Warsztaty językowe 1: Wstęp

Zawsze chciałeś mówić w jakimś obcym języku, porozumiewać się bez bariery językowej, oglądać filmy i czytać książki w oryginale? A może chcesz podjąć studia za granicą albo wiesz, że znajomość konkretnego języka zwiększy Twoje szanse na rynku pracy? Albo po prostu chcesz się w ten sposób rozwijać i podnieść swoją samoocenę? Żaden problem! Od dzisiaj na blogu ruszamy z darmowymi warsztatami samodzielnej nauki języka obcego – przyłączysz się?

Jeśli myślisz, że samodzielna nauka nie jest dla Ciebie – mylisz się. Jest dla każdego, kto chce.

No tak, ale przecież skąd mam wiedzieć jak przerabiać dany materiał, kto wytłumaczy trudne zagadnienia? Z kim będę rozmawiał albo kto mi powie jak wymówić dane słowo? I jaką mam pewność, że w ogóle ta nauka przyniesie jakieś efekty, a nie będzie stratą czasu?

Pozwól, że na początek przytoczę przykład, który pośrednio lub bezpośrednio dotyczy każdego z nas albo z naszego otoczenia:

Każdy w szkole miał lekcje języka obcego, co najmniej jednego. Gdybyś teraz miał zapytać znajomych, a może nawet siebie, czy używają danego języka, jak myślisz – jaka byłaby odpowiedź? Angielskiego być może większość, w końcu sporo osób chodzi lub chodziło na kursy językowe. Ale tego drugiego języka? Czy w takim razie dla tych osób nauka (choć ‘nauka’ to chyba za mocne słowo w tym przypadku) nie była stratą czasu?

Jeśli chodzi o Twoje pozostałe wątpliwości, a być może masz ich więcej od tych, które wymieniłam, spróbujemy stopniowo rozwiewać je podczas całych warsztatów.

Pozostałe części warsztatów znajdziesz w zakładce Języki obce!

Właśnie tym różnią się warsztaty od lekcji w szkole czy na kursach – nie jestem tu po to, żeby tłumaczyć Ci jak wygląda czas przeszły i ćwiczyć z Tobą dialogi na temat katastrof naturalnych, ale po to, żeby pomóc Ci odkryć, jak najlepiej sam możesz przełamać swoją barierę językową, zapamiętywać mądrze i bez wysiłku, a nie bezmyślnie wkuwać, a także pomóc Ci zmotywować się do samodzielnej nauki i pokonać słomiany zapał.

A niby czemu uważasz, że akurat jesteś odpowiednią osobą, mądralo?

A skąd wiesz, że nauczyciel na kursie, na który zamierzasz się właśnie zapisać, będzie taką osobą? Poznałam w życiu wielu nauczycieli i śmiem twierdzić, że niektórzy powinni byli wybrać inny zawód. Ale! Ja nie nazywam siebie nauczycielem.

Nauczyciel to ktoś, kto tłumaczy, zwykle trzyma się podstawy programowej i podręcznika, zadaje prace domowe, oczekuje, że uczniowie będą się uczyć i ich ocenia. I przede wszystkim musi znać język, którego naucza.

źródło: Flickr.com

Tak więc ja nauczycielem nie jestem i raczej nie chcę być. Na podstawie mojego wieloletniego (w sumie to już będzie 20 lat) doświadczenia w nauce języków, opracowałam warsztaty, które – według mnie – są ciekawsze i bardziej motywujące do nauki od siedzenia w ławce.

A co Ty masz za doświadczenie?

Już je przedstawiam. Nie po to, żeby się chwalić, ale po to, żeby Cię przekonać do siebie.

Języków uczyłam się już chyba w każdy możliwy sposób:
– jako dziecko, które chłonie język bez świadomości procesu nauczania (angielskiego zaczęłam się uczyć w wieku 5 lat, kiedy nie umiałam jeszcze dobrze pisać),
– w szkolnej ławce z pracami domowymi i wkuwaniem słówek na kartkówki,
– w wieku szkolnym: na kursie 2x w tygodniu (angielskiego i niemieckiego),
– na konwersacjach z native speakerem (godzina w tygodniu przez 7 lat),
– na miesięcznym intensywnym kursie niemieckiego za granicą (we Frankfurcie nad Menem – w sumie ok. 30 godz. zajęć w tygodniu, ale mieszkałam jednocześnie z Polakami),
– przez miesiąc w intensywnym kursie niemieckiego w Polsce (chociaż ja bym nie nazwała go aż tak intensywnym jak ten w Niemczech – ok. 12 godz. w tygodniu),
– mieszkałam w Szkocji z rodziną Anglików, gdzie byłam otoczona angielskim 24/7 przez dwa miesiące,
– rosyjskiego zaczęłam już uczyć się sama, na podstawie tego, czego nauczyły mnie wyżej wymienione doświadczenia, a po 3-ech miesiącach wyjechałam do Gruzji i Armenii, gdzie rosyjski jest na porządku dziennym.

Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek miała barierę językową z angielskiego – skutecznie została przełamana, kiedy jeszcze w ogóle nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Ale dzisiaj, zdając sobie sprawę ze swojej przerwy w nauce niemieckiego i braków w słownictwie, wiem, że mam problem z komunikacją w tym języku. I nawet jeśli czasami nadarza się okazja, żeby rozmawiać po niemiecku, wolę używać angielskiego, w którym czuję się pewniej – koło się zamyka, bo w ten sposób nie poprawię swojego niemieckiego. Przyznam, że trochę mnie to fascynuje – jestem jakby dwoma przykładami (bariery i jej braku jednocześniej) w jednej osobie. I podejmuję właśnie odpowiednie kroki, żeby to ograniczenie przełamać.

Żeby było śmieszniej, nigdy nie byłam typem wzorowego ucznia, raczej przeciętnego. Zwykle uczyłam się tylko tego, na co miałam ochotę. Nauczyciele skarżyli się, że mam potencjał, którego nie wykorzystuję. Raz dostawałam jedynkę, a raz piątkę. Nauka w szkole po prostu mnie nudziła, ale w ogólnej świadomości byłam leniem. Miałam słomiany zapał.

Najgorsze jest to, że w pewnym momencie sama w to uwierzyłam. Po co zaczynać, skoro i tak się nie uda?

A potem zaczęłam wściekać się na siebie za takie dołujące myślenie. W końcu dorwałam literaturę na temat motywacji i psychologii sukcesu. I zaczęłam działać.

Nie wiem już, co to jest słomiany zapał. Odkryłam w sobie ogromny potencjał i czuję, że mogę góry przenosić. Niemieckiego i rosyjskiego uczę się sama od ponad pół roku z efektami, z angielskim mam stały kontakt. Będąc swoim własnym królikiem doświadczalnym dochodzę do wniosku, że samodzielna nauka języków obcych jest możliwa. I jest przyjemniejsza.

Próbowałeś już sam się uczyć języków, ale nie wychodziło? Więc gdzieś popełniłeś błąd. Mi też kilka razy nie wychodziło, a książki znowu leżały nietknięte. Ale nauczyłam się, że:

Samodzielna nauka to cały pakiet, a nie tylko podręcznik i dobre chęci. To motywacja, przeróżne pomoce naukowe, wiedza o sobie i swoim umyśle.

źródło: Flickr.com

Więc jeśli:
– chcesz się uczyć samodzielnie, bo np. szkoda Ci czasu i/lub pieniędzy na kurs językowy,
– chcesz uczyć się szybciej niż na kursie językowym, na który już uczęszczasz,
– chcesz poznawać język poprzez zabawę i relaks, a nie przymusowe wkuwanie,
– chcesz uczyć się języka w swoim własnym tempie,
– chcesz podnieść swój poziom językowy, bo na razie tylko ‘dukasz’,
– chcesz zacząć skutecznie motywować się do nauki,
– chcesz się rozwijać,
– chcesz przełamać swoją barierę językową,
to te warsztaty jak najbardziej są dla Ciebie!

Jednak nie spodziewaj się w najbliższym wpisie magicznej metody, dzięki której opanujesz język w 3 miesiące. Takich metod nie ma. Samodzielna nauka to miesiące ciężkiej pracy, ćwiczeń, ale jednocześnie satysfakcji z postępów!

Jak będą wyglądały warsztaty?

Zanim zajmiemy się samym językiem obcym, którego chcesz się uczyć, poruszymy najpierw kwestie motywacji, słomianego zapału, ograniczeń, które wynieśliśmy ze szkoły. Czyli tego, co najbardziej pomaga albo przeszkadza nam w podjęciu samodzielnej nauki.

W międzyczasie poruszymy kwestię najbardziej efektywnego czasu do nauki języków obcych, a także tego, żeby nauka była zgodna z Twoją osobowością.

Ostatnia część będzie dotyczyła uczenia się, osłuchiwania, oczytywania i przełamywania bariery językowej.

Dlaczego nie opiszę tego na raz? Ponieważ tematy są bardzo obszerne, a na dodatek będą dołączone do nich ćwiczenia praktyczne. Więc materiału jest na kilka tygodni.

Załóż sobie zeszyt, który będzie Twoim podręcznikiem do samodzielnej nauki. Myślę, że 32-stronicowy wystarczy. Będziesz go uzupełniać wraz z kolejnymi zagadnieniami, które będziemy poruszać.

Kolejny wpis planuję przygotować na wtorek (22.10). Myślę, że wtorki to dobry dzień na warsztaty rozwojowe. 🙂

Do tego czasu zastanów się, co Ciebie ogranicza w nauce języka obcego. Wspomnienie o nieprzyjemnym nauczycielu ze szkoły, strach przed porażką? A może to, że właściwie przez cały dzień jesteś w pracy/szkole lub w drodze do niej? Wypisz wszystko, co przychodzi Ci do głowy.

Swoje ograniczenia podaj w komentarzach lub, jeśli nie chcesz się ujawniać, wyślij mailem na mój blogowy adres: hannatravelsblog@gmail.com . Wszystkie informacje przeanalizuję i na ich podstawie przygotuję następny wpis.

Niech to będą warsztaty oparte nie tylko na moim doświadczeniu!

Do przeczytania we wtorek! 🙂

5 odpowiedzi

  1. Moim błędem w nauce był przymus. Rodzice kazali to musiałam chodzić i się uczyć, dopiero jak przestali kazać to sama zaczęłam sięgać po angielskie książki z własnej nie przymuszonej woli

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge