Erywań z odzysku

Tbilisi nam się ogólnie podobało, jeśli chodzi o architekturę, ale ponieważ było głośne i chaotyczne, chcieliśmy stamtąd wydostać się jak najszybciej. Obawialiśmy się, że Erywań będzie tak samo męczący, a tu… niespodzianka! W życiu nie pomyślałabym, że stolica Armenii tak nam się spodoba, szczególnie jeśli chodzi o porządek i dbanie o miasto!

Mowa oczywiście o porządku na sposób wschodni, chociaż Erywaniowi bliżej do Europy niż do Azji. Co mnie jednak najbardziej zdziwiło po kilku dniach pobytu tam, to bardzo mała ilość grafitti, murali itp. Większość z nich jest raczej w podziemnych przejściach czy małych podwórkach, ale i tak jest ich bardzo mało. Albo ja miałam pecha.

w podziemnym przejściu
schody na jednym z blokowisk

W Erywaniu jest za to mnóstwo pomników. Są rzeźby klasyczne, przedstawiające ważnych Ormian, ale mi dużo bardziej przypadły do gustu nietypowe i dość nowoczesne rzeźby, których najwięcej było w pobliżu Kaskad, czyli najlepszego punktu widokowego na Ararat.

głowa i ryba

imbryk z bluszczem, idealny do ogródka

skok antylopy

Ale największe wrażenie zrobiły na mnie rzeźby z odzysku!

byk z części silnika
hm… człowiek z laską? :D
lew z opon!

A kogo nie zachwycają grafitti czy rzeźby może wybrać się na pokaz woda-światło-dźwięk, który odbywa się w sezonie codziennie o 21.00 na Placu Republiki. I to nie raz! Bo repertuar codziennie może być inny. My trafiliśmy akurat na muzykę klasyczną, ale znajomy widział też pokaz fontann do klasyki rocka i muzyki filmowej. I twierdzi, że muzyka klasyczna wypada najlepiej.

Ten wpis to tylko przedsmak Erywania, o którym opowiem Wam następnym razem. Bo zakochałam się w tym mieście i zamierzam Wam je bardziej przybliżyć! 🙂

Jedna odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge