Ryga: 10 rzeczy, o których musicie wiedzieć

Ryga na mojej bucket list była od dawna. Chciałam ją odwiedzić, wiedziałam, że ma cudowną architekturę, wiele osób się nią po prostu zachwycało. I tu podkreślę: chciałam ją odwiedzić, ale nie była to sprawa życia i śmierci. Nie zaczytywałam się o niej dniami i nocami, nie robiłam jakichś wielkich planów. Po prostu kiedy trafiła się promocja w Locie stwierdziłam, że tak, zabukuję te bilety i zwiedzę kolejne miasto z mojej listy.

Dzisiaj wiem, że dużo czasu upłynie zanim wrócimy do Rygi. Ok, miasto jest ładne, przyznaję, ale nie było między nami chemii po prostu. Nie zakochałam się, nie powaliło mnie na kolana, nie czułam tej atmosfery. I nie była to wina pogody.

Nie mówię, że Ryga nie jest fajna! Mam znajomych, którzy zakochali się w Rydze, a nie cierpią miast, które ja uwielbiam. Wszystko jest po prostu kwestią gustu.

ryga

Ja miałam wrażenie, że jestem w mieście, które nie potrafi wykorzystać szans oferowanych przez Unię Europejską (tak, mówię to chociaż jestem eurosceptykiem). Ok, główne zabytki i bulwar zostały wyremontowane, po drugiej stronie rzeki też wyrósł wielki gmach biblioteki narodowej w nieco kosmicznym stylu, fajnie. Ale kiedy już byliśmy w okolicach stacji kolejowej, czułam się nieco jak na bazarze na warszawskim Stadionie Dziesięciolecia.

Nie pasowali mi też wszędobylscy Rosjanie. Nie zrozumcie mnie źle, ja nie jestem przeciwna Rosji i Rosjanom, bo gdyby tak było, nie uczyłabym się ich języka, nie oglądała baletów Czajkowskiego i nie czytała Dostojewskiego. Rosja mnie w pewien sposób zachwyca, rozpala moją wyobraźnię.

Ale chodzi mi o to, że kiedy jadę do Rygi, stolicy Łotwy, to nie jadę tam po to, żeby na każdym kroku słyszeć rosyjski. W pewnym momencie zdaliśmy sobie z Sebastianem sprawę, że słyszymy tylko ten język! Zupełnie się tego nie spodziewaliśmy i byliśmy zaskoczeni. Dobra, wiedzieliśmy, że prawie połowa populacji Rygi to Rosjanie, ale jednak inaczej się to sobie wyobraża tylko czytając, a inaczej się to odbiera już na ulicy.

A Rosjanie po prostu przez cały okres istnienia Związku Radzieckiego czuli się w Rydze jak u siebie. Na południu mieli swoje kurorty na Krymie i w Batumi, a na północy szerokie i piaszczyste plaże Jurmali, która leży zaledwie pół godziny drogi pociągiem z centrum Rygi. Nic dziwnego, że kiedy rozpadł się Związek Radziecki, Rosjanom nie było w to mi graj stąd wyjeżdżać. No bo dokąd, skoro całe życie tutaj spędzili? W Rosji nie byli swoi. To tak, jakby nagle kilka milionów Polaków mieszkających w Chicago wróciło do Polski, której pewnie połowa z nich w życiu na oczy nie widziała, bo przecież urodzili się już tam – za Wielką Wodą. Tak samo było z Rosjanami w Rydze. W momencie upadku komunizmu, część z nich była już w podeszłym wieku, a wiadomo, że starych drzew się nie przesadza, a młodzi, chociaż narodowości rosyjskiej, to jednak stąd, z Rygi, z Łotwy.

Niby z Łotwy, ale jednak nie z Łotwy, no bo przecież to Rosjanie. Doszło jednak do tego, że mniejszość Rosyjska stała się w Rydze większością (bo Łotyszy było zaledwie 37%). Kiedy Łotwa stała się niepodległym państwem, powiedziano Rosjanom: słuchajcie, nie jesteście już u siebie. Albo spadajcie do Mateczki Rasiji, albo udowodnijcie, że możecie tutaj zostać. O, macie, rozwiążcie test na znajomość łotewskiego. Nie potraficie? No, to jak chcecie tu zostać to będziecie bezpaństwowcami.

Rosjanie tak łatwo się wykurzyć nie dali, wiadomo. Żeby zapewnić sobie pewne prawa, zaczęli organizować się w różne związki i stowarzyszenia, dzięki czemu dalej siedzą w pięknej Rydze.

Ale to tak na marginesie. Na pewno uważam, że warto pojechać do Rygi. Chociażby po to, żeby wyrobić sobie własną opinię o tym mieście. Architektura tego miasta jest na pewno oryginalna, ciekawa, chociaż może niekoniecznie powalająca. A przynajmniej dla mnie.

Mimo, że nie było między mną a Rygą atmosfery i miłości niczym Przeminęło z wiatrem, było kilka rzeczy (nie wszystkie pozytywne), o których muszę wspomnieć.

1. Stare Miasto

Uwielbiam Stare Miasta, bo jako pilot wycieczek (pewnie niektórzy z was już wiedzą, że to mój zawód) mam trochę takie zboczenie zawodowe, że chcę się uczyć historii danego miejsca. Podróże to definitywnie najlepsza forma rozwoju (o ile w ogóle chcemy się rozwijać, a nie jedziemy tylko się schlać i wyleżeć na plaży) i pozwalają nam one lepiej poznać dane miejsce niż na lekcjach historii czy geografii. Poza tym Stare Miasto w Rydze jest wpisane na Listę UNESCO, więc jak najbardziej warto.

Zróbmy sobie szybki wstęp, najlepiej od Katedry Ryskiej: na początku była tu osada Liwów nad rzeką Dźwiną, której mieszkańcy zostali schrystianizowani przez niemieckich misjonarzy pod koniec XII wieku, a kilka lat później z Bremy przybył biskup Albert von Buxhövden. Założył on zakon kawalerów mieczowych kontynuujący dzieło chrystianizacji i strzegący bezpieczeństwa diecezji (a tak naprawdę bardzo nadużywający swoich przywilejów). Albert szybko miasto ufortyfikował, a król Niemiec, Filip Szwabski (nota bene, syn Fryderyka Barbarossy), uczynił z Liwonii lenno i księstwo Cesarstwa Niemieckiego, co zachęciło niemiecką szlachtę i kupców do osiadania się w Rydze. Jednocześnie biskup von Buxhövden wystarał się u papieża o bullę, która nakazywała niemieckim kupcom prowadzenie handlu na Bałtyku właśnie przez Rygę. Wszystko to było przyczyną silnej germanizacji regionu, która trwała setki lat.

Wiele budynków z tego okresu nie zachowało się, jednak należy koniecznie wspomnieć o chyba najbardziej charakterystycznej budowli w Rydze – Domu Bractwa Czarnogłowych. Bractwo Czarnogłowych było to zrzeszenie najbogatszych i nieżonatych niemieckich kupców i to oni wybudowali Dom w XIV wieku, który później został dwukrotnie rozbudowany. Budynek w 1941 roku został zbombardowany przez Niemców (ironia losu?), a odbudowany dopiero w latach 90. XX wieku.

ryga

Jak pamiętamy z historii (pamiętacie, prawda?), w XVI w. toczyły się tu wojny inflanckie, wskutek których część dzisiejszej Łotwy z Rygą stała się lennem Rzeczypospolitej. Następnie postanowienia pokoju oliwskiego z 1660 kończącego potop szwedzki nakazały Rzplitej przekazać większość tych ziem (poza Łatgalią) Szwecji. W 1721 po zakończeniu rosyjsko-szwedzkiej wojny północnej Inflanty trafiły pod panowanie Rosji, która jakiś czas później również powiększyła swoje terytorium o inne przyległe ziemie (Kurlandię i Inflanty polskie) i rządziła tutaj do I wojny światowej. W tym czasie Ryga stała się trzecim po Moskwie i Petersburgu najbardziej przemysłowym miastem Rosji, której rozwój przyspieszyła budowa linii kolejowej. Z tego okresu pochodzi wiele budynków tzw. Nowej Rygi, np. Teatr Narodowy czy Opera Narodowa (1860-1863), a także architektura secesyjna, ale o niej za chwilę.

Po zakończeniu I wojny światowej Łotwa wywalczyła niepodległość, jednak nie cieszyła się nią zbyt długo – w rok po wybuchu II wojny światowej została siłą przyłączona do ZSRR jako Łotewska SRR. Następnie na te ziemie wkroczyły wojska niemieckie rozpoczynając okupację, która trwała do 1944 roku. W tym czasie przesiedlono większość Niemców bałtyckich do Kraju Warty i Gdańska-Prusów Zachodnich. Po zakończeniu II wojny światowej do Rygi zaczęli masowo napływać Rosjanie, co rozpoczęło rusyfikację tego miasta oraz całej Łotwy. Oczywiście najbardziej rozpoznawalnym budynkiem z okresu ZSRR jest wzniesiony w latach 1952-1958 Wieżowiec Akademii Nauk Łotwy, dar od Związku Radzieckiego (skąd my to znamy?), nazywany pieszczotliwe urodzinowym tortem Stalina. A potem w 1991 roku przyszła niepodległość.

ryga

2. Szlak architektury secesyjnej

Ryga jest jednym z największych skupisk architektury secesyjnej w Europie – znajduje się tutaj ponad 700 budynków w tym stylu lub nawiązujących do niego. Kilka można znaleźć w granicach Starego Miasta, ale definitywnie najwięcej znajduje się ich na Elizabetes iela i Alberta iela. Więcej o tym już pisałam, więc odsyłam do mojego wpisu o architekturze secesyjnej.

3. Muzea

Przyznam, że my podczas naszego wyjazdu niekoniecznie zwiedzaliśmy muzea, jednak teraz trochę żałuję. Jakbym miała wracać do Rygi, to wybrałabym się do Muzeum Okupacji, Muzeum Secesji, Muzeum Motoryzacji. Zainteresujcie się tematem przed wyjazdem!

4. Jurmala

Jurmala, co po łotewsku oznacza po prostu ‘morski brzeg’, najbardziej mi się podobała. Miejscowość tworzy kilka mniejszych kurortów położonych przy szerokich piaszczystych plażach. Problem z nią jednak jest taki, że trzeba trafić na pogodę – wiadomo, uroki Bałtyku. Jednak warto tu wyskoczyć w słoneczne popołudnie, chociażby po to, żeby zerknąć na charakterystyczną drewnianą zabudowę z XIX wieku, kiedy to bogaci mieszkańcy miasta stawiali tu swoje wille i dacze.

 

5. Wielki skansen

Kto lubi skanseny (jaaaaaaa!) ten nie może odpuścić zwiedzenia łotewskiego skansenu pod Rygą, jednego z największych w jakich byłam. Przy wejściu dostaje się mapę, bo muzeum położone jest na ogromnym terenie, głównie w lesie. Zebrano tutaj ponad 100 budynków, które podzielono według regionów Łotwy: Kurlandię, Semigalię, Liwonię i Łatgalię. Pochodzą one głównie z XVIII i XIX wieku, ale można też znaleźć starszą zabudowę.

Plus na wiosnę/lato: w lesie jest pełno jagód i poziomek. Zrywaliśmy je garściami, hyhyhy! 😀

ryga
kliknij w zdjęcie, żeby przejść na mój Instagram

 6. Bulwar

Bulwar nad Dźwiną został pięknie wyremontowany i warto tam spędzić godzinkę lub dwie, posiedzieć w słońcu, coś przekąsić. Zrobić sobie piknik. Albo po prostu przespacerować się. Nie jest to może nic super powalającego, ale mi się naprawdę podobał. Fajne miejsce na wieczorne spotkanie ze znajomymi.

ryga

7. Ceny, koszty, ból portfela

Ryga nie jest najtańszym miastem. Nie była, kiedy walutą były łaty i tym bardziej nie jest od kiedy wprowadzono euro. Przyznaję, że nie przygotowaliśmy się za bardzo do tego wyjazdu i chociaż Sebastian wspominał, że to drogie miasto (był tu wcześniej na wycieczce), to i tak mnie to zaskoczyło. Kraje euro jednak potrafią dać w kość, więc na chwilę obecną nie planujemy żadnego. Chyba.

8. Uczysz się rosyjskiego? Pamiątki: gazety, filmy

Obecność Rosjan w Rydze nie przypadła mi do gustu, ale przecież nie będę denerwować się z powodu tego, na co nie mam wpływu, prawda? Zawsze trzeba szukać pozytywów, a nie tylko narzekać, że to źle, a tamto nietajnie, więc moim pozytywem było to, że z Rygi przywiozłam materiały do nauki – film Kraina lodu z rosyjskim dubbingiem i krzyżówki 😀 Ci, którzy czytali moje wpisy o samodzielnej nauce języków obcych, wiedzą, że najlepsza i najbardziej efektywna nauka to ta, która nie wymaga wkuwania tylko łączy się z przyjemnością i dzięki temu wiedza wchodzi do głowy naturalnie. A więc film i krzyżówka przyjechały ze mną do domu! 🙂 Myślę, że będąc na wyższym poziomie zaawansowania językowego można też zajrzeć do sklepów z książkami. Na pewno coś ciekawego się znajdzie!

ryga
kliknij zdjęcie i przejdź na mój Instagram

 

9. Pielmieni XXL

Pielmieni to po prostu małe pierożki z nadzieniem. A Pielmieni XXL to knajpka, która wyglądem i cenami przypomina bary mleczne, a specjalizuje się właśnie w pielmieniach. Jak już wspomniałam, Ryga jest dość drogim miastem, a Pielmieni XXL są tym światełkiem w tunelu, które pozwala nam co nieco zaoszczędzić. Bo za miseczkę pierożków i sałatek i szklaneczkę soku zapłacimy nie więcej niż 5 euro.

Ale nie liczcie, że cały swój pobyt w Rydze przeżyjecie na pielmieniach. Trzeciego dnia już wychodzą bokiem.

ryga

10. Czarny Balsam

Czarny Balsam to tradycyjny ryski likier ziołowy o 45% zawartości alkoholu. Po raz pierwszy wspomniano o nim w dokumentach z 1752 r. i ta data uważana jest za jego początki. Jego receptura nie jest publicznie znana. Przetrzymywany jest w ceramicznych butelkach, aby chronić napój przed światłem i temperaturą.

To chyba  najlepszy pomysł na pamiątkę z Rygi, jeśli nie uczycie się rosyjskiego. 😉 Można go pić w czystej postaci, czyli kieliszek dziennie, ku zdrowotności (podobno ma działanie lecznicze) lub w postaci drinków: szot Balsamu ze szklanką zimnej Coli lub Balsam ze Spritem w proporcjach 1:4 i z sokiem z połowy limonki. [przepisy z przewodnika Lonely Planet]

###

Jak się okazuje, nie wszystkie miejsca do odwiedzenia wpisane na moją bucket list muszą powalać i chwytać za serce, ale może to lepiej? Dzięki temu mogę odwiedzać kolejne miejsca, a tych, do których chcę naprawdę wrócić, jest jak na lekarstwo. I nie pomoże tu Czarny Balsam.

Mimo wszystko zachęcam Was do odwiedzenia Rygi i wyrobienia sobie własnej opinii na jej temat. Może Wy się zakochacie?

A może byłeś/-aś już w Rydze? Podobało Ci się czy raczej niekoniecznie? Podziel się swoją opinią w komentarzu pod spodem!

Ryga
kliknij w zdjęcie i przejdź na mój Instagram

 

37 odpowiedzi

  1. W 2013 roku wybrałam się na majówkę do Rygi i Wilna. W każdym z tych miast spędziłam około 2 dni. I wydaje mi się, że to w zupełności wystarczyło.
    W porónaniu do Wilna, Ryga wypadła dsyć dobrze. Nie jest może powalająco piękna, ale ma urok. Bardzo podobała mi się panorama miasta z wieży katedry – byłaś?
    Niestety poza centrum nie jest ani zbyt ładnie, ani nie czułam się zbyt pewnie…
    Generalnie warto wybrać się na 2-3 dni, ale nie wiem czy tam kiedyś wrócę. Raczej nie planuję.
    wRóżneStrony ostatnio opublikował…O mojej miłości do gór słów kilka…My Profile

    • Na katedrze nie byłam, tylko na tarasie w Akademii Nauk. Jak widać, nikogo Ryga nie powala… Uff, a myślałam, że ja jestem jakaś dziwna. 😉

      • Używanie zwrotów, typu “nikogo”, “zawsze”, “na pewno” nie jest dobre. Mi się Ryga podobała bardziej niż Wilno i Tallinn. Rosjanie z Rygi są w porządku. Będąc ostatnio korzystałem z gościnności ludzi poznanych przy okazji poprzedniej wycieczki. Nie wiem, co ma na celu podsycanie animozji w tym temacie. To, że w mieście słychać co krok język rosyjski dla mnie było akurat na plus, bo mogłem się dogadać. W Rydze nawet Łotysze znają rosyjski. Ale dość o uprzedzeniach. Podobało mi się położenie, stare miasto, architektura na ulicy Alberta iela, latem park Esplanāde, muzeum etnograficzne i bazar przy budynku akademii nauk. Nie za drogo można się stołować w sieci Lido. Przynajmniej 3 lata temu jedzenie było OK, chociaż w jadłem też w 2008 i widzę, że całość idzie w stronę “masówki”. Chcąc odwiedzić Łotwę, Estonię, czy Finlandię nie spodziewajcie się, że będzie tanio. Zamiast narzekać, że drogo proponuję wybrać inne kierunki. Średni dochód na głowę mieszkańca jest niższy niż w Polsce, ceny już wysokie wzrosły jeszcze bardziej po wprowadzeniu euro, a bańka na nieruchomościach została napompowana dużo bardziej niż u nas. Może w Rydze tego tak bardzo nie widać, ale proponuję zajrzeć przelotem na prowincję, choćby do Jegławy – zobaczymy jak biednie ludzie żyją przy takim stosunku cen do zarobków.
        Są różne wersje Black Balsam, w tym wersja z sokiem porzeczkowym, z fioletowymi akcentami na etykiecie – wystarczy tylko bardzo mocno schłodzić przed podaniem. Specyfik bez dodatków używa się też, np. do nacierania bolących miejsc przy nerwobólach. Znajomy chwali, więc chyba działa. 🙂
        No i z ciekawostek napiszę, że będąc w Rydze pierwszy raz dawno temu na miejscu dowiedziałem się, że to ponoć europejska stolica seksturystyki. Przewodniki ostrzegały przed ofertami hoteli, które jak się okazywało hotelami nie są. Akurat trafiłem do takiego hostelu, w którym młode łotyszki latały nago po korytarzu. Mi to akurat nie przeszkadzało, ale jadąc z dziećmi radziłbym wysondować temat. Władze (w 2008) zapowiedziały, że będą walczyć z procederem… więc może się coś zmieniło przez ten czas.

        • Na szczęście każdy ma prawo do własnej opinii i jadąc gdzieś mam prawo nie zakochać się w jakimś miejscu, a nawet rozczarować.

          Podsycanie animozji? Gdzie, kiedy, bo chyba nie rozumiem? Nikt nie mówi, że Rosjanie z Rygi nie są w porządku (a wyobraź sobie, że znam nawet Rosjan z Rosji, którzy są w porządku).

          “Chcąc odwiedzić Łotwę, Estonię, czy Finlandię nie spodziewajcie się, że będzie tanio. Zamiast narzekać, że drogo proponuję wybrać inne kierunki.”
          Dzięki za propozycję, ale nie skorzystam. Wolę pojechać tam, gdzie drogo i opisać to Czytelnikom, żeby wiedzieli czego się spodziewać. 🙂

          Dzięki za komentarz! Pozdrawiam! 🙂

        • Ja nie odnoszę się do tego, czy coś się komuś podoba czy nie, bo to sprawa indywidualna. Odnoszę się dokładnie do stwierdzenia: “Jak widać, nikogo Ryga nie powala”, co od strony psychologicznej jest tak samo trafne jak powiedzenie: “Wszyscy wiemy, że każdy Polak to cwaniak i kombinator”.

  2. Miałem bardzo podobne odczucia. Też czekałem z niecierpliwością na tą naszą majówkę 2014, a gdy dotarłem okazało się, że to nie do końca to. A poza tym, to miasto jest dosyć drogie, szczególnie jeśli chodzi o restauracje.

  3. Najlepszy drink z balsamem to z sokiem z czarnej porzeczki i cytryną:) ja kiedyś w Rydze byłam służbowo, bardzo mi się podobało ale – jak to w delegacji – naskokiem na uliczki dookoła hotelu na ile pozwoliły parę godzin wolnego czasu. Chciałabym wrócić i zobaczyć miasto na spokojnie.

    • Ależ ja nikogo nie odciągam od planów wyjazdu tam! Wręcz przeciwnie – trzeba pojechać, żeby wyrobić sobie własną opinię. 🙂 Pozdrawiam!

  4. wychodzi na to, że każdy tu miał nie wiadomo jakie oczekiwania co do Rygi, a zderzenie z rzeczywistością było bolesne 😉 też się do tego grona zaliczam, parę razy byłam, niby ładnie i w ogóle, ale to nie to, czegoś tam brakuje (klimatu?). chociaż przyznaję, że powrót chodzi mi po głowie…
    kami ostatnio opublikował…Surprising, beautiful and challenging BilbaoMy Profile

    • Ojjjj nie jest! Wydaje mi się, że wiosną lub jesienią można trafić na trochę tańsze noclegi, ale nie jestem pewna. Ale i tak to dość drogie miasto… 🙁

  5. Ryga wygląda interesująco, tym bardziej, że w sumie to miasto położone rzut beretem, więc tym bardziej kusi. Co do Rosjan, to mnie nie dziwi w ogóle ich zmasowana obecność. Pomijając już ogromną mniejszość rosyjską, należy dodać, że Łotwa jest nazywana Szwajcarią Związku Radzieckiego i mnóstwo Rosjan lokuje w tamtejszych bankach kapitał, co oczywiście naturalnie wiążę się z często ich tam obecnością.
    Tomasz ostatnio opublikował…Kraina jutraMy Profile

  6. A mnie Ryga powaliła. Czystością, porządkiem, pięknymi i odrestaurowanymi kamienicami. Sytuacja z wyjazdu (majówka 2016): po dotarciu do wieży telewizyjnej, gdzie można wjechać na górę i zobaczyć całą panoramę miasta, nagle wchodzi wycieczka łotewskich dzieci. Pani przewodniczka pyta nas po niemiecku (wiedziała, że znamy ten język) skąd jesteśmy. Odpowiadamy, że z Polski. Na co ona tłumaczy dzieciakom, że są też z nimi GOŚĆIE! z Polski i żeby przyjechali do nas, bo mamy coś bardzo ciekawego i zaczyna opowiadać o Wieliczce i ścianach, które jak poliżą, to są słone! Łotysze to mili i sympatyczni ludzie, ceny wcale nie są takie straszne, bo obiad za 10 euro to nie majątek – jakby w Warsaw, Sopocie, Krakowie i innych miastach takich lub wyższych cen nie było…Polecam restaurację Lido przy Krasta iela. Największy wybór, ceny bardzo przyjazne.

  7. Zaliczam się do grupy osób zauroczonych Ryga. Wkrótce planuje swój kolejny weekend w tym wyjątkowo klimatycznym mieście. Ryga potrafi zauroczyć i zachwycić ☺️ I właśnie tak uczyniła ze mną.☺️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge