Jaskinie na świecie – WYBÓR BLOGERÓW

W Europie mamy mnóstwo ciekawych jaskiń, ale nie oznacza to, że musimy się tylko do nich ograniczać! Jakiś czas temu poprosiłam blogerów podróżniczych o wskazanie ciekawych jaskiń na świecie, które odwiedzili. Poniżej ich propozycje!

A może Wy też byliście w jakichś ciekawych jaskiniach na świecie, które możecie polecić innym? Jeśli tak, podzielcie się swoimi jaskiniami w komentarzach pod spodem! 🙂

Jeśli natomiast jeszcze nie widzieliście poprzedniego zestawienia jaskiń wg blogerów, to zapraszam do tekstu o jaskiniach w Europie!

Australia: Park Narodowy Springbrook

jaskinie na świecie
Natural Bridge, fot. Dorota Czerniakowska

Park Narodowy Springbrook składa się z czterech części, a “świecące robaczki” najlepiej obserwować w części Natural Bridge. Warto zwiedzić spektakularne wodospady w ciągu dnia, a nocą poszukać wspaniałych, niebieskich światełek na skalistych nawisach i sufitach. Wilgotne temperatury i gęsty baldachim Springbrook są idealnym miejscem dla larw muchówek Arachnocampa flava, jednego z ośmiu gatunków glowwormsów żyjących w Australii. Najlepiej odwiedzić Natural Bridge nocą między grudniem a marcem, aby zobaczyć te robaczki.

poleca Dorota Czerniakowska, blog Via Mundo, obserwuj na Facebooku!

Australia: Jaskinie Jenolan

jaskinie na świecie
Jaskinie Jenolan, fot. Darek Jedzok

Jenolan Caves to prawdziwa uczta dla miłośników podziemi. Kompleks kilkunastu jaskiń krasowych znajduje się w Górach Błękitnych, w odległości ok. 180 kilometrów na zachód od Sydney. Ten cud natury o długości 40 kilometrów jest w całości dziełem podziemnej sekcji rzeki Jenolan. Zanim odkryli go Europejczycy, Aborygeni omijali te miejsca, uważając je za siedzibę niebezpiecznych duchów. Od początku XX wieku zaczęli przyprowadzać tutaj swoich chorych pobratymców, których miała uleczyć podziemna woda o rzekomo cudownych właściwościach.

To najstarsze otwarte jaskinie na świecie, według oceny geologów liczą sobie aż 340 milionów lat. Każda z nich czaruje przy tym na swój własny, niepowtarzalny sposób – można w nich zobaczyć podziemne wodospady i jeziora, olbrzymie sale ze stalaktytami i stalagmitami oraz niezliczone formacje przypominające sceny z obrazów Salvadora Dalego. Obejrzenie najważniejszych lokacji zajmie Wam dzień, ale jeżeli macie więcej czasu, to na zwiedzanie wszystkich części kompleksu warto poświęcić cały weekend.

polecają Darek i Zosia Jedzok, blog Przedeptane, obserwuj na Facebooku!

Filipiny: Park Narodowy Rzeki Podziemnej

PN Rzeki Podziemnej, fot. Jola Wicińska

Podziemna rzeka na wyspie Palawan jest nazywana również Parkiem Narodowym Podziemnej Rzeki Saint Paul. Cały park ma aż 22 202 ha powierzchni!!

Dla Filipińczyków jest jednym z najbardziej cenionych miejsc. Wpisana została na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i zaliczona została do 7 Cudów Świata. Znajduje się ona w regionie Mimaropa, 76 km od miasta Puerto Princessa.

Cała trasa podziemną rzeką Cabayugan i ma aż 8,2 km, z czego 4,2 km jest udostępnione dla turystów.  Przepłynięcie zajmuje ok. 60 minut. To sprawia, że jest najdłuższą żeglowną podziemną rzeką na świecie. Początek jaskini nazywany jest jako Daylight Hole i mierzy do 60 m wysokości oraz 100 m szerokości. Od wejścia kanał staje się węższy a na koniec rzeka uchodzi bezpośrednio do Morza Południowochińskiego w zatoce Saint Paul, które jest największym podziemnym ujściem rzeki na świecie.

W jaskini występują stalaktyty, stalagmity oraz inne formacje skalne np. egg shape rock. Powstały one w późnym oligocenie i wczesnym miocenie, datuje się je na 20 milionów lat!!!  

poleca Jola Wicińska, blog: Jola solo trips, obserwuj na Facebooku!

Filipiny: jaskinie w Sagadzie

jaskinie w Sagadzie, fot. Magda Krychowska

Filipińska Sagada słynie przede wszystkim z wiszących trumien, jednak będąc tam warto zwiedzić pobliskie jaskinie. Wstęp wyłącznie z przewodnikiem, którego trzeba wynająć w informacji turystycznej w centrum Sagady.

Ja wybrałam tzw. Cave Connection czyli jaskinię Lumiang oraz Samaguing. Przy wejściu witają nas 300 letnie trumny. Chwilę później zastanawiałam się czy nie dołączę do tych nieboraków.

Co jest ważne? Aby wybrać odpowiedniego – czytaj dużego 😉 przewodnika, gdyż bardzo często musi on nas asekurować. Nie warto brać z sobą plecaka lub aparatu. W jaskini czeka nas przeciskanie sie przez wąskie otwory skalne, wspinanie się po linie. Czasem trochę mrozi krew w żyłach, bo asekuracji brak, a za nami przepaść.

Oprócz ekstremalnej strony jaskinia ma też piękne oblicze.  Spotkamy tu żółwia, zamek, pudding, tarasy ryżowe i inne ciekawe formy skalne. Jest też podziemne jezioro.

Jednak w mojej pamięci pozostanie jako symbol wielkiej wygranej ze swoimi słabościami. Lubicie ekstremalne doznania? Nie możecie jej przegapić.

poleca Magda Krychowska, blog: Okiem Maleny, obserwuj na Facebooku!

Gruzja: Jaskinia Prometeusza

Jaskinia Prometeusza w Gruzji to jedna z największych jaskiń jakie w życiu odwiedziłam. Położona jest ona zaledwie pół godziny jazdy od nudnawego Kutaisi. Swoją nazwę zawdzięcza greckim micie o Prometeuszu, który wykradł bogom ogień i za karę został przykuty do gór Kaukazu.

Jaskinia wewnątrz oświetlona jest w taki uroczy wschodnio-kiczowaty (to moja prywatna opinia) sposób: nie tylko na złoto, jak w większości jaskiń, ale kolory zmieniają się na fioletowy, czerwony, niebieski, zielony… A z głośników płynie muzyka klasyczna. Przyznam, że efekty te trochę rozpraszają przy odbiorze jaskini i nie widać dokładnie szaty naciekowej (to też tylko moja prywatna opinia).

Ale Jaskinia Prometeusza mimo to robi ogromne wrażenie, bo sama po prostu jest ogromna i piękna, i na pewno warto się tutaj wybrać. Zwiedzanie jaskini można zakończyć rejsem po podziemnym jeziorze. (Dodatkowo płatne przy kupnie biletu wstępu do jaskini.)

polecam ja, Hana 🙂

Indonezja: Jaskinia Jomblang

Jaskinia Jomblang, fot. Emi Smolka

Goa (czyli jaskinia) Jomblang znana jest przede wszystkim dzięki tzw. „light of God” – promieniom słońca wpadającym do jej wnętrza przez otwór w jednej ze ścian. Wejście do niej jest ukryte – aby tam dotrzeć, trzeba najpierw zjechać na linie kilkadziesiąt metrów.

Jaskinia ma mroczną historię – w latach 70’ była miejscem masowego mordu indonezyjskich komunistów, byli tu zrzucani w przepaść.

poleca Emilia Smolka, blog: Emi w drodze, obserwuj na Facebooku!

Laos: jaskinia Kong Lor

jaskinie na świecie
Kong Lor, fot. Ola Wysocka

Wyobrażaliście sobie kiedyś Hades? Aby dostać się do mitycznej krainy zmarłych należało przeprawić się przez rzekę Styks na łodzi prowadzonej przez Charona. Od kiedy będąc w podstawówce przeczytałam opis tego mrocznego miejsca, jego obraz wyrył się w mojej pamięci niczym wspomnienie. Ku mojemu zdziwieniu, ponad 20 lat po lekturze Mitologii greckiej Parandowskiego, stanęłam u wrót Hadesu.

Kong Lor w środkowym Laosie to wapienna jaskinia krasowa o długości siedmiu i pół kilometra, wysokości dochodzącej do 100 metrów i szerokości do 90 metrów. Przepływa się przez nią niewielkimi łodziami motorowymi. Przez większość czasu płynie się w całkowitych ciemnościach, modląc się w duchu, by nie wpaść na skały albo na łódź płynącą z naprzeciwka. Mniej więcej w połowie drogi czeka nas przystanek – kilkadziesiąt metrów ścieżki między stalaktytami, stalagmitami i stalagnatami zadowoli każdego wielbiciela krasowych dzieł natury.

Jaskinia, sama w sobie będąca miejscem wartym odwiedzenia, jest świetnym przykładem na to, że droga jest czasem ważniejsza od celu. Kong Lor leży bowiem na skuterowej Pętli Thakek. I choć jaskinia mocno wryła nam się w pamięć to z tego tygodnia na skuterach i tak najlepiej wspominamy drogę – widoki, wiatr na twarzy i kilometry uciekające pod kołami naszych jednośladów. Ale to już zupełnie inna historia…

poleca Ola Wysocka, blog: 8 stóp, obserwuj na Facebooku!

Liban: Jeita Grotto

jaskinie na świecie
Jaskinia Jeitta, fot. flickr.com CC

Jaskinia Jeitta (Jeita Grotto) to jedno z najpiękniejszym miejsc, jakie zapamiętałem z Libanu. Odkryta w XIX wieku, jest częścią olbrzymiego systemu korytarzy, z których poznano łącznie prawie 10 km. Dla zwiedzających otwarte są jednak obszary leżące blisko pod powierzchnią ziemi.

Krasowa, wapienna jaskinia to nie ciasne korytarze i ciemność, jakie znamy z tatrzańskich „dziur”. Pod olbrzymimi sklepieniami sal zmieściłby się niekiedy wielopiętrowy budynek. Fantastyczne formy skalne są dobrze chronione, można je obserwować jedynie idąc wyznaczonymi chodnikami. Staranne podświetlenie podkreśla rzeźbę jaskini, sprawiając niesamowite wrażenie. Całkiem uczciwie – nie widziałem nic, co dorównywałoby temu cudowi podziemnego świata.

I tylko trochę żal, że wspomnień nie można zabrać na zdjęciach. Jaskinia jest jednak ważnym źródłem utrzymania lokalnej społeczności i znaczącą pozycją w budżecie libańskiej turystyki. Fotografowanie jest ściśle zabronione, a na wejściu oddajesz aparat i telefon do depozytu. Piękno jaskini, choć niezwykłe, musisz więc zabrać ze sobą w pamięci.

poleca Łukasz Supergan, blog: lukaszsupergan.com, obserwuj na Facebooku!

Nowa Zelandia: Cave Stream

Cave Stream, fot. Łukasz Kocewiak

Potrzebna będzie czołówka lub latarka, kask, ciepła odzież syntetyczna, wygodne buty oraz determinacja i gotowość zamoczenia się aż po pas w wodzie. 594-metrowa jaskinia w Cave Stream Scenic Reserve położona jest ok 90 km na północny zachód od Christchurch. Znajduje się tuż przy trasie na Zachodnie Wybrzeże, prowadzącej przez Arthur’s Pass.

Przez jaskinię przepływa strumień, gdzieniegdzie rozciągający się na całą szerokość dna, więc praktycznie całą trasę pokonuje się brodząc po kolana lub wyżej w lodowatej górskiej wodzie. Bajeczne formy krasowe, okapy, niecki, maleńkie komnaty i progi z rwącym strumieniem – tego należy się spodziewać.

Należy posiadać pewne doświadczenie przed wejściem do jaskini, gdyż były przypadki śmiertelne wśród nieprzygotowanych odpowiednio turystów. Przed wejściem do jaskini należy sprawdzić poziom wody i po żadnym pozorem nie wchodzić, jeżeli woda jest mętna i pieniąca się. Koniecznie też należy zabrać zapasowe baterie do niezawodnego i silnego źródła światła.

poleca Łukasz Kocewiak, blog Kartka z podróży, obserwuj na Facebooku!

Nowa Zelandia: Waitomo Cave

Waitomo Cave, fot. flickr.com CC

Załóż kask i weź latarkę na wycieczkę po Waitomo Cave, prawdopodobnie najlepszym miejscu na świecie na zlokalizowanie tzw. “świecących robaczków”. W położonej na Północnej Wyspie Nowej Zelandii jaskini zwiedzający zejdą 45 metrów pod ziemię, żeby zobaczyć setki tysięcy owych błyszczących owadów, które lokują się w sufitach wapiennych jaskiń liczących 30 milionów. Te robaczki to poczwarki muchówki z gatunku Arachnocampa luminosa i żyją w jaskini dzięki jedwabnej sieci, którą rozciągają pod sufitem i niżej, aby złapać w nią swoją ofiarę. Sufit jaskini  to zapierający dech w piersiach widok dzięki tysiącom jasno świecących plamek, które wyglądają niczym niebo pełne gwiazd.

poleca Dorota Czerniakowska, blog Via Mundo

USA, Nowy Meksyk: Carlsbad Caverns

Carlsbad Caverns, fot. Ola Wysocka

Pod koniec XIX wieku 15-letni Jim White włóczył się po okolicy. Nagle zobaczył stado nietoperzy, które niczym lawa wystrzeliło z pustynnego wzgórza. Odnalazł miejsce, z którego wyleciały – wielką i głęboką dziurę, w której aż wrzało od trzepotu małych, czarnych skrzydełek. Wrócił tam kilka dni później, uzbrojony w liny, toporek, lampę naftową i drabinę, i rozpoczął eksplorację miejsca, które jakieś 40 lat później zostało Parkiem Narodowym Carlsbad Caverns.

Drogę z powierzchni do wnętrza jaskini można pokonać o własnych siłach, na szczęście jest też opcja dla leniwych. A że lenistwo jest stare jak świat, to już w 1932 roku, dwa lata po utworzeniu parku narodowego zbudowano szyb z dwiema windami. 750 stóp (czyli +/- 225 metrów) w głąb ziemi pokonuje się w ciągu niecałej minuty, co, trzeba przyznać, robi wrażenie nie mniejsze niż same jaskinie.

Park składa się z 83 jaskiń. Wśród nich jest na przykład nie udostępniona zwiedzającym Lechuguilla Cave – jedna z najdłuższych i najgłębszych poznanych przez człowieka jaskiń na świecie. Jednak nawet bez niej jest co oglądać. Najważniejszym punktem programu jest Big Room – ogromna, naturalna sala, długa na ponad kilometr, szeroka na prawie 200 metrów i wysoka na prawie 80 metrów. Przez Big Room prowadzi podziemny szlak o długości ponad kilometra, na który trzeba zarezerwować około 1,5 godziny.

Jedyny problem z Carslbad Caverns jest ich lokalizacja – są pośrodku… niczego. To okolica, w której nawet kosmici potrafili zabłądzić i rozbić swój statek pod pobliskim (ledwie 150 km) Roswell. Dla tak niesamowitych jaskiń warto jednak nadłożyć trochę drogi i spędzić dzień wśród nowomeksykańskich pustkowi.    

poleca Ola Wysocka, blog 8 stóp

4 odpowiedzi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge