Warsztaty językowe 3,5: 20 minut vs. 1 godzina

Po ostatnich warsztatach miałam trochę zapytań, czy na pewno 20 minut dziennie to nie jest za mało i o wiele więcej ambitnych postanowień uczenia się godzinę dziennie, żeby było szybciej. Za wszystkie maile i komentarze bardzo dziękuję, ponieważ zainspirowały mnie do przygotowania tego wpisu. Miało być o skutecznej nauce w przyjemny sposób, ale temat „20 minut vs. 1 godzina” zdecydowanie jest niecierpiący zwłoki.

Chociaż faktycznie na zegarze 1 godzina to więcej niż 20 minut, to osobiście uważam, że dla naszego umysłu, silnej woli i motywacji właśnie 20 minut ma kluczowe znaczenie.

Wszystkie części warsztatów znajdziesz w zakładce Języki obce!

Jeśli nie wyjeżdżam, pracuję głównie w domu. Uczę się niemieckiego i rosyjskiego, z angielskim utrzymuję stały kontakt. Ze względu na swoją pracę mogłabym poświęcać na każdy z tych języków godzinę dziennie – w końcu sama ustalam swój grafik, nikt i nic mnie nie ogranicza.

A jednak po wielu próbach nie udało mi się z sukcesem wprowadzić na stałe do planu dnia uczenia się przez 3 godziny języków obcych. Może kilka razy owszem, ale na dłuższą metę okazało się to po prostu niewykonalne.

Oczywiście być może znajdzie się kilka osób, dla których nie będzie to miało żadnego problemu, ale jestem prawie pewna, że po jakimś czasie także te osoby porzucą kilkugodzinną naukę języków dziennie.

źródło: Flickr.com

Poniżej przedstawiam swoje argumenty o przewadze 20 minut nad 1 godziną:

1. 20 minut na jeden język zawsze jest łatwiej wygospodarować. Nawet jeśli uczysz się 2 czy 3 języków, będzie to odpowiednio 40 i 60 minut dziennie, a nie 2-3 godziny. Ma to kluczowe znaczenie przede wszystkim dla osób, które mają też inne zobowiązania jak np. praca czy rodzina.

2. Nawet jeśli nie masz żadnych zobowiązań i postanowisz uczyć się godzinę dziennie, pamiętaj, że życie jest sinusoidą i ciągle się zmienia. Dziś nie masz pracy, ale za kilka miesięcy możesz ją mieć, tak samo będzie z rodziną czy czymś innym, co całkowicie zmieni Twój plan dnia. Jeśli do tego momentu przyzwyczaisz się do uczenia przez godzinę, przytłoczony pozostałymi obowiązkami powoli możesz przestać się uczyć, zniechęcony napiętym grafikiem. Dużo łatwiej jest wtedy utrzymać w nawyku nasze 20 minut, które i tak świetnie już wypracowałeś.

3. Ucząc się 20 minut dziennie, łatwiej jest zadbać o to, żeby nikt Ci nie przeszkadzał. Wyłączysz telefon, zamkniesz się w pokoju, poprosisz domowników o 20 minut spokoju. Wyobraź sobie to samo z godziną, dwoma, trzema… Już chyba nie będzie tak łatwo.

4. W poprzednich warsztatach wspominałam, że umysł ludzki otwarty jest tylko przez 20 minut na chłonięcie języka obcego. Po tym czasie się wyłącza, a nauka nie jest już przyjemnością, ale przymusem (Nie chce mi się już, ale posiedzę, bo nie minęła godzina). O wiele lepiej jest uczyć się 20 minut, które raz, dwa, a nawet trzy razy w tygodniu rozszerzysz do 40 minut czy godziny, np. czytając dobrą książkę czy oglądając film.

5. Niestety, ale im więcej na siebie nałożymy obowiązków, tym silniejsza będzie nasza prokrastynacja. Na początku będziesz pełen zapału, super, działam, godzina tak szybko mija! Ale potem coś Cię rozproszy, poruszysz jakieś trudne zagadnienie, zniechęcisz się raz, drugi, kolejny… W Twoim kalendarzu językowym będzie coraz więcej pustych miejsc i jesteś już na prostej drodze do tego, żeby porzucić samodzielną naukę.

6. Dlatego właśnie najlepiej jest wypracować w sobie nawyk, o którym pisałam w poprzednich warsztatach. Sęk w tym, że łatwiej jest zmobilizować się do 20 minut dziennie niż do 1 godziny dziennie przez 30 dni (np. za pomocą metody 5 minut w najgorszych momentach). A po upływie tego próbnego miesiąca możesz zadecydować: czy wprowadzasz 1 godzinę czy może dorzucasz kolejny język? A może zostaniesz przy 20 minutach?

Salvador Dali, Zegary

Jeśli pomimo tych argumentów pomyślisz, że Ciebie to nie dotyczy, super – próbuj! Ja podejmowałam próbę uczenia się godzinę dziennie w sumie przez 3 lata (z dużymi przerwami, kiedy jednak okazywało się, że to nie działa). Przyznam, że poruszałam się dosłownie po omacku. Nie było żadnych warsztatów, na których mogłam się oprzeć.

Dopiero później, po wielu błędach i kapitulacjach, zaczęłam zgłębiać temat. Z własnego – jakby nie było kilkuletniego już doświadczenia w samodzielnej nauce – mogę stwierdzić, że jednak 20 minut dziennie działa cuda.

Oczywiście mówimy o nauce w Polsce. Dużo szybciej i lepiej nauczymy się języka np. włoskiego we Włoszech, a rosyjskiego w Rosji, czy którymś z państw byłego Związku Radzieckiego, ale to zupełnie inny temat.

Ale będąc w domu, w polskich warunkach, z polskim wszędzie dookoła, najlepiej poświęcić 20 minut dziennie na język obcy. Jeśli ciągle w to wątpisz – próbuj przez godzinę dziennie. Zawsze możesz tu wrócić, po to właśnie są warsztaty! 🙂

A, i jeszcze jedna ważna rzecz: zawsze miej pod ręką swoje materiały do nauki, żeby nie tracić na poszukiwania książek czy zeszytów swoich 20 minut przeznaczonych na naukę. Organizacja miejsca i czasu pracy to podstawa!

Ten temat powstał jakby poza programem, skłoniło mnie do tego dużo maili i komentarze pod wpisem. Ponieważ wpis trochę wepchał się w kolejkę, następny – poświęcony nauce z filmów – będzie wcześniej.

Więc do przeczytania już w czwartek! 🙂

Porady zawarte we wszystkich tematach warsztatów językowych są moimi subiektywnymi opiniami opartymi na prywatnym doświadczeniu. Nie ponoszę odpowiedzialności za skutki działań podjętych na podstawie warsztatów.

2 odpowiedzi

  1. Interesujące warsztaty. Od kilka lat staram się uczyć języka angielskiego przez godzinę dziennie. Wszystko się w miarę udawało, dopóki nie dorzuciłam rosyjskiego. Myślę, że dużo racji jest w tym, iż 20 minut jest łatwiej wygospodarować i eliminuje się frustrujące sytuacje, w których nauka nie jest możliwa. Będę musiała przemyśleć to, co napisałaś i zastanowić się nad wdrożeniem tego w życie. Oczywiście, jeśli uda się pouczyć dłużej, to będzie mój sukces, a nie porażka, jeśli nie uda mi się godzinę.
    Podróże w przystępnej formie

    • powodzenia! 🙂 ja obecnie uczę się niemieckiego codziennie przez 20 minut (zamierzam zdać w tym roku certyfikat) i rosyjskiego, mniej więcej co 2-3 dni, po to, żeby mieć z nim kontakt i coraz bardziej go rozwijać 🙂 możesz też tak spróbować 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge