Tel Awiw, Akka, Hajfa, czyli Morze Śródziemne w Izraelu!

Tel Awiw, Akka, Hajfa, a może coś jeszcze innego? Co warto zobaczyć na izraelskim wybrzeżu Morza Śródziemnego? Gdzie spać? Odpowiedzi w dzisiejszym poście!

Przyznam, że Morze Śródziemne jakoś nigdy nie należało do moich ulubionych. No dobra, architektura śródziemnomorskich miasteczek jest urocza, a krajobrazy w niektórych miejscach piękne. Ale dla mnie było w tym coś zbyt europejskiego, przewidywalnego, uporządkowanego. Jakoś za mało egzotyki. Ale kiedy odwiedziłam Tel Awiw, Akko czy Cezareę Nadmorską przekonałam się wreszcie do Morza Śródziemnego! Nic co prawda nie pobije mojej miłości do pustyni Negew, ale wybrzeże jak najbardziej daje radę!

Read this post in English!

Patrząc na kraj od północy do południa (do granicy Strefy Gazy) można na mapie zaznaczyć kilka miejsc nad Morzem Śródziemnym, które koniecznie trzeba odwiedzić w Izraelu. Przy dobrej organizacji wystarczy Wam na nie jeden dzień! A jeśli nie jesteście mobilni i chcecie zaoszczędzić czas, polecam całodniową wycieczkę z Tourist Israel Tours!

1. Rosz ha-Nikra

To gratka dla miłośników natury. Przepiękne wapienne groty wypłukane przez morskie wody. Jedynym minusem są pojedyncze śmieci dryfujące w niektórych miejscach… Ale nie jest ich wiele, więc można przymknąć oko.

Groty Rosz ha-Nikra są dość egzotyczne. Po pierwsze przez kolor wody – podłoże wapienne nadaje jej bardzo jasny błękitny kolor. To wygląda naprawdę pięknie!

tel awiw
źródło: fotolia.pl

Po drugie – przez położenie. Żeby dostać się do grot trzeba tam pofrunąć kolejką linową. Ale nie o to mi chodzi, chociaż widoki z kolejki są naprawdę piękne (te kolory wody!). Przede wszystkim chodzi mi o… granicę. Rosz ha-Nikra leży przy samym (zamkniętym) przejściu granicznym między Izraelem i Libanem. W czasie II wojny światowej wybudowano tu linię kolejową łączącą Hajfę z Bejrutem, jednak wysadzono ją w powietrze podczas wojny domowej w Mandacie Palestyny w 1948 r. zasypując tym samym tunel kolejowy. Wjazd cały czas widać, ale nie ma torów i nie można tam wejść. Nie można też robić zdjęć samemu przejściu, ale za to można strzelić pamiątkową fotkę przy napisie, który informuje, że do Bejrutu jest stąd bliżej niż do Jerozolimy. 😉

Warto tu zajrzeć, bo okolica jest naprawdę przepiękna i jest to coś bardzo oryginalnego.

2. Akka (Akko, Akra)

Za pierwszym zupełnie nie zdobyła mojego serca. Trafiłam na festyn, wesołe miasteczko i głośne arabskie disco. Jak się później okazało Arabowie świętowali zakończenie ramadanu i kiedy przyjechałam do Akki po raz drugi miesiąc później, przyznaję, że się zakochałam.

Akka jest jednym z najdłużej zamieszkanych miast w regionie. Wiadomo, że port istniał tu już 3000 lat przed Chrystusem, a są też egipskie dokumenty z XV w. p.n.e., które mówią o porcie Aak. Ale Akka najlepiej znana jest jako ostatnia twierdza krzyżowców.

W czasie wypraw krzyżowych w średniowieczu był to pierwszy port, do którego dopływały statki z rycerzami, a także ich rodzinami (bo wielu sprowadziło się tu na stałe). Miasto zostało zdobyte w 1104 r. podczas Pierwszej Krucjaty. Jego dodatkowym atutem było położenie na szlaku handlowym łączącym region Morza Śródziemnego z Bliskim Wschodem. W 1170 r. Akka była drugim największym po Jerozolimie miastem w królestwie krzyżowców. Była ich ostatnią twierdzą, zdobytą w 1291 r. przez Mameluków, którzy opanowali całe wybrzeże Lewantu.

tel awiw
Stare Miasto Akki widziane z morza; fotolia.pl

Stare Miasto Akki zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 2001 r. i zaczęło przyciągać turystów, ale do początku lat 90. XX wieku nic tu się nie działo. Cytadela przez całe ubiegłe stulecie służyła jako częściowo zrujnowane więzienie (ukazane jest w filmie Exodus z 1960 r. z Paulem Newmanem). Dopiero badania archeologicznie przeprowadzone na terenie Starego Miasta w latach 90. ukazały jego fascynujące szczegóły, jak podziemne tunele Templariuszy (istnieją przypuszczenia, że może być ich więcej, ale są dobrze ukryte) czy mroczne lochy Cytadeli.

W odrestaurowanej Cytadeli utworzono dziś bardzo ciekawe interaktywne muzeum poświęcone historii miasta. Przyznaję, jedno z najlepszych w jakich byłam! Spokojnie można tam spędzić 2-3 godziny słuchając i oglądając materiały dotyczące nie tylko rycerzy, ale i życia w mieście. Polecam!

O Akce i innych atrakcjach Izraela pisała też Agnieszka z bloga Zależna w podróży. Zajrzyjcie do niej, żeby poznać inne perełki tego kraju!

3. Hajfa

Hajfa słynie z dwóch rzeczy, chociaż dla nas, przyjezdnych, tylko jeden jest istotny.

To, co turystów prawie nie dotyczy to to, że w Szabat normalnie działa tu transport publiczny. W pozostałych żydowskich częściach kraju nie działa praktycznie nic. (Społeczności nie-Żydowskie natomiast normalnie pracują.) Hajfa natomiast jest miastem wyluzowanym i aż tak bardzo Szabatu nie przestrzega.

Drugie natomiast to słynne Ogrody Bahaitów. Przepiękne, uporządkowane, symetryczne ogrody leżące na wzgórzu, z którego pięknie widać miasto i port. Jednak jestem pewna, że 90% ludzi odwiedzających Izrael czy czytających o nim nie wie ani kim są Bahaici, ani o co chodzi z ogrodami. Tak naprawdę można to sobie wyguglować oczywiście, ale skoro już czytacie ten tekst to spróbuję to jak najprościej wyjaśnić:

Bahaici to wyznawcy religii monoteistycznej, bahaizmu (bahai), religii dość młodej, bo powstałej w XIX w. w Persji (dziś Iran). W wielkim skrócie religia ta skupia się na duchowej jedności całej ludzkości i zniesieniu wszelkich uprzedzeń. Różnorodność ras i kultur to cechy godne podziwu, a rasizm, nacjonalizm, podział na klasy społeczne, patriarchat czy matriarchat to cechy sztuczne, wymyślone przez ludzi, które utrudniają jedność. Ciekawostką jest, że bahaici wierzą, że Bóg zsyłał na ziemię swoich posłańców jako nauczycieli, a oni tworzyli religie dostosowane do czasów i miejsc, w które zostali zesłani. Byli wśród nich m.in. Kryszna, Abraham, Budda, Jezus i Mahomet, dlatego bahaizm łączy w sobie elementy wszystkich religii.

tel awiw

Pierwszym duchowym przywódcą bahaizmu był Bab, który za swoje nauki był w Persji prześladowany i tam stracony. Jego szczątki zostały sprowadzone do Hajfy i pochowane w mauzoleum na terenie ogrodów, których wygląd ma symboliczne znaczenie: u ich podstawy znajduje się centrum kultu – świątynia ze złotą kopułą. W ogrodach natomiast znajdują się cechy pochodzące zarówno z kultur Wschodu, jak i Zachodu, a symetria symbolizuje jedność, balans i harmonię.

Centra kultu bahaitów w Hajfie i Akce zostały w 2008 r. wpisane na Listę UNESCO.

4. Cezarea Nadmorska

To zdecydowanie jedno z moich ulubionych miejsc, bo łączy moje dwie pasje: historię i morze. Cezarea to ruiny antycznego miasta portowego, kiedyś największego w regionie Morza Śródziemnego. Warto spędzić tu nawet 2 godziny spacerując!

Cezarea została założona przez Heroda Wielkiego w I w. p.n.e i nazwana na cześć Cezara Oktawiana Augusta. Ponieważ wtedy popularne było nazywanie nowych miast na cześć władców, temu dla odróżnienia nadano przydomek Maritima.

tel awiw

W okresie świetności było to największe miasto Judei, które liczyło 50-100 tys. mieszkańców (wg różnych źródeł). W Cezarei znajdował się największy port wybudowany na otwartym morzu i jego znaczenie było tak duże, że pozwalało na konkurowanie miasta z egipską Aleksandrią. Cezarea stopniowo traciła na znaczeniu, w czasie wypraw krzyżowych przeżyła gwałtowny upadek, a w 1265 r. całkowicie zniszczyli ją egipscy Mamelucy.

Cezarea Nadmorska w 2000 r. została wpisana na Listę UNESCO. Znajdują się tu teatr rzymski na 4000 widzów (latem odbywają się tu koncerty), fragmenty murów miejskich, ruiny największego hipodromu rzymskiego, cytadela krzyżowców, zatopione ruiny starożytnego portu, które można oglądać w Podwodnym Parku Archeologicznym. Miasto było tak duże, że wykopaliska odsłoniły jedynie niewielką jego część.

tel awiw
ruiny miasta; fotolia.pl

5. Dżisr az Zarka

To wioska (14 tys. mieszkańców, ale w Izraelu są tylko kibuce, wioski i miasta, więc Zarka zalicza się do wioski) położona 45 minut spacerem na północ od Cezarei. Jest to ostatnia arabska miejscowość na wybrzeżu Izraela i jedna z najbiedniejszych miejscowości w całym kraju. Ironia losu sprawiła, że jest położona między Cezareą (miastem) a kibucem Maagan Michael, które są bardzo bogate (z Cezarei mają nawet swoje pole golfowe). Tymczasem mieszkańcy Dżisr są biedni i dyskryminowani. Nie ma tu szpitala, dzieciaki w szkole nie uczą się angielskiego, nie ma żadnych możliwości spędzania wolnego czasu, instytucji kulturalnych itd. Ludzie byli zupełnie odizolowani od świata.

tel awiw
Dżisr az Zarka o zachodzie słońca

Jakimś cudem do wioski trafiła Neta, Żydówka, i razem z Ahmadem Juha, Arabem z Dżisr, otworzyli pierwszy pensjonat – Juha’s Guesthouse. Na początku było ciężko, bo mieszkańcy Dżisr nie byli przyzwyczajeni do obcych, którzy jeszcze przyjechali z pomysłami na poprawę sytuacji wioski. Nawet dzieciaki patrzyły na Netę wrogo, nikt się nie witał, często traktowano ją jak powietrze.

Dziś, prawie 2 lata później, mieszkańcy wioski witają się z przyjezdnymi. Dzieciaki chętnie krzyczą za nimi “Hello” lub po hebrajsku “Szalom!” W Yuha’s Guesthouse można kupić lokalne rękodzieło, które tworzą kobiety. Wolontariusze w pensjonacie uczą dzieci angielskiego, organizują im różne zajęcia. Widać zmiany, widać, że przyjezdni pomogli mieszkańcom Dżisr się otworzyć na świat i powoli to odizolowanie lokalnej społeczności znika.

tel awiw
Juha’s Guesthouse

Ja w Dżisr się zakochałam. To spokojne, małe miasteczko położone zaledwie 10 minut spacerem od niemal bezludnej plaży. No, może nie wieczorami, bo wszyscy przychodzą tu wtedy na zachody słońca. Zjeżdża się chyba cała okolica. 🙂

Chociaż przyznaję, że nie jest to idealne miejsce. Trochę zaśmiecone i ten arabski chaos… (ale szczerze? Jedziecie na Bliski Wschód i się go nie spodziewacie?) O ile do chaosu trzeba po prostu przywyknąć, tak wiem, że walające się wszędzie śmieci to kwestia edukacji i świadomości. Wierzę, że ta z czasem będzie rosnąć!

Jeśli szukacie wrażeń, adrenaliny i porządku, to Dżisr nie jest dla Was. Ale jeśli chcecie dorzucić cegiełkę do rozwoju lokalnej społeczności to proszę, przyjedźcie właśnie tu. Zatrzymajcie się w Juha’s Guesthouse. Zjedzcie świeżą rybę w knajpce na plaży, kupcie lokalne rękodzieło. Nauczcie się kilku słów po arabsku, idźcie na spacer po miasteczku i po prostu uśmiechajcie się do ludzi. Dżisr, a szczególnie dzieciaki tego potrzebują.

6. Tel Awiw

Państwo w państwie, Państwo Telawiwskie. Nazywane tak dlatego, że ceny tam są dużo wyższe niż w pozostałych częściach Izraela (który i tak jest dość drogi), a także dlatego, że Tel Awiw żyje własnym życiem. Jest nowoczesny i wyluzowany. Widać, że ludzie tu cieszą się z życia. Wychodzą ze znajomymi do knajp, na barów i na plażę. Chodzą do klubów i na wystawy, a tych nie brakuje – Tel Awiw może pochwalić się bardzo bogatą sceną artystyczną. Powiecie, że w każdym mieście tak jest? Oj, to naprawdę musicie tu przyjechać. Tel Awiw jest naprawdę wyluzowany, a o każdej porze dnia i nocy knajpy są po prostu pełne ludzi. Tu się po prostu cały czas coś dzieje. Jeśli lubicie takie miasta – polecam gorąco.

Ach, zapomniałabym! W Tel Awiwie koniecznie zjedzcie najlepszy hummus w Izraelu – w knajpie Abu Hassan! Ko-niecz-nie!!! 🙂

Osobiście najbardziej w tym mieście lubię plażę, bo z wystrzelonymi nad nią wieżowcami przypomina trochę Copacabanę 😉 Uważana jest za jedną z najlepszych miejskich plaż na świecie. Poza tym miasto, to nie tylko Tel Awiw, ale też Jafa, czyli stara dzielnica arabska (również moja ulubiona). O ile port w Jafie istniał już w czasach starożytnych, tak Tel Awiw jest miastem młodym, założonym zaledwie w 1909 r. Poza tym Tel Awiw może pochwalić się dzielnicą wpisaną na Listę UNESCO! Białe Miasto to dzielnica wybudowana w latach 30. w modernistycznych stylach Bauhaus i międzynarodowym.

Jak wspomniałam na początku – pokochałam wybrzeże Morza Śródziemnego tu, w Izraelu. Jest dla mnie ono egzotyczne i niezmiernie zróżnicowane. A do tego idealne na całodniową wycieczkę! Polecam gorąco!

Które miejsce na wybrzeżu Morza Śródziemnego w Izraelu najbardziej się Wam podoba? Nowoczesny Tel Awiw, średniowieczna Akka czy starożytna Cezarea? A może wolicie coś rzadziej wybieranego przez turystów i w Wasz gust trafia Dżisr az Zarka i groty Rosz ha-Nikra? Odpowiedzi piszcie w komentarzach pod spodem!

PS. Swoją podróż do Izraela odbyłam we współpracy z Tourist IsraelTourist Israel Tours oraz pensjonatem Juha’s Guesthouse, którym dziękuję za pomoc. Wszystkie opinie w tekście są subiektywne.

15 odpowiedzi

  1. Ja wybieram tel Awiw!! Już w niedzielę zaczynam zwiedzanie i do środy korzystam ze słońca, kultury, pyszności i zabawy 🙂

  2. Pani Hanno, świetnie to Pani opisała, doskonałe zdjęcia i bardzo zachęcająco.
    Spędziłam w Izraelu 5 m-cy będąc 6 razy, ale znowu wracam tam mnie ciągnie.
    A zachęciła mnie Pani do Cezarei, w której nie byłam. Ja ze swojej strony zachęcam do pobytów w Neve Zohar nad Morzem Martwym, koniecznie też zobaczenia twierdza Masada i Klasztory Saby na Pustyni Judzkiej. Boskość. Podróżuję sama wykorzystując promocje biletowe w Lot (ok.500 zł w obie strony) i Wizzerze (o. 400 zł w obie strony). Dodałabym tylko, żeby w Jerozolimie szukać noclegów w Klasztorach i przy Kościołach, bo warto i mają swój klimat. Świetnych wakacji i dużo wrażeń 🙂 Mazeltov

    • Dziękuję! Masadę widziałam, ale Klasztory Saby jeszcze przede mną. Na pewno je zobaczę, bo też mnie do Izraela bardzo ciągnie 😉 Pozdrawiam! 🙂

  3. W Izraelu jest najlepszy humus i falafel. Bylam w Izraelu 3 razy naprawde warto sie wybrac za rok znowu tam wracam na wakacje. Zeby zwiedzic morze czerwone

  4. Cześć,
    Wspominasz w poście, że Hajfa luźniej podchodzi do szabatu i kwestii transportu publicznego w jego czasie. Mam w związku z tym pytanie – planując wizytę w Hajfie na czwartek-piątek mieliśmy w planach zostanie w Hajfie na piątkową noc i wyjazd w sobotę rano do Tel Awiwu. Później podczytując różne źródła przestraszyliśmy się możliwego braku transportu w sobotę i myśleliśmy nad spędzeniem tej nocy jednak w Tel Awiwie (jest to ważne, gdyż z Tel Awiwu w sobotę mamy lot powrotny do PL). Teraz, po przeczytaniu informacji z Twojego posta sama już nie wiem.. 😉
    Wracam więc do pytania – czy zostanie w Hajfie na piątkową noc i podróż w sobotę rano do T-A ma sens i nie mamy czym się przejmować?

    • Hej! Hajfa to duże miasto i pisząc ‘transport publiczny’ miałam na myśli komunikację miejską… Nie jestem na 100% pewna, ale obawiam się, że w sobotę rano nie dojedziecie z Hajfy do Tel Awiwu 🙁 Międzymiastowy transport wtedy odpoczywa 😐

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge