Warsztaty językowe 10: Czy potrzebujesz podręcznika?

Wielkim plusem samodzielnej nauki języków obcych jest dobór materiałów naukowych według własnego uznania. I tak ja się uczę z filmów, piosenek, literatury i czasopism, ale zwykle podręcznik też mam. Świeżo po ukończeniu szkoły chciałam je wszystkie spalić i nigdy więcej nie mieć z nimi kontaktu, ale dzisiaj wiem, że posiadanie i pracowanie z podręcznikiem jest przydatne. Po prostu potrzebowałam opracować swój własny system pracy z nim, który nie byłby podobny do tego szkolnego.

Jedyną zasadą jest po prostu zakaz bezmyślnego wkuwania! Tabelki nieregularnych czasowników, zasady gramatyczne? Nauczyłam się szanować swój czas i pracować w tempie odpowiednim dla mnie samej. Zamiast wkuwać wszystkie czasowniki i zasady na pamięć, czekam po prostu aż nadejdzie moment, kiedy same do mnie przyjdą i z ciekawością je poznam!

Podręcznik służy mi przede wszystkim do poszerzania mojej wiedzy w sposób usystematyzowany, właśnie dzięki podziałowi na tematy. Oprócz podręcznika mam też dobre repetytorium gramatyczne, bo mimo że nie wkuwam, to dobrze mieć wszystko jasno wytłumaczone, kiedy już mnie coś zaintryguje.

Jak pracuję z podręcznikiem?

Przede wszystkim czytam na głos i rozwiązuję ćwiczenia. Dobrze, żeby podręcznik miał płytę CD, to pomaga w rozwijaniu rozumienia ze słuchu i ćwiczeniu wymowy.

Kiedy nie mam możliwości porozmawiania z kimś na dany temat, udaję, że stoję przed publicznością i wygłaszam im swoje poglądy i argumenty na dany temat. To pomaga w zapamiętaniu nowych słówek. Np. ostatnio mówiłam moim wyimaginowanym słuchaczom czym jest dla mnie ojczyzna, a jeszcze wcześniej żywo dyskutowaliśmy o górnikach i pracownikach fabryk. 😉

W szkole zawsze narzekaliśmy z kolegami i koleżankami, że “po co uczymy się o jakichś durnych katastrofach naturalnych? Przecież nam się to w życiu nie przyda!” Wiecie co? Mi się przydaje. Dlatego nie wybrzydzam i po prostu przerabiam każdy temat, jak leci.

Miałam okazję rozmawiać z Lankijczykiem o życiu na Sri Lance 10 lat po tsunami. Tłumaczyłam Brytyjczykom jak wyglądał komunizm, kiedy moi rodzice byli w moim wieku i opisywałam im pogmatwane dzieje Polski. Z Węgrami dyskutowaliśmy o wspólnej historii, Stefanie Batorym, Sobieskim pod Wiedniem. Z Ormianami mówiliśmy o ludobójstwie i I wojnie światowej. Kanadyjczykom tłumaczyłam czym się różni polski od rosyjskiego i dlaczego nie lubimy, kiedy bierze się nas za Rosjan. Z francuskim hostem z Couchsurfingu rozmawialiśmy o wojnach gangów w Marsylii, a z włoskim o tym, dlaczego intryguje mnie gra świateł w obrazach Caravaggia i dlaczego działania Hamasu  na Bliskim Wschodzie nie do końca są takie złe, jak my to widzimy. Oczywiście z tymi wszystkimi osobami jestem w stanie dyskutować o problemach w naszych krajach: opiece medycznej, bezrobociu, systemie edukacji, zarobkach i podatkach itd.

Nie nauczę się o tym mówić, jeśli ograniczę się tylko do oglądania Króla Lwa. Potrzebuję czegoś więcej. Podręcznika.

Gdybym te rozdziały w podręczniku po prostu olała, w życiu nie byłabym w stanie rozmawiać z tyloma osobami na najróżniejsze tematy. Dlatego często, zainspirowana podręcznikiem, prowadzę długie dyskusje z wyimaginowanymi rozmówcami. Nowego słownictwa się uczę, pod ręką mam też zawsze słownik.

Dyskusję prowadzę na głos, bo samo myślenie nic nie daje. Jeśli nagle zacinam się, bo nie umiem czegoś powiedzieć, muszę to sprawdzić. W myślach tylko bagatelizuję swój problem i idę dalej. A problem zostaje. Dlatego takie kluczowe jest mówienie na głos.

Oczywiście wymyślanie dyskusji zależy od poziomu, na którym jesteś. Z rosyjskiego dopiero opisuję podstawowe rzeczy, takie jak dzień powszedni, robienie zakupów, pisanie pocztówki z wakacji. 🙂 Po niemiecku jestem już na wyższym poziomie i wymyślam bardziej złożone tematy do dyskusji, a angielski właściwie nie stanowi żadnego problemu.

Skąd biorę odpowiedni podręcznik?

Przede wszystkim najpierw czytam opinie i porównuję. Im więcej głosów jest za danym tytułem, tym mam mniej oporów przed kupnem go. A, i nie ściągam książek i nie drukuję. Kupuję normalnie jak człowiek, w księgarni. Dlatego, że wydatek raz na rok 100 złotych (albo i mniej) na podręcznik, kiedy tak naprawdę nie płacę za swoją naukę, to żaden wydatek. A lubię pracować ze schludnymi materiałami, to pomaga mi się skupić.

Dlatego ja osobiście polecam pracę z podręcznikiem. Niech będzie dla Was inspiracją i motywacją do rozwijania się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge