Nie takie piękne Tbilisi, jak je malują…

Street art jest dla mnie czymś w rodzaju współczesnego przesłania od tej społeczności miasta, która ma coś do powiedzenia. Nie jestem co prawda jego wielką fanką, ale zawsze będąc gdzieś szukam wzrokiem szablonowych grafitti, murali czy teksów z jakimś przesłaniem. Uwielbiam za to Amsterdam i Berlin, w Marsylii też znalazło się coś ciekawego. Ale w Tbilisi… Cóż. Tbilisi chyba jeszcze do tego nie dojrzało. A nawet jeśli gdzieniegdzie było na czym oko zawiesić, to dookoła tkwiły same bohomazy. Dodać do tego obdrapane elewacje i ogólny chaos i nie zachwyca, no po prostu! Może za kilka lat…?

PS. A w Erywaniu dla odmiany widzieliśmy tylko jedno grafitti! Tak zadbane miasto, ha!

Stalin, Lenin, Putin i nawiązania do Rosji są bardzo częste
A co autor miał na myśli…?
O, ta krowa mi się spodobała. Chociaż jestem wszystkożercą.
Czyżby współczesna wersja Romea i Julii?
Ten Chaplin byłby naprawdę niezły, gdyby nie obdrapana ściana i te byle jakie napisy.
To akurat tylko napis, ale… czy widzicie to, co ja?
Urocze.
8 zasad religii. Po prawej Edward Norton, po lewej… Zakościelny…?

Tutaj tekst z powyższego zdjęcia:
1. Nie będziesz mówił o religii.
2. Nie będziesz mówił o religii.
3. Serio, nie będziesz mówił o religii.
4. Nie będziesz, ku**a, mówił o religii.
5. Nie będziesz, ku**a, mówił o, ku**a, religii.
6. Zamknij mordę!
7. Ostatnie ostrzeżenie!
8. Pie**ol się!

Hm…?

A poniżej jeszcze dwa zdjęcia pomników przedstawiających charakter Gruzinów. Tak stwierdziłam. Najpierw trzeba pić, a później się bawić.

A może to o Polakach?

3 odpowiedzi

    • Przyznam, że ja bardzo ‘niechcący’ odkrywałam ten street art, bo aż tak bardzo się nim nie interesuję, ale może Tobie uda się odnaleźć jakieś skarby 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge