej restauracji, ale zawsze marzył o otwarciu własnej. Nazwał ją imieniem swojej 2-letniej córeczki.

Pierwszego wieczoru zaserwował nam grillowaną rybę i inne owoce morza. Na drugi wieczór zamówiliśmy sobie dzień wcześniej kraby saute w sosie tamaryndowym, które były orgazmicznie smaczne. 😀 Trzeciego wieczoru moi rodzice jedli tam przegrzebki i powiedzieli, że smakowały jeszcze lepiej niż kraby. 😉

phu quoc wyspa wietnam gdzie jeść

Phu Quoc – skuter, samochód czy wycieczka?

Ani ja, ani moi rodzice nie jeździmy skuterami, a chcieliśmy zobaczyć co nieco wyspy, więc zdecydowaliśmy wynająć sobie samochód. Okazało się jednak, że na Phu Quoc nie można wynająć samego samochodu bez kierowcy, więc musieliśmy zdecydować się na prywatną wycieczkę od lokalnego turoperatora.

Chcieliśmy zobaczyć południe wyspy. Porównaliśmy ceny w kilku miejscach. Wiadomo, że wycieczki z hoteli zawsze są droższe, ale tutaj proponowano nam 30 usd /os. za 4-godzinną wycieczkę w grupie. Natomiast w biurze John’s Tours możemy mieć prywatną 8-godzinną wycieczkę za 20 usd/os. (bez lunchu). Wybór był prosty.

PS. Ta sama wycieczka, z tym że sześciogodzinna, jest dostępna jako grupowa i kosztuje 12 usd bez lunchu lub 19 usd z lunchem.

Co zobaczyć na Phu Quoc? Perły!

Na początku pojechaliśmy na farmę pereł. Jak perła wygląda wie każdy, ale nie każdy wie, że zalicza się ją do kamieni szlachetnych. Jej wartość zależy od wielu czynników, np. wielkości, kształtu, koloru, a także tego czy jest to perła naturalna czy hodowana.

Perły naturalne są drogie, gdyż poławianie ich jest dość niebezpieczne, a także zależy od szczęścia – na 3 tony małży, tylko 3 lub 4 wytworzą perły. Zresztą, nawet ‘zapylając’ małże na farmie pereł nie ma gwarancji, że wytworzy się perła. Ale nawet perła hodowlana może być piekielnie droga, jeśli jest duża i ma dość rzadki kolor.

Np. w muszli 10-letniej małży może (ale nie musi) wytworzyć się perła wielkości 8-18 mm. Jej kolor zależy od wnętrza muszli, a najrzadszy jest czarny. Przy farmie pereł znajduje się oczywiście sklep z biżuterią (zresztą pełno ich na wyspie), a najdroższy naszyjnik (białawy) jaki tam znalazłam kosztował 359 mln dong, czyli ok. 60 tys. złotych.

phu quoc wyspa wietnam co zobaczyć

Tam, gdzie pieprz rośnie i inne smakołyki

Później odwiedziliśmy plantację pieprzu. Nie wiedziałam wcześniej, że każdy pieprz – czarny, czerwony, biały i zielony – to jedna i ta sama roślina. Ba, nawet sezon zbierania przypada w tym samym momencie – na Phu Quoc w lutym. Warto też wiedzieć, że w 2013 r. Wietnam był największym na świecie producentem i eksporterem czarnego pieprzu (34% światowej produkcji).

Kolor tak naprawdę zależy od procesu produkcji. Np. jeśli czerwony pieprz potrzymamy 2 dni w wodzie, a następnie zdejmiemy łupinę to uzyskamy pieprz biały. Czarny natomiast powstaje z zielonych ziaren suszonych na słońcu przez 2-3 tygodnie. Zielony pieprz także jest używany w kuchni – np. świeży świetnie nadaje się do mięsa.

phu quoc

Na plantacji dowiedzieliśmy się też, że pieprz potrzebuje dużo wody (dlatego rośnie na drewnianych palach, które chłoną wilgoć). Krzew pieprzu daje owoce po trzech latach od posadzenia, aż przez 20 lat. Po tym czasie trzeba zasadzić nowy krzew. A czym użyźnia się glebę pod sadzonkami? Czytajcie dalej, żeby się dowiedzieć! 🙂

Poza tym odwiedziliśmy też pasiekę i winiarnię, gdzie produkuje się wino i syrop Sim z owoców mirtu zwyczajnego. Degustacja w programie!

phu quoc wyspa wietnam co zobaczyć

Wodospady, pagody i plaże

Dobra, nie wszystko było idealne podczas naszej wycieczki. Wodospad Suoi Tranh, gdzie można było się kąpać, okazał się mały, nieciekawy i nudny po wodospadach Laosu (ale jeśli nie byliście w Laosie to jest szansa, że wam się spodoba). Pagoda Ho Quoc sama w sobie nie powalała, ale warto tam pojechać, bo jest fajnie położona nad morzem.

A plaża Bai Sao… No, piękna plaża, trzeba przyznać. Ale zatłoczona i z ogrodzonymi kąpieliskami, i dużymi imprezowymi jachtami, z których napieprzała wietnamska muzyka umpa-umpa. Na szczęście zjedliśmy tam bardzo przyzwoity i smaczny lunch z owocami morza gotowanymi a la hot pot. Pycha!

Ryby i sos rybny z Phu Quoc

A skoro jesteśmy w temacie jedzenia, to przejdźmy do tego, z czego słynie Phu Quoc – ryb i sosu rybnego!

Odwiedziliśmy wioskę rybacką z długą mariną, gdzie aż się prosiło, żeby spędzić całe popołudnie, bo zdjęcia stamtąd naprawdę byłyby bardzo ciekawe! No, i to świetne miejsce na lunch, bo po obu stronach wzdłuż mariny przymocowane były dryfujące na wielkich pływających beczkach restauracje z owocami morza. 😉

Jestem pewna, że jedzenie serwowane tam jest świeże, a klimat wyjątkowy. Jeśli macie więcej czasu na wyspie to wpadnijcie tutaj na jakąś kolację.

Pod koniec naszej wycieczki odwiedziliśmy jeszcze fabrykę sosu rybnego, gdzie śmierdziało niemiłosiernie. Był to jednak jeden najciekawszych punktów całego programu, bo dowiedzieliśmy się jak wygląda na Phu Quoc produkcja takiego sosu.

wietnam phu quoc
sprzedaż małż na lokalnym targu

Złowione sardele jeszcze żywe na łodzi naciera się solą, a następnie martwe ryby już w fabryce sosu wrzuca do wielkiej beczki. Taka wielka drewniana kadź mieści 12 ton anchois. Po okrągłym roku spuszcza się z beczki nawet 40 tys. litrów sosu rybnego, a następnie wlewa się do sfermentowanych pozostałości po rybach czystą wodę i trzyma kolejny rok. Po tym czasie spuszcza się kolejną porcję sosu i proces powtarza. W sumie trwa to pięć lat i w tym czasie produkuje się pięć razy sos rybny. Pierwsza porcja jest najlepsza (i najdroższa), bo zawiera 40% białka, kolejna 35%, potem 30%, 25% i ostatnia porcja to 20% białka. My próbowaliśmy 35% sosu rybnego i był on naprawdę dobry, choć bardzo słony!

A co robi się z tymi tonami sfermentowanych rybek po pięciu latach? To nimi właśnie użyźnia się glebę, na której rośnie pieprz! Nic się nie zmarnuje. 🙂

phu quoc wietnam
fabryka sosu rybnego

Coconut Prison

Ostatnia “atrakcja”, którą mieliśmy w programie znajduje się naprzeciwko fabryki sosu rybnego. Jest to pamiątka burzliwej historii kraju – Coconut Prison. Zostało ono zbudowane przez francuskich kolonistów w latach 1949-1950, a następnie używane było w czasie wojny w Wietnamie jako więzienie dla komunistów i innych przeciwników Wietnamu Południowego i jego sojuszników.

phu quoc

Na pierwszy rzut oka więzienie nie wyróżnia się niczym szczególnym. Dopiero wchodząc na jego teren widzimy inscenizacje okrutnych tortur, którym poddawano więźniów.

Najsłynniejszym chyba eksponatem z więzienia są tzw. klatki tygrysów, czyli zrobione z drutu kolczastego bardzo małe klatki ustawione na otwartej przestrzeni, bez cienia i okrycia przed deszczem, w których przetrzymywano więźniów. Innym sposobem torturowania było zamykanie więźniów w szczelnym metalowym kontenerze, który strasznie nagrzewał się w ciągu dnia, a w nocy uderzano młotkiem w jego ściany, aby więźniowie nie mogli spać.

W więzieniu stosowano kilkadziesiąt różnych rodzajów tortur, np. gotowanie żywcem w wielkim woku czy oślepianie wielką lampą przystawioną do twarzy. Albo zmuszanie więźniów do turlania się po wielkim rozgrzanym rożnie o zaostrzonych krawędziach, które wyrywały kawałki ciała… Nie wspominając już o wyrywaniu paznokci, dłutowaniu zębów itd.

W 1969 r. 24 więźniów, głównie komunistycznych liderów, uciekło pod ogrodzeniem więzienia tunelem, który wykopali łyżkami. Miał on 120 metrów długości.

phu quoc

Co innego zobaczyć na Phu Quoc?

Nasza wycieczka obejmowała tylko południe wyspy. Gdybym mogła zostać tam trochę dłużej, na pewno odkryłabym więcej plaż (i spędziła na nich więcej czasu niż tylko 1,5 godziny). Poza tym na południu wyspy można też nurkować i snorklować oraz łowić ryby i kałamarnice, co jest bardzo popularne w nocy.

Wspominając o atrakcjach nocnych – na wyspie występuje też bioluminescencyjny plankton. Można go spotkać praktycznie wszędzie, gdzie jest ciemno. Ale! Plankton, żeby świecić, musi mieć siłę i ochotę (serio!), więc czy na pewno zobaczycie świecący plankton to już zależy od jego kaprysu. 🙂 Ale tak, na Phu Quoc jest możliwe zaobserwowanie tego zjawiska, więc warto spróbować.

Ile dni spędzić na Phu Quoc?

To na pewno zależy od tego, co chcecie konkretnie tam robić. Ja ze swojej strony mogę tylko zachęcić, żeby odkryć tę wyspę bardziej niż jedynie z perspektywy plaż. Według mnie Phu Quoc to naprawdę ciekawa wyspa! Dajcie sobie też trochę więcej czasu na te wszystkie pyszne owoce morza! 😉 Myślę, że trzy dni na wyspie w zupełności wystarczy.

W Wietnamie jest wiele miejsc, które są pomijane, aby zobaczyć popularne atrakcje tego kraju. Wiele osób też często pyta mnie gdzie w Wietnamie jest najlepsze miejsce na plażowanie. No to odpowiadam – właśnie na Phu Quoc. Można tu odpocząć po długim zwiedzaniu jeszcze dłuższego Wietnamu, zachwycić się jedzeniem, a do tego na pięknej plaży łapać opaleniznę.

Phu Quoc jest po prostu świetnym zakończeniem wietnamskiego tripa! 🙂

7 odpowiedzi

  1. Bardzo fajny wpis i informację! Czy możesz powiedzieć jak organizowałaś wycieczkę? W hotelu, czy przez jakieś biuro na wyspie?

  2. Ileż na tym blogu jest przydatnych informacji! Dzięki 🙂
    A napisz jeszcze proszę jak się najlepiej dostać na wyspę? Samolot? Prom?

    • Bardzo mi miło 🙂 Na Phu Quoc najłatwiej i najszybciej dostaniesz się samolotem, bo na prom to trzeba i dwa dni przeznaczyć – najpierw trzeba się przebić przez Deltę Mekongu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *