Duomo – największy skarb Mediolanu

Duomo di Milano. Największa gotycka katedra na świecie. Architektoniczne dzieło sztuki. Kto był w Mediolanie, a nie był w katedrze, ten tak naprawdę nie był w tym mieście. Bo właściwie wszystko inne w Milano można sobie odpuścić. Wszystko, ale nie Duomo.

Uwielbiam architekturę. Nie znaczy to oczywiście, że podoba mi się wszystko. To trochę jak z jedzeniem. Świetna w smaku i do tego ładnie podana potrawa nas zachwyca, coś innego jest po prostu w porządku, a na coś jeszcze innego zupełnie nie chcemy patrzeć.

Dla mnie Duomo było potrawą serwowaną w restauracji, która może poszczycić się trzema gwiazdkami Michelin. Imponująca zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz. Jej ogrom, szczególnie kiedy stoi się pod ogromnymi kolumnami podtrzymującymi sklepienie sprawia, że człowiek czuje się taki malutki i nic nieznaczący. Siedziałam więc sobie, taka drobinka, na ławce, podziwiałam detale i słuchałam koncertu organowego, co było wisienką na torcie. Nigdzie indziej organy nie brzmią tak cudownie, jak wśród zimnych murów katedr i kościołów.

I tylko trochę przeszkadzały mi grupy turystów ze wschodniej Azji, którzy są wszędzie. Dobrze, niech będą, każdy ma prawo zwiedzać. Za to bardzo przeszkadzała mi w tej grupie para nastolatków, którzy do zdjęcia składali ręce do modlitwy i robili przy tym słodki dzióbek…

Ale wróćmy do Duomo.

Budowę rozpoczął w 1386 roku książę Gian Galeazzo Visconti, doskonały władca, pod którego rządami miasto osiągnęło szczyt swojej potęgi. Był osobą bardzo ambitną i chciał podążać za najnowszymi trendami panującymi w Europie. Do budowy katedry zatrudnił architektów, rzemieślników i rzeźbiarzy z całego kontynentu, dlatego wiele detali różni się od siebie stylem. W jednym momencie figury i statuy przygotowywało 300 artystów!

Katedrę budowano z cegieł, ale z zewnątrz wykładano ją różowym marmurem, który specjalnie do tego celu sprowadzano z Alp. Ciężkie bloki kruszcu wciągano na duże wysokości za pomocą specjalnych dźwigni, co w tamtych czasach było rozwiązaniem, które bardzo przyspieszało prace budowlane. Ale projekt był tak ogromny, że w momencie śmierci księcia bryła świątyni była gotowa tylko w połowie. Zmieniające się przez lata władze i wykonawcy projektu, a także ogrom i koszty przedsięwzięcia sprawiły, że budowa ciągnęła się przez prawie 600 lat!

Dopiero Napoleon Bonaparte kazał przyspieszyć budowę katedry i kiedy w 1805 roku fasada budowli była gotowa, koronował się w niej na Króla Italii. Jednak prace wykończeniowe trwały nadal. Przyjęto, że dopiero rok 1965, w którym udostępniono ostatnie drzwi, jest oficjalną datą ukończenia Duomo (chociaż ciągle jeszcze trwały prace nad rzeźbami). Podobno mieszkańcy Mediolanu tak przywykli do robót budowlanych przy katedrze, że kiedy ogłoszono jej ukończenie, padła propozycja, żeby kosciół rozebrać i zacząć budowę od początku…

Duomo di Milano jest największą gotycką świątynią na świecie  ale ponieważ budowana była przez pięć wieków, zawiera także elementy renesansowe, barokowe i klasycystyczne. Mierzy 157 m długości  92 m szerokości i – chociaż trudno w to uwierzyć – może pomieścić nawet 40 tysięcy osób! Także znajdujące się tu witraże zaliczane są do jednych z największych, jakie kiedykolwiek powstały. Większość z nich przedstawia sceny biblijne i pochodzi z XIX wieku.

Przy głównym wejściu do katedry stoi baptysterium z IV wieku (trochę przypomina wannę), w którym w 387 roku św. Ambroży dokonał chrztu św. Augustyna.

W całym budynku znajduje się 3 400 statui, z czego 700 wykonane jest z marmuru. Znajdują się one nawet w najbardziej ukrytych miejscach, gdzie nikt by się ich nie spodziewał. Najbardziej charakterystyczną i dramatyczną rzeźbą jest ta dłuta Marco d’Agrate’a przedstawiająca św. Bartłomieja obdartego ze skóry, którą jest przepasany (na prawo od ołtarza, stojąc do niego twarzą). Poruszające przede wszystkim są detale mięśni i ścięgien, co bardzo dobrze widać na tym zdjęciu.

Także w prawym transepcie znajduje się XVI-wieczny marmurowy grób Giacoma di Medici, brata papieża Piusa VI, a w prawej nawie na uwagę zasługują sarkofagi arcybiskupów i Marco Carelliego – fundatora, który podarował 35 000 dukatów na przyspieszenie budowy katedry.

Natomiast w lewym transepcie stoi pięciometrowy, brązowy kandelabr Trivulzia, dzieło XII wiecznego złotnika. Warto rzucić okiem na podstawę, która ozdobiona jest motywami winorośli, warzyw i fantastycznych zwierząt.

W katedrze znajdują się także trzy ołtarze autorstwa Pellegrino Tibaldiego, który tworzył w XVI wieku.

Bardzo ciekawe jest prezbiterium z organami, co się bardzo rzadko zdarza – zazwyczaj umieszczane są one nad wejściem do świątyni. Czerwona lampka nad apsydą wskazuje miejsce, gdzie przechowywana jest jednak z najważniejszych relikwii znajdujących się w katedrze – jeden z gwoździ, którymi Chrystus był ukrzyżowany. Gwóźdź co roku jest pokazywany wiernym podczas święta Podwyższenia Krzyża

Organy, które możemy podziwiać obecnie, zostały zrobione na polecenie Benito Mussoliniego. Składają się na nie 5 klawiatur i 15 350 piszczałek podzielonych na 180 głosów.

Osobom szczególnie interesującym się historią polecam kryptę św. Karola Boromeusza, kardynała z XVI wieku, mieszczącą się pod prezbiterium. W pobliżu znajduje się skarbiec, gdzie zgromadzone są m.in.: naczynia i szaty liturgiczne oraz bizantyjskie rzeźby z kości słoniowej.

Ale największą atrakcją katedry jest dach. Szczególnie, jeśli jest ładna pogoda! Nie tylko widać stamtąd całą panoramę miasta, ale też Alpy! Wejście schodami kosztuje 7 euro (nie jest męczące), a wjazd windą 10 euro. Bilety można nabyć w informacji turystycznej za katedrą, po prawej stronie.

Na dachu znajduje się 135 sterczyn (wieżyczki w architekturze gotyku) zakończonych kwiatonem i rzeźbą. Pełnią one nie tylko rolę dekoracyjną, ale też odciążają przyporę i zapewniają stateczność budowli. Rzeźby na zwieńczeniu sterczyn mają po 3-4 m wysokości  ale z ziemi wyglądają jak zapałki. Największą rzeźbą jest złocona figura Madonny, zwana La Madonnina. Mierzy ona 4,16 m wysokości i znajduje się na wieżyczce na skrzyżowaniu nawy głównej i transeptu. Ponadto na dachu znajduje się też 96 gargulców w różnych fantastycznych postaciach.

Chyba od początku istnienia katedry nie było w historii dłuższego momentu, kiedy nie byłaby ona chociaż częściowo ukryta za rusztowaniami. Teraz, kiedy wreszcie katedra jest w całości  nadszedł czas na jej czyszczenie (jak zresztą innych świątyń w Europie), co pochłania ogromne koszty. W listopadzie 2012 oficjalnie ogłoszono kampanię, która polega na “adoptowaniu” gargulców. Jej celem jest zebranie funduszy na oczyszczenie groteskowych figur, które służą jako rynny do odprowadzania wody z dachu. Imiona ofiarodawców, którzy zbiorą 100 000 euro i więcej, zostaną wyryte pod konkretnymi gargulcami. Czy jest ktoś chętny na przejście do historii? 😉

3 odpowiedzi

  1. Hej, wpadłam na Twój/Wasz blog przez pewne forum, chciałabym zadać Ci kilka pytań dotyczących pilotażu, jeśli to żaden problem – zostaw proszę swój adres, albo napisz ooles@op.pl, pozdrawiam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge