Jak Hania obcych języków się uczyła

Całe życie uczyłam się języków obcych w ławce. Szkoła, kursy, szkoła, kursy. Moim marzeniem ze względu na podróże, a później także świadomym celem, który postawiłam sobie, żeby spełniać wymogi stawiane przez ciągle zmieniający się rynek w branży turystycznej, było posługiwanie się niemieckim i rosyjskim na poziomie co najmniej średniozaawansowanym w obydwu przypadkach.

Ponieważ akurat oferta języków obcych poza angielskim w moim rodzinnym mieście jest bardzo okrojona, musiałam zainteresować się kursami, które oferuje Warszawa. Zarówno ceny jak i perspektywa spędzenia w ławce kilku godzin wieczorem (powiedzmy, że kurs z jednego języka by się odbywał 2 razy w tygodniu po 1,5 godziny) nie nastrajały mnie optymistycznie. Do tego jeszcze dojazdy do stolicy, czyli kolejne 2h wycięte z dnia…

Potem dostałam pracę w biurze TUI, a że była to praca zmianowa i co drugi tydzień miałam na wieczór, naukę języków na kursach musiałam odłożyć, a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało.

W pewnym momencie wkurzyłam się na siebie bardziej niż na niesprzyjające warunki:
– Chcesz ciągle siedzieć i narzekać, że nie masz jak uczyć się języków obcych? Weź się wreszcie w garść i po prostu to zrób! Czy naprawdę potrzebny ci jest kolejny kurs, na którym będziesz się uczyć mniej lub bardziej efektywnie, wyłożysz na niego sporo kasy, a zanim dojdziesz do wyznaczonego poziomu minie kilka lat? Tego chcesz?

Nie. Nie chcę tego. Zaczęłam się zastanawiać co mogę w takim wypadku zrobić i nagle pojawiła się w mojej głowie taka myśl:  czy byłabym w stanie nauczyć się tych języków sama?

Na angielski zaczęłam chodzić, kiedy miałam 5 lat, a skończyłam go w wieku 24 lat. Miałam co prawda ze 2 lata przerwy po maturze, ale jakby nie było – spędziłam na kursach językowych jakieś 17 lat. 17 lat w ławce, gdzie moja motywacja pochodziła od nauczyciela, który zadawał pracę domową i robił testy. Można powiedzieć, że właściwie całe życie spędziłam w ławce, zresztą jak każdy z nas. Czy jestem w stanie teraz nauczyć się sama pomimo życiowego doświadczenia, gdzie nauka raczej była przykrym obowiązkiem? Czy jestem w stanie skutecznie się motywować i wymagać sama od siebie tego, czego wymagał ode mnie nauczyciel?

Zaczęłam się zastanawiać, nawet chwilę wątpić. W końcu całe życie słyszałam, że jak się Hanka nauczy, to Hanka ma piątki, problem w tym, że Hance się nie chce. Zdałam sobie sprawę, że oni wszyscy – rodzice i nauczyciele – nie sprawili, żeby Hance się chciało. A Hanka zawsze była takim typem, że uczyła się tego co było ciekawe i sprawiało przyjemność, a nie tego, co kazali. Może gdyby moja nauczycielka od fizyki sprawiła, że fizyka byłaby dla mnie interesująca i zrozumiała, bym z łatwością dostawała piątki. Ale ona tego nie sprawiła, więc fizyka była zawsze dla mnie katorgą.

Znacie to?

Rodzice i nauczyciele nie sprawili, żeby mi się chciało. Najlepiej było powiedzieć, że ktoś jest leniem. Ale od tamtego czasu minęło już trochę lat i mam większą świadomość siebie. Wtedy musiałam się uczyć, teraz chcę. A skoro chcę to sukces jest w zasięgu ręki.

materiały od babci 🙂

Przekopałam internet i zebrałam kilka e-booków o samodzielnej nauce języków obcych oraz o motywacji. Zgłębiłam temat i po prostu zaczęłam działać. Zamówiłam podręcznik do rosyjskiego, zabrałam kilka mojej babci, która była nauczycielką rosyjskiego (te podręczniki uczą mnie o Związku Radzieckim :D), odkopałam wszystkie moje materiały z niemieckiego. Na początku przygotowałam się psychicznie, rozpaliłam swoją motywację takimi technikami:

CEL: umieć język niemiecki/rosyjski co najmniej na poziomie B2, zdobyć certyfikaty potwierdzające znajomość obu języków na tym poziomie. Po co? Żeby posługiwać się rosyjskim i niemieckim swobodnie za granicą, czytać książki i blogi w tych językach, dostać wpisy do legitymacji pilota wycieczek i dzięki temu zwiększyć swoje kompetencje oraz szanse na rynku pracy.

Potem wyobraziłam sobie siebie i jak się czuję, kiedy osiągam cel, a jak, kiedy mi się to nie udaje. Pozytywną wizję zapisałam na pierwszej stronie mojego dziennika nauki, żeby podsycać nią ogień mojej motywacji, kiedy ten przygasa.

A własnie, dziennik nauki. Piszę w nim codziennie co zrobiłam danego dnia, jeśli chodzi o naukę. To może być numer strony z podręcznika, piosenka, którą przetłumaczyłam i której tekstu się nauczyłam, tytuł artykułu, który przeczytałam (to z niemieckiego, bo na razie z rosyjskiego tylko uczę się pisać i słucham piosenek). Codziennie poświęcam 15-20 minut na każdy język, bo tyle mózg jest otwarty na chłonięcie ich. W ciągu trzech tygodni wyrobiłam w sobie nawyk poznawania języków obcych. Teraz, kiedy jednego dnia odpuszczę, czuję się tak, jakbym nie umyła zębów, jakby jakaś naturalna czynność nie została zrobiona. To jest własnie siła nawyku.

IMG_3190

Czy uczę się efektywnie? Tę wiedzę ciągle zgłębiam. Każdy jest inny i ma swoje sposoby na naukę. Mi najbardziej pasuje czytanie i słuchanie. Jestem w tym dużo lepsza niż w regułkach gramatycznych, więc większość moich ćwiczeń polega na czytaniu na głos, powtarzaniu za lektorem i słuchaniu piosenek (bo jest rytm i rym, a to też ułatwia). Poza tym ja uwielbiam brzmienie języków obcych, dlatego się nimi otaczam.

Nie wszystko rozumiem, ale kiedy dziecko uczy się mówić, też nie wszystko rozumie. Po prostu otoczone jest swoim ojczystym językiem, dlatego jest w stanie go opanować. Przyjęłam tę taktykę. Co tam, jeśli nie rozumiem. Osłuchuję się z tym po prostu.

W tym wszystkim jest jeszcze jedna korzyść: coraz więcej wiem na temat samodzielnej nauki języków obcych. Nie zamierzam tego zostawiać dla siebie, jak już będę wystarczająco obeznana z tematem, zamierzam podzielić się nim z osobami, które także zainteresowane są samodzielną nauką języków. Siła naszego umysłu jest niesamowita, tylko trzeba wiedzieć, jak ją wykorzystać.

Szkoda, że szkoła nie uczy jak UCZYĆ SIĘ. Gdybym 10 lat temu wiedziała to, co wiem teraz chyba nazywana bym była geniuszem. A tak byłam leniem. Czy traktuję to jako porażkę? Nie. To informacja zwrotna, która pozwala wyciągnąć wnioski i zweryfikować zachowania. Wniosek: nie wiedziałam jak się uczyć efektywnie i męczyłam się wkuwając, więc efekty były raz lepsze, raz gorsze. Teraz wiem jak się uczyć, więc efekty będą tylko lepsze.

Koniec na dzisiaj, idę trochę popisać w cyrylicy. A potem sobie pośpiewam po niemiecku. A na koniec przeczytam artykuł z Lonely Planet Magazine. W życiu bym nie pomyślała, że nauka będzie mi sprawiać tyle radości! 🙂

7 odpowiedzi

  1. Widzę, że nie tylko ja “chcę” nauczyć się języków obcych i bardzo dobrze. Świeżo po maturze również wdrążyłam u siebie ten nawyk nauki języków obcych. Piszę bloga w języku angielskim, żeby sprawdzić siebie, czy mój język jest na tyle komunikatywny aby rozmawiać bez żadnych przeszkód. Powoli zaczynam wdrążać w życie język niemiecki i japoński. Ze względu na długie wakacje, prawdopodobnie uda mi się osiągnąć dość ciekawe rezultaty, jeżeli będę bawiła się tymi językami.
    Mój nauczyciel z liceum nauczył mnie jak podchodzić do języków obcych. Nie tak jak większość proponuje “masz tu podręcznik dziecko i się ucz”. Raczej w stylu “poszukaj to co Cię interesuje, poczytaj o tym w tym języku, staraj się później o tym powiedzieć, a na końcu w danym tekście wyciągnij wnioski gramatyczne i zacznij używać nowych struktur gramatycznych, odwołując się do “klisz” zawartych w danych tekstach”. Ułatwia życie niesamowicie. 🙂
    Trzymam kciuki za Twoją naukę. Oby wszystko było po Twojej myśli. 🙂

    Pozdrawiam gorąco!

    • Mój blog w języku angielskim rozwija się bardzo, bardzo powoli, bo ostatnio kilka projektów zawraca mi głowę. Ale muszę przestać szukać wymówek i po prostu się za niego zabrać, ot co. 🙂
      U mnie w szkole niestety panowało zawsze podejście “masz podręcznik i się ucz”, dlatego własnie moja przerwa w niemieckim trwała ze 3 lata, a rosyjskiego zaczęłam się uczyć dopiero teraz. Kiedyś już miałam zacząć uczyć się sama, ale usłyszałam, nie pamiętam od kogo, że “przecież ja nie jestem w stanie samodzielnie opanować język obcy”. Wtedy bardzo skutecznie podcinało mi to skrzydła. Dzisiaj kieruję się starym chińskim przysłowiem: osoba, która twierdzi, że coś nie może być zrobione, nie powinna przeszkadzać tej, która własnie to robi.
      Niemiecki i rosyjski to dopiero początek. Nauka języków sprawia mi wielką frajdę i na pewno jeszcze jakiś (jakieś? 😉 ) opanuję.
      Pozdrawiam i też trzymam kciuki za Twoje języki! 🙂

  2. Ja też stwierdziłam, że nauczę się hiszpańskiego sama, ucząc się jak dziecko – czyli słuchając i powtarzając. Naukę gramatyki z książek sobie odpuściłam w pierwszych miesiącach. Efekt? Gdy po 3 miesiącach wreszcie zapisałam się do szkoły językowej, od razu trafiłam do grupy B1, tej średniozaawansowanej! Okazało się, że właśnie to osłuchanie się z językiem było kluczem, gramatykę bezwiednie się przyzwoiło. Dziwne, ale skuteczne! Kto by pomyślał 😀 A w szkole non stop gramatyka i gramatyka, która tylko zniechęca i nie widać efektów. Sukcesów w nauce!

    Co do nauki rosyjskiego, polecam stronę http://learnrussian.rt.com/lessons/. Ja od sierpnia wracam do nauki tego języka i już nie mogę się doczekać 😀

    • Dzięki za linka, będę korzystać z tej strony regularnie, bo bardzo mi się podoba! 🙂
      Ja słucham, powtarzam, oglądam filmy i śledzę teksty piosenek. Czasem kompletnie nic nie rozumiem, ale to i tak świetny sposób. A z książek na razie ćwiczę tylko pisanie w cyrylicy i czytanie. Co prawda przerobiłam już cały alfabet (jak w przedszkolu :D), ale teraz czas sięgnąć po ten sam materiał ze starych, sprawdzonych, porządnych podręczników z lat 70-tych. Tak żeby sobie utrwalić i przyswoić podstawowe zwroty. 🙂
      Ja wciąż jeszcze na A1, ale i tak widzę, że w niecałe dwa miesiące przerobiłam więcej materiału niż na kursach w tym samym czasie.
      Tobie również sukcesów! 🙂

  3. To prawda, bez motywacji i ustawienia sobie celu (i jego wizualizacji) każdy zapał stanie się w końcu słomianym…

    Ze swojej strony miałem kiedyś zacięcie do angielskiego przed maturą (3 miesiące – CODZIENNIE 30 min CNN, jeden artykuł z prasy brytyjskiej, powtarzanie słówek z podręcznika – 20 minut.)

    Postęp był ogromny…no ale matura zdana i…motywacja odpadła ;(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge