Kobiety w podróży: biała kobieta sama na Sri Lance

Tak, ja – biała kobieta z Europy – pojechałam sama na Sri Lankę. Zawsze chciałam to zrobić. Po prostu wziąć plecak i ruszyć gdzieś daleko zupełnie sama. Poza Europę, gdzieś, gdzie kultura jest zupełnie inna, obca. Chciałam sprawdzić się w nowej sytuacji – jak sobie poradzę, czy na pewno takie podróżowanie jest dla mnie? Czy może tak mnie to wszystko przerośnie, że schowam się pod kołdrą (to było błędne założenie – na Sri Lance nie ma kołder) i przez cały mój pobyt nawet kawałka nosa spod niej nie wyściubię?

Kupiłam więc bilety, zaczęłam szukać informacji o kraju, spakowałam się (zanim osiągnęłam stan plecakowej nirwany, przepakowywałam się ze 12 razy), wsiadłam w autobus do Pragi, odprawiłam się na lotnisku, wsiadłam w samolot i…

I w tym momencie zrozumiałam, że nie ma odwrotu. Oto właśnie siedzę w samolocie linii Emirates do Dubaju, a tam wsiądę w kolejny do Colombo. Kapitan wita się przez mikrofon z pasażerami, stewardessa podaje mi gorący ręcznik (czuję się jakbym pierwszy raz wyjeżdżała z rodzinnej wsi – „co ja mam z tym zrobić?!” – jednak niezawodna intuicja podpowiedziała, żeby w takim wypadku robić to co inni – wytrzeć się nim), serce skacze mi do gardła. Krzyczeć, żeby mnie wypuścili czy jednak stawić czoła wielkiemu światu, który albo chce mnie przytulić, albo pożreć?

Jedziesz na Sri Lankę i potrzebujesz pomocy w organizacji swojego wyjazdu? Skorzystaj z mojego doświadczenia! Organizuję wyjazdy do tego kraju, piszę o nim przewodniki i pomagam innym w zaplanowaniu swojej podróży tam. Na pewno będę mogła Ci pomóc! 🙂

Ale zaraz, czy to nie było właśnie moje marzenie? Sprawdzić się, przesunąć horyzont? Zdobyć nowe doświadczenie? Weź się kobieto uspokój, chciałaś to masz! Robisz coś niesamowitego, coś czego nie każda kobieta by się podjęła. A przede wszystkim – realizujesz się!

Poza tym zawsze uważałam, że wszystkiego trzeba w życiu spróbować, chociażby tylko po to, żeby później mój powiedzieć, że więcej tego nie zrobię, bo to nie dla mnie.

Postanawiam więc siedzieć spokojnie i jakimś cudem udaje mi się nawet opanować panikę w mojej głowie. W wewnętrznej harmonii dolatuję do Dubaju, podniecam się super nowoczesnym terminalem Emirates (oni tam na ścianach mają wielkie zegary z jeszcze większym napisem ROLEX – chyba popełnię o tym oddzielny wpis), zawracam w podnieceniu głowę jakimś dwóm dziewczynom z Polski, które wyraźnie chcą mnie spławić, jednak moje emocje przysłaniają mi realne postrzeganie świata i odczytywanie sygnałów wysyłanych przez nie, i wreszcie – ku ich uciesze – udaję się w stronę mojego gate’a, wsiadam w kolejny samolot i frunę do Colombo.

I teraz dopiero zaczyna się prawdziwa przygoda! 32 godziny podróży to wystarczająco dużo czasu, aby moja adrenalina i przerażenie zamieniły się w ekscytację i ciekawość. Jeszcze tego nie wiem, ale już pierwsze 10 minut po wyjściu z lotniska uczę się zaradności i asertywności. Nieświadomie unikam zostania ofiarą sępów, które widzą we mnie chodzący portfel („Madam, taxi to Colombo, taxi to Colombo”). Na szczęście dla nich, a nieszczęście dla mnie, co się odwlecze to nie uciecze i wkrótce daję się naciągnąć kilka razy.

Co właściwie nie jest takie złe samo w sobie, bo dzięki sytuacjom z naciąganiem, ostatniego tygodnia pobytu wyrabiam w sobie taką stanowczość i asertywność, że każdy naciągacz trzęsie przede mną portkami.

Ale nie o naciąganiu miało być dzisiaj, choć niewątpliwie jest to temat mocno powiązany z samotnym podróżowaniem.

Zaczepianie i macanie

Dzisiaj miało być o tym, czy Sri Lanka jest odpowiednim krajem dla białej kobiety, takiej jak ja. A przecież ja ze swoimi włosami koloru słońca i szarymi oczami jestem chyba jeszcze bardziej białą kobietą niż większość Europejek i Amerykanek. W wielu krajach mój typ urody jest wręcz egzotyczny, co nieraz powoduje różnego rodzaju zaczepki i krępujące sytuacje, jak np. dotykanie włosów, pytania czy moje oczy są prawdziwe (to mnie najbardziej przeraża, bo nigdy nie wiem na jakiego szarlatana trafię i co on z tymi oczami mógłby zrobić), o różnych propozycjach matrymonialnych nie wspominając (nawet w obecności mojego męża).

A jak z tym się czułam na Sri Lance?

Chyba właśnie to był jeden z powodów, dla którego zakochałam się w tym kraju. Tam nikt mnie nie męczył, nie rozbierał wzrokiem, nie macał. Czułam się jakby traktowali mnie jak powietrze, chociaż dobrze wiem, że ukradkiem zerkali. Jak cudownie!

Czy miałam jakieś nieprzyjemne sytuacje? Kilka, jeśli chodzi o naciąganie, ale – jak już wspomniałam – zostanie to opisane oddzielnie. Poza tym pisałam też o chłopaku, który przyczepił się do mnie w Dambulli. Nie zrobił mi żadnej krzywdy, ale wygadywał straszne głupoty i wreszcie musiałam go pogonić.

Była też jedna sytuacja, kiedy czułam się jak małpa w zoo, ale to nie przez Lankijczyków, a pakistańskich hipsterów, którzy koniecznie chcieli ze mną mieć 300 zdjęć na fejsa. Nie muszę dodawać, że wyglądałam na nich przeuroczo, spocona, zmęczona upałem, znudzona. A oni cykali te foty i cykali. Jeszcze jedno, już, już ostatnie! Człowieku, spadaj, błagam.

Ze strony Lankijczyków ani razu mnie taka sytuacja nie spotkała.

Znajome opowiadały mi, że kiedy były w Delhi w Indiach, ludzie na ulicach specjalnie wpadali na nie, żeby tylko je dotknąć.

Na Sri Lance nie przydarzyło mi się nic takiego nawet w zatłoczonym Colombo.

Raz kiedy szłam przy plantacji herbaty, akurat mijała mnie jakąś starsza Lankijka, która przywitała się i złapała za ramię w taki sposób, jak się kogoś przyjaźnie klepie po plecach.

Drugi raz przytrafił się na plaży, kiedy siedziałam sobie sama i patrzyłam na ocean, podbiegło jakieś dziecko, 5 lat na oko, i dotknęło moich włosów, po czym zawstydzone uciekło. Tak, mała, są prawdziwe. 😉

Muszę podkreślić jednak, że podróżowanie nauczyło mnie nie prowokować. Poza tym nie o to w tym chodzi, żeby świecić dekoltem na prawo i lewo, nosić szorty co ledwo dupę zasłaniają.

Biała kobieta co wstydu nie ma

Wiele kobiet w podróży zachowuje się tak, jakby były w domu. Zbyt bezczelnie obnoszą się ze swoimi atutami. Nie ważne, czy to kraj w Europie, na Bliskim Wschodzie czy gdzieś dalej. Pamiętam kiedy byliśmy w Izraelu i jakaś kobieta, niewiele młodsza od mojej mamy, nosiła bezwstydnie szorty odsłaniające jej pośladki. Pomijam fakt, że była z mężem (i chyba córką), ale w pewnym wieku, jak się jeszcze co nieco tu i tam wylewa, jest to po prostu obleśne i żałosne. To nawet nie chodzi o to jak ona wygląda, ale o to w jakiej jesteś w danym momencie kulturze i co akurat zwiedzasz, gdzie się pchasz z tym tyłkiem na wierzchu, w końcu to Bliski Wschód i same kościoły do zwiedzania, wiecie o co chodzi. O szacunek!

I nie prowokowanie. Nie mówię, że na Sri Lance chodziłam szczelnie zakryta chustą, ale starałam się nie zwracać na siebie uwagi. Nie kusić losu. Opisywałam już, że spotkało mnie na Sri Lance wiele dobrych rzeczy, ale myślę też, że po prostu ja swoim zachowaniem staram się nie przyciągać tych złych. Po co zwracać na siebie uwagę? Jeszcze jak jestem sama gdzieś na końcu świata?

Tak jak jedna Czeszka, która zagadała mnie na plaży w Unawatunie. Akurat siedziałam sama, podeszła, o coś zapytała, gadka-szmatka, po czym dziewczyna stwierdziła, że ona się wykąpie w oceanie. I w tym momencie kątem oka zobaczyłam jak z torby wyciąga bikini. Znaczy się, będzie zakładać.

Ale gdzie?

TUTAJ?

I już ja szybko podaję jej swoją wielką chustę, masz, dziewczyno, przykryj się, ludzie patrzą, kobiety z daleka widzą wielki biały tyłek i w ich oczach widać oburzenie, głowy odwracają, mężczyźni wręcz przeciwnie, nie chcę wiedzieć co sobie w tym momencie wyobrażają, język do pasa, usta lubieżnie oblizują, a Czeszka nic się nie przejmuje, tyłkiem świeci, cyckami świeci, bikini zakłada bez skrępowania, jakby to była szatnia na basenie, a nie publiczna plaża na Sri Lance. Ja rozumiem, że turystyczna, ale jednak otwarta też dla miejscowych.

A ja siedzę obok i nie wiem gdzie oczy podziać. Chcę się zapaść pod ziemię.

A potem dziwić się, że takie kobiety są zaczepiane i jeszcze tym zbulwersowane! A ty myślisz, że jak cipę na wierzch wywalisz, to nikt nie ma prawa do ciebie zagadać? Sama dajesz im to prawo, w końcu pokazujesz, że najbardziej intymne części twojego ciała są dostępne dla wszystkich! Może i w domu z nagością jesteś oswojona, ale tutaj jest koniec świata – inna kultura, inni ludzie, inne obyczaje. Co za brak wyobraźni i ignorancja.

Niektórzy ludzie powinni w domu siedzieć.

Ja na szczęście nie miałam raczej takich sytuacji, że ktoś mnie napastował czy składał niemoralne propozycje. Jeśli już ktoś zagadał, to raczej w przyjazny sposób. (Albo przez sprzedawców pamiątek, którzy chcieli mi coś wcisnąć, ale tych zbywałam, jeśli nie byłam zainteresowana.) Ludzie byli bardziej zaciekawieni skąd jestem i jak mi się podoba Sri Lanka, a nie moją osobą jako samotnej w tym momencie kobiety, która potrzebuje męskiego towarzystwa.

Jak biała to na pewno z Holandii

Pamiętam, jak w Unawatunie zaczepił mnie jakiś Lankijczyk ze sklepu z biżuterią:
– Skąd jesteś?
– Poland!
– O, fajnie. Tu jest bardzo dużo Dutch!
Dutch? Jakie Dutch?
– Nie, nie. Ja nie Dutch, nie Holland. Poland! Ja Polish!
– Polish?
– Tak!
– … Gdzie to jest?
– Eeeeee… no między Rosją a Niemcami…?
– Hmmm… A jaki macie pieniądz?
– No… złoty…
– Zloty? Od kiedy?
– Od… dawna?
– Nie znam. Polish, Polish…?
– Ech… niech będzie… – wzięłam głęboki oddech i po raz pierwszy w życiu powiedziałam: – Polish to trochę taki Russian.
– Aaaaaaaa! Russian! Trzeba było tak od razu!
[Nie potrafię opisać bólu, który we mnie tkwi, kiedy sobie o tym przypomnę. Ja! Tak dumna ze swojej polskości! Ech…]

Sri Lanka mnie zachwyciła, jej mieszkańcy również. Nie wszyscy się w tej opinii ze mną zgadzają, a ja w tym momencie mam na myśli kwestie nie związane z pieniędzmi. Chodzi mi o poczucie obcości i traktowanie jak małpę w zoo, a raczej ich brak. Chociaż Lankijczycy są specyficzni i inni, mi wydali się przyjaźni. Taką Sri Lankę poznałam i taki obraz Sri Lanki chciałabym przekazać innym.

A Ty co myślisz o Sri Lance i jej mieszkańcach? Byłeś/byłaś tam, a może tylko słyszałeś/aś? Może byłeś/aś w innym kraju, o którego mieszkańcach możesz powiedzieć to, co ja o Lankijczykach? A co z kobietami, które prowokują w podróży? Podziel się swoją opinią w komentarzu!

biała kobieta white woman
biała w Sigiriyi

28 odpowiedzi

  1. To ciekawe! Ja mam inne doświadczenia, ze Sri Lanki pamiętam spore zainteresowanie chłopaczków moją białą skórą. Nie takie na szczęście jak w Indiach, ale było. Szczególnie w Colombo chłopcy (bo na ogół to byli tacy gówniarze raczej) byli mega nachalni. Nie eksponowałam za dużo ciała, blond włosów też nie mam, a nasłuchałam się tych “sexy babe” trochę :/

    Na jednej z północnych plaż zostałam wręcz bezczelnie obmacana w towarzystwie mojego przybranego ‘męża’. http://emiwdrodze.pl/sri-lanka/miedzy-bogiem-a-dziwka/

    P.S. Pierwszy raz w kontakcie z tym gorącym ręcznikiem też zgłupiałam 😀
    Emi ostatnio opublikował…Co ja robię tu?!My Profile

  2. Historia z Czeszką mnie przeraziła…:-/ Nie cierpię takich sytuacji i absolutnie zgadzam się z Tobą, że podróżując trzeba być świadomym, jak bedziesz postrzegana – w innej kulturze, innym środowisku. Moja koleżanka podróżowała po Syrii (tylko żeńskie towarzystwo) w czadorze. Hardkorowo, ale bardzo sobie chwaliła ten wyjazd – świety spokój i zero zaczepek 🙂
    Aleksandra z urlopnaetacie.pl ostatnio opublikował…W tym roku nie licz na Św. MikołajaMy Profile

    • Dobrze, że mój kontakt z nią był tylko przez 20 minut i więcej jej nie widziałam, bo nie chciałabym raczej, żeby postrzegali mnie przez jej pryzmat…
      Po Bliskim Wschodzie też podróżowałabym w czadorze, już mnie raz w Izraelu wywlekli z kościoła składając oferty matrymonialne, a nie chciałabym znowu tego przeżywać. 😉

  3. Haniu, super post!
    Ja sama pamiętam moją pierwszą taką prawdziwą podróż solo, ba, trudno nie pamiętać, jeśli odbyła się w marcu tego roku 😉 Pojechałam do Malezji, w której jest większość muzułmańska i też nie miałam problemu dostosować się do ich kultury. Ba, uważam podobnie jak Ty, że świecenie tym czy owym jest po prostu oznaką braku szacunku dla ich kultury. Dlatego zawsze mam w podróży niezastąpione szarawary, alladynki, czy jakby je tam zwać, a kuse szorty zostawiam na europejskie plaże.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂
    kamieverywhere ostatnio opublikował…10 RZECZY, KTÓRYCH NIE WIESZ O… ALBANIIMy Profile

    • Kamila, dziękuję za miłe słowa! 🙂
      Mam nadzieję, że jeśli będziemy o takich rzeczach pisać, to chociaż kilka osób zauważy problem i weźmie sobie ten szacunek dla innych kultur do serca!

  4. Wiele z przedstawionych przez Ciebie sytuacji potrafi spotkać nie tylko kobiety podróżujące samotnie, ale nawet z kimś. Gdy byliśmy w Indiach z Magdaleną, pomimo tego, iż była ubrana w odpowiedni sposób, od czasu do czasu (szczególnie w Delhi), słychać było jakieś komentarze, ktoś chciał robić zdjęcia zbyt nachalnie. A ja miałem 24-godzinną rolę ochroniarza! Pozdrawiam!
    Marcin | Wojażer ostatnio opublikował…Weekend na Malcie | cz.1 | VallettaMy Profile

  5. Miałaś chyba wyjątkowe szczęście, tak jak zresztą już rozmawiałyśmy 🙂
    Pomijając już kwestie finansowe, kiludziesięciokrotnie droższe bilety dla turystów niż lokalsów, standardowo podwójne stawki w tuk-tukach czy kłamanie prosto w oczy, że gdzies się dojedzie tylko taksówką, to był też element ludzko-niefinansowy.

    Szybko nauczyłam się, że w lankijskich autobusach, która prawie zawsze są super zatłoczone, nie należy siadać z brzegu. Bo to miejsce idealnie sprzyja ocieraniu się w najlepsze. Jest tłok, na wąskim przejściu dwie osoby w jego szerokości i przeciskający się konduktor. Więc taki jeden z drugim, niby przypadkiem, a całkiem świadomie ociera co “cenniejsze” części ciała o moje ramie. Pozycja stojąca jest odrobinę bezpieczniejsza, ale również średnio przyjemna. Propozycje małżeństwa, wspomniane przez Emi “babe” co kawałek. I nie, nie jestem turystką z przykładu. Moje najkrótsze spodnie są za kolano, a na plaży na północy kąpałam się w długiej bluzce.
    I tak jak w Tajlandii, Laosie czy w Japonii (w której ponoć molestują w metrze) z chęcią wrócę, bo jestem zachwycona ludźmi, tak na Sri Lance moja noga raczej ponownie nie postanie. A szkoda, bo kraj jest piękni. Ludzie – niekoniecznie.
    Ewa ostatnio opublikował…Piotr Jendruś o tym jak łączyć pracę z podróżamiMy Profile

    • Naprawdę, mam wrażenie, że byłyśmy na dwóch różnych Sri Lankach 😉
      co do tuk-tuków, kierowców i zawyżania cen, o tym też przymierzam się napisać, ale jednak “normalni” mieszkańcy, a nie ci żyjący z turystów, wydali mi się naprawdę przyjaźni…

  6. Wracam myślami do Sri lanki i faktycznie – nikt mnie tam nie zaczepiał i nie dotykał moich włosów. Przynajmniej nie było to uciążliwe, jak przy końcówce pobytu w Wietnamie, gdzie miałam dosyć ciągłego dotykania moich włosów, dłoni i policzków.. A że Holland, a nie Poland 🙂 Cała Sri Lanka 🙂
    Pozdrawiam!

  7. Cześć Hanna,
    Moje doświadczenia są podobne. Gdyby nie kierowca, który dbał o moje bezpieczeństwo podczas pobytu pewnie bym się nie odpędziła od autochtonów – tak jak Ty.
    W moim przypadku na słowo “poland” mieszkańcy potakiwali na znak, że wiedzą o co chodzi. Jednak w oczach widziałam niepewność i zmieszanie 🙂
    Coś z kultury brytyjskiej im jednak zostało.
    Pozdrawiam serdecznie!
    Martka ostatnio opublikował…Coś więcej niż przekąskaMy Profile

  8. Masz świętą racje z tym dostosowaniem się do zwyczajów miejscowych ,na pewno to pomaga , aczkolwiek też nie w pełni rozwiązuje problem “zaczepek”. W tym roku byłam pierwszy raz sama na Sri Lance , mimo , iż chodziłam w dłuższych spódnicach , zero wyzywających dekoltów ,spacerując po mieście byłam wciąż zaczepiana , w większości nie były to jakieś nachalne zaczepki , jednak było to męczące. Miałam okazję też trochę pojeździć lokalnymi autobusami , tu spotkałam się np. z miłym zaskoczeniem , ustępowano mi miejsce przy kierowcy by było mi wygodniej , zdarzyło mi się jechać też w ścisku , jednak nikt mnie nie obmacywał ani nie okradł , czego się trochę obawiałam. W lokalnych autobusach byłam zawsze jedyną turystką co widocznie wzbudzało zdziwienie , zapewne ogólnie turyści używali tuk-tuk , autobusy które jadą 2h- 30 km , bez klimatyzacji i nieraz na stojąco , są naprawdę wielkim wyzwaniem dla cierpliwości i wytrzymałości , jednak na pewno warto , bo takich przeżyć nie będziemy mieć w Europie. Co do cen autobusów płaciłam ceny takie samy jak lokalni mieszkańcy . Jeśli jednak chodzi o tuk tuk czy taxi( zdarzyło mi się jechać taxi z lotniska Hambantota do Tissa) ceny mają mocno zawyżone , więc była to dla mnie naprawdę ostateczność i nieraz zdarzyło mi się im mniej grzecznie odpowiedzieć , iż nie jestem bogatą turystką z USA czy Niemiec i muszę szukać bardziej ekonomicznych opcji podróżowania..co wywoływało dość szyderczy uśmiech na ich twarzach.

    • Oj tak, kierowcy tuk tuków też nie raz zaleźli mi nieźle za skórę i chętnie to opiszę przy najbliższej okazji!
      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz! 🙂

  9. hej Haniu:) Bardzo podoba mi sie Twoje opisywanie szacunku do siebie samej i do innych kultur. Za tydzien przede mna wyprawa na SriLanke i powiem szczerze, doczekac sie nie moge!:) Super wszystko opisujesz i moje obawy zostaly rozwiane. Nie naleze do kobiet obnoszacych sie swoim atutami i nie prowokuje. Mam nadzieje, ze nie spotkam sie z nieprzyjemnymi zachowaniami ze strony mezczyzn. POzdrawiam z Singapuru, gdzie obecnie mieszkam!!

    • Hej Ago! Dzięki za komentarz! Miłego pobytu na Sri Lance, mam nadzieję, że Ci się spodoba!
      PS. Będę w Malezji od grudnia chyba przez 2-3 miesiące i zamierzam odwiedzić Singapur! Odezwę się!!! 🙂

  10. Dziewczyny, ja nigdy Nie bylam w podobnym kraju sama . Choc znam troche Azje, ale zawsze podrozowalam z kims. Na Sri Lanka Mislam jechac z moim partnerem , ale do wiedzialam sie wlasnie Ze Nie takiej kobiety szukal .. Postanowilam Wiec pojechac sama, moze Chce troche uciec . Czy to jest dobry kierunek Na ucieczke Od zycia? Jestem blonynka, ponoc atrakcyjna. Ludzie nawet w UK gap is sie Na mnie.

    • Hej Marta, przede wszystkim – nie uciekaj od życia. Gdziekolwiek pojedziesz zabierzesz je ze sobą, ze swoimi wszystkimi doświadczeniami. Ale uważam, że warto jechać solo, żeby spojrzeć na problemy z dystansu. A Sri Lanka jak najbardziej się do tego nadaje. Powodzenia! 🙂

  11. witam
    kolega poprosił mnie bym kupiła coś Polskiego dla jego rodziny z Sri Lanki .Może ty mi coś podpowiesz…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge