Kobiety nie są warte przygód?

Duma mnie rozpiera, że żyję z pasją. Że potrafię spakować się w plecak bez miliona ciuchów. Że potrafię zebrać się w sobie, żeby spędzić kilka dni na szlaku za kołem podbiegunowym bez zasięgu, lub żeby przejechać kilka tysięcy kilometrów autostopem, lub żeby zaufać obcym, którzy pokażą mi jak wygląda prawdziwe życie w dżungli.

Jestem dumna, że tworzę niesamowity katalog wspomnień, które kiedyś będę opowiadać swoim dzieciom i wnukom.

Ale najbardziej jestem dumna z tego, że jestem kobietą i chociaż potrafię chodzić w butach na obcasach, umiem też odrzucić ten europejski styl bycia i przez kilka tygodni podróżować bez makijażu, piorąc swoje ciuchy w studni (bo zwykle mam tylko kilka sztuk).

Dla przygody potrafię zrezygnować ze wszelkich wygód, które mam w domu. Bo wiem, że warto. Bo wiem, że żadne all inclusive mi tych wspomnień nie zagwarantuje.

I dlatego zaczęłam też organizować wyjazdy pod własnym szyldem, różne od masówek i all inclusive, skierowane do kobiet, które nie chcą podróżować same z plecakiem.

Ok, nie jest to zdobywanie szczytów i biegunów, ale nie chodzi o takie ekstremalne przygody. Jeśli ma się odpowiednie podejście to nawet zwykła włóczęga z plecakiem, jazda tuk tukiem, czy safari mogą być przygodą (szczególnie jeśli na co dzień nie mamy takich wrażeń). I ja to oferuję.

źródło: fotolia.pl

A kilka miesięcy temu dostałam takiego maila:

Mają państwo ofertę wyjazdu dla kobiet. Może warto przygotować coś dla mężczyzn. Mogę pomóc w organizacji wyjazdu do Afryki. Auto terenowe, jazda w terenie, drogi szutrowe, kaniony, wodospady, pustynia, parki narodowe z pełnym przekrojem zwierząt. Spanie na dachu samochodu, pełne wyposażenie biwakowe (profesjonalne). W razie zainteresowania proszę o kontakt.

Koniec maila. Dokładnie tak brzmiał, jest to kopiuj-wklej, nic tu nie zmieniałam.

Przeczytałam to i tylko ciężko westchnęłam. Bo mam wrażenie, że autor maila nie wie, że kobiety naprawdę potrafią zostawić obcasy w domu.

Pomijam fakt, że pan chyba za bardzo nie wczytał się w ideę wyjazdów, które organizuję. Tak naprawdę chyba tylko zobaczył część o małych grupach i backpackingu i stwierdził, że napisze, bo a nuż się uda!

A idea naszych wyjazdów jest zacna, oj, zacna jest!

Chodzi o to, że ja nie organizuję wyjazdów dla kobiet tylko po to, żeby poleżeć razem na plaży i poplotkować albo pójść na zakupy. Wiele osób niestety tak myśli, ba, nawet spotkałam się z jakimiś śmiesznymi poglądami, że chyba jestem radykalną feministką albo lesbijką, bo skupiam się tylko na kobietach (uwaga, słyszałam to tylko od panów).

Widzicie, sęk w tym, że wyjazdy organizuję dla wyższego celu.

Przyznaję i zresztą sami dobrze wiecie, że ja nie mam problemów z wyjazdami solo z plecakiem, jednak zdaję sobie sprawę, że są kobiety, które chciałyby spróbować takiego właśnie podróżowania, ale solo się po prostu boją, a towarzystwa do podróży za bardzo nie mają.

Mogłabym powiedzieć, że w takim razie sorry, takie jest życie. Ktoś tak podróżuje, a ktoś inny tylko marzy o takich podróżach. Zresztą nie chodzi nawet o marzenie, bardziej chodzi o spróbowanie, o chęć sprawdzenia się w nowej sytuacji.

Mogłabym powiedzieć ‘jestem sorry’ i dalej robić swoje.

I tutaj właśnie pojawia się idea, misja i zmienianie świata:

Nie dość, że tak nie mówię, to jeszcze wychodzę z propozycją: jedź ze mną, a może zobaczysz jak to wygląda, spodoba Ci się i może kiedyś odważysz się pojechać solo? A może nawet się nie spodoba, ale zdobędziesz doświadczenie, będziesz wiedzieć, co faktycznie Ci przeszkadzało, a co kiedyś było tylko uprzedzeniem.

ROZUMIEM, że nie każda kobieta odważy się podróżować sama i właśnie dla takich kobiet organizuję wyjazdy. Daję im możliwość zebrania fajnych wspomnień, których nie będzie na all inclusive.

A potem dostaję takiego maila i ręce mi opadają.

Wiecie o co mi chodzi? O to drugie zdanie: „Może warto przygotować coś dla mężczyzn”.

No, motyla noga, a dlaczego nie może brzmieć ono np.: Może warto przygotować babską wyprawę do Afryki?

Dlaczego według autora tego maila, a także pewnie wszystkich tych co nazywają mnie feminą lub proponują, żebym wzięła kilof i poszła do kopalni (serio, też to słyszałam), dlaczego według nich nie warto zorganizować czegoś dla kobiet?

Tu nie chodzi o warunki noclegowe, bo myślę, że znalazłoby się 5-10 kobitek, które chciałyby wybrać się na jeep trip wśród kanionów, wodospadów, na pustynię i safari. I nie przeszkadzałoby im spanie na dachu samochodu. (Proszę ujawnić się w komentarzu pod spodem, która by tak chciała! Niezobowiązująco! :D)

Nie przeszkadzałoby? Ba, byłyby zachwycone! Ja byłabym zachwycona takim pomysłem, ahoj, przygodo! I wiem, że nie jestem w tym osamotniona. Wiem, że bakcyl podróżowania i chęć przeżywania przygód i życia w ciekawy, nietypowy sposób to nie tylko moje cechy. Jest więcej takich kobiet, bo sama znam kilka!

Piszę ten tekst wracając z targów turystycznych w Berlinie i nie mogę się już doczekać nadchodzących miesięcy, bo nazbierałam kontakty do ludzi, którzy na Sri Lance pomogą mi zorganizować dwudniowe safari w Parku Narodowym Yala z noclegiem NA TERENIE parku! Zebrałam też mnóstwo informacji i kontaktów na temat wyjazdu do Izraela i Jordanii z nutką dreszczyku na pustyni Negev. (A czy Izrael i Jordania są przyjazne podróżującym kobietom dowiemy się już w drugiej połowie roku!) A wszystko to oczywiście z myślą o kobietach.

Dobra, nie jest to jeszcze Namibia i spanie na dachu jeepa. Ale dopiero zaczynam, dajcie mi trochę czasu na rozkręcenie się. (Właściwie to czy Sri Lanka jest gorsza od Namibii? Nie jest. Jest po prostu inna!) Bo głowa jest pełna pomysłów, jest zapał do pracy, jest motywacja. Będzie się kurczę działo!

Tak więc oto jest mój apel, dla każdego, kto mi powie, że przygody warto jest organizować dla mężczyzn, a nie dla kobiet:

Spadaj na bambus. Nie jesteśmy w niczym gorsze czy słabsze, jesteśmy zajebiste.

I wiecie co? Wiem, że warto organizować wyjazdy dla kobiet. Każda z nas, w każdym wieku, w każdym stanie cywilnym, dzieciata czy nie, KAŻDA z nas zasługuje na to, żeby spełniać swoje marzenia, próbować nowych rzeczy, zdobywać doświadczenie, przeżywać przygody.

Nie ma czegoś takiego, że NIE WARTO.

Jestem bardzo ciekawa Waszej (i pań, i panów!) opinii na temat przygód, babskich podróży i maila, który dostałam. Czy przez te wszystkie feminy i kilofy zaczęłam szukać dziury w całym, czy ciągle jest to temat, który bulwersuje wiele osób, kobiet szczególnie? Zapraszam do dyskusji w komentarzach pod tekstem!

24 odpowiedzi

  1. heh, Hania, jako kobieta zajmująca się programowaniem muszę zwalczać tego typy stereotypy cały czas. Taki już nasz los 😉 Po prostu zawsze kiedy robisz coś inaczej niż większość, musisz udowadniać, że masz do tego prawo i nie robisz tego gorzej niż inni. I nie dotyczy to tylko kobiet, ale też np. mężczyzn, którzy postanawiają wykorzystać urlop rodzicielski i przez pół roku zajmować się dzieckiem, gdy w tym czasie ich żony wracają do pracy. A co do maila, którego dostałaś: przynajmniej nie zwrócił się do Ciebie per Pan. Niektóre oferty pracy, które dostaję zaczynają się od “Witam Pana”… Zatem wiesz, girl power i rób swoje! 😉
    Magda ostatnio opublikował…Teneryfa 101: poradnik dla żółtodziobówMy Profile

    • Pan Magd? 😀
      Dokładnie, masz zupełną rację. Chyba żyjemy w kraju pełnym stereotypów i po prostu musimy się do tego przyzwyczaić.
      Na szczęście otrzymuję też pozytywne komentarze i to w przeważających ilościach!
      Dzięki za komentarz! 🙂

  2. To ja jestem pierwszą, która zgłasza chęć nocowania na dachu jeepa! Hania, a czy w wakacje też planujesz coś zorganizować? Śledzę Twoją stronę, szukam czegoś dla siebie, ale mam do dyspozycji tylko wakacje.

  3. Podoba mi się to, że organizujesz coś dla kobiet, uważam, że takich propozycji powinno być jak najwięcej.
    Ja często podróżuję sama w dosyć odległe miejsca i takich dziwnych komentarzy nie słyszę – przynajmniej nie wprost, to co kto mówi kiedy ja nie słyszę… kto to wie? 🙂
    Myślę, że po prostu niektórzy wolą mi tego nie mówić wprost 🙂

  4. Tak tak tak! Jesteśmy zajebiste i oczywiście, że wizja spania na dachu auta terenowego jak najbardziej mi się podoba! Trzymaj tak dalej, organizuj wyjazdy, jak wrócę z Azji i dojdę do siebie to może na jakiś się skuszę 🙂 I nie ma się co przejmować takimi panami. Dobrze, że po takim mailu powstał taki dobry tekst! 😉

  5. Mnie faceci się raczej boją. Większość wie, że jak wyskoczy z szowinistycznym tekstem, to mu się wgryzę w tętnicę 😉 Co śmieszne, nie jestem żadną wojującą feministką i wolałabym, aby to facet wkręcał żarówkę, a nie ja. Wracając do Twojego wpisu i wiadomości, jaką otrzymałaś, to szczerze mówiąc, zupełnie nie zwróciłabym uwagi na to w ten sposób, jak Ty. Nie odebrałabym tego aż tak szowinistycznie – może facet wyczuł, że skoro organizujesz wyjazdy dla kobiet i dobrze Ci z tym idzie, to może fajnie by było połączyć siły i zrobić coś dla facetów i tylko dla nich, takie coś jak wieczór kawalerski na wyjeździe 😉 Może szuka kontaktów, bo chciałby rozkręcić biznes i wysyła swoje wiadomości wszędzie, gdzie tylko pojawi się słowo “podróż”.

    Jak kiedyś prowadziłam blog o energii odnawialnej, to niejednokrotnie dostawałam zapytania o wykonanie projektu np. zbiornika na biogaz. Oczywiście waliłam głową w klawiaturę, bo wystarczyło tylko pomyśleć po uprzednim przejrzeniu kilku wpisów i wyciągnąć wnioski, że na pewno się tym nie zajmuję, a nie od razu klikać na podstronę “kontakt”…

    Choć równie dobrze możesz mieć rację, ale czy to oznacza, że za każdym razem masz tłumaczyć łopatologicznie, że kobiety też chcą podobnych przygód. Nie sobie myśli, co chce. Najważniejsze, że Ty robisz, co sobie wymyśliłaś i zaczęłaś skupiać wokół siebie kobiety, które rozumieją Twoją ideę.

    Mnie spanie na dachu w dżungli czy parku narodowym o tyle nie kręci, że nie trawię robali i tylko je bym sobie wyobrażała przez całą noc, dostając oczywiście prawie zawału…

    Izrael jest przyjazny dla podróżujących solo. Sama nie mam aż tak dużego doświadczenia, bo przez tydzień w ciągu dnia może i jeździłam sama, oczywiście pociągami i autobusami, które uwielbiam, ale zawsze wracałam do mieszkania znajomych, do których mogłam w razie czego zadzwonić. Natomiast znajoma sama spędziła tam trzy tygodnie i wspomina to jako wyjazd życia.

    No i znowu się rozpisałam 😉
    Monika ostatnio opublikował…Droga nr 90*My Profile

    • Ale to bardzo dobrze, że się rozpisałaś! 🙂
      Myślę, że masz rację, że pan po prostu słał do kogo popadnie. Na szczęście ja zdaję sobie sprawę z tego, że trzeba trzymać się swojego pomysłu, żeby osiągnąć sukces, więc nie zamierzam tego zmieniać! 🙂

  6. Hej z tej strony facet.
    z mojego ptk widzenia sprawa wyglada tak: to jest kwestia skali.
    Dlaczego nie ma takich wycieczek dla kobiet (albo jest ich malo) bo nie jezdzicie. Rynek popyt – podaz 🙁
    Znam jedna dziewczyne podrózujaca po swiecie a chlopow znacznie wiecej, a mam wiecej kolezanek niz kolegow (na szczescie:)
    Nawet na wycieczki po okolicy latwiej namowic faceta niz kobiete.
    Mam nadzieje, ze to sie bedzie zmienialo
    bo nie lubie jezdzic sam.
    Pozdrawiam
    Dzej

  7. Musze sie poniekad zgodzic z Dzej’em. Tez jestem facetem 😉 A to, ze mezczyzni podrozuja wiecej wynika rowniez z ‘odwagi’. Nie jestem zaskoczony, ze podrozuje wiecej osobnikow plci meskiej niz zenskiej. Dlatego tym bardziej: Super Hanna! 🙂

  8. Gooooo Hania! Trzymam kciuki za każda wyprawę! Pomysł jest mega!
    P.S. Kiedyś z Luśką na pewno dołączymy do jakiejś wyprawy (w końcu też kobitka 😉 )
    Aleksandra z urlopnaetacie.pl ostatnio opublikował…8 polaroidów z WiedniaMy Profile

    • Dzięki! 🙂
      Nie mam pojęcia czy kiedyś to podejście się zmieni, ale w sumie to my możemy zmienić nasze podejście do takiego gadania. I nie odbierać go jako irytujące, ale jako zabawne, że ktoś jest małej wiary, kiedy my możemy góry przenosić. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge